Pracownicy gminy Lipnica palili opony nad jeziorem – alarmują czytelnicy. Sprawdziliśmy!

Maria Sowisło
Maria Sowisło
Nasi czytelnicy alarmują, że nad jeziorem w Kiedrowicach pracownicy gminy palili opony. Smród był ponoć nie do opisania. Nad miejscowością unosił się czarny dym. Wójt Lipnicy nic nie wie na ten temat, a sekretarz zarzeka się, że niczego nie widział, choć sprawdzał. My też sprawdziliśmy. Poraziło nas to, co znaleźliśmy.

„Niby stawiamy bardzo duży nacisk na ochronę środowiska!!!!!!! Czy palenie starych zużytych opon nam w tym pomaga. Panie Wójcie, jak możecie w ten sposób pozbywać się śmieci. Każdego ranka samochód ciężarowy należący do Gminy, załadowany oponami jedzie nad Jezioro Kiedrowickie gdzie są one spalane. Dziwne, że jeszcze nie zajęła się tym ochrona środowiska. To jest przykład jaki powinniście dawać nam zwykłym obywatelom... nie mam słów” - napisał w środę (10 marca 2021 r.) na facebookowym profilu „Kocham gminę Lipnica” jeden z mieszkańców.

Otrzymaliśmy zdjęcie, na którym widać samochód należący do gminy Lipnica stojący przy brzózkach nad Jeziorem Kiedrowickim w Kiedrowicach. Za autem z kolei niemal czarny dym.

- Widziałam, że tam robią porządki i pomyślałam, że to dobrze. Tylko ten dym z ognisk był taki dziwny. Nigdzie nie dzwoniłam ani tam nie podchodziłam, bo sądziłam, że to są ludzie z gminy i chyba wiedzą co robią

– relacjonuje nam jedna z mieszkanek gminy Lipnica.

Sprawę chcieliśmy wyjaśnić z wójtem Lipnicy Andrzejem Lemańczykiem. - Ja nic nie widziałem i o niczym nie wiem. Sekretarz to sprawdzał – uciął pytania wójt.

Z kolei sekretarz Lipnicy Tomasz Łącki zarzeka się, że w środę lub czwartek (10-11 marca 2021 r.) był nad Jeziorem Kiedrowickim i nie zauważył w dwóch tlących się jeszcze ogniskach opon. Przyznał również, że czyszczeniem brzegów jeziora zajęli się pracownicy gminy.

- Nie mam wiedzy, żeby były tam palone opony. Nasi pracownicy uprzątnęli brzeg, usunęli gruzy, opony i śmieci. Zrobiło się ładnie. Widziałem uporządkowany brzeg jeziora. Ładny widok się zrobił dla mieszkańców i turystów. Podejrzenie o palenie opon zweryfikowałem z pracownikami. Nawet jeśli spalili oponę, to się nie przyznają

– stara się wyjaśnić sekretarz Tomasz Łącki.

My też postanowiliśmy sprawdzić. Nad jeziorem w Kiedrowicach, tuż przy drodze do Lipnicy, znaleźliśmy miejsca po sześciu ogniskach. Były tam prawdopodobnie wypalane gałązki z usuniętych krzewów dziko rosnących. W każdym miejscu po ognisku, w popiele, było mnóstwo drutów. Nie trzeba być fachowcem, żeby stwierdzić, że to pozostałość po tak zwanej drutówce – części opony. Kiedy powiedzieliśmy o tym sekretarzowi Lipnicy Tomaszowi Łąckiemu, stwierdził:

- Może była pani w innym miejscu. Odpowiadam za to co widziałem. Dogorywały dwa ogniska. Żadnych opon nie widziałem. Sprawa zakończona

– skwitował sekretarz ale tez dodał, że jeśli ponownie będzie zarządzone sprzątanie brzegów jeziora, pracownicy zajmujący się tym, będą częściej kontrolowani.

Dotarliśmy do jednego z pracowników gminnych. Nie chciał rozmawiać na temat palenia opon. - Ja pracuje w gminie. Nic nie mogę powiedzieć. Musi pani zrozumieć – powiedział, a na nasze stwierdzenie, że palicie opony, tylko się uśmiechnął.

Fala upałów przeplatana burzami

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie