Pracodawcom jest coraz trudniej dogadać się z najmłodszymi pracownikami

Zbigniew Biskupski/AIPZaktualizowano 
Grzegorz Dembiński
Pracodawcy narzekają na młodych pracowników; są roszczeniowi, nielojalni, nie chcą się angażować. Młodzi pracownicy odpłacają im tą samą monetą; pracodawcy wymagają, nie płacą a na dodatek oferują nudne zajęcia. Tymczasem wymagania przyszłości są nieubłagane i obie grupy muszą się dogadać. Czy potrafią?

Dla wielu pracodawców konfrontacja z młodym pokoleniem pracowników (tzw. pokoleniem Y) jest zaskakująca – narzekają na roszczeniowość, nielojalność czy małe zaangażowanie. Coraz więcej firm zaczyna jednak odkrywać i wykorzystywać atuty millenialsów. Inną sprawą jest to, że muszą się na nich otworzyć, gdyż w najbliższej dekadzie zdominują oni rynek pracy. Na końcowy sukces jednych i drugich wpływ ma jednak wiele czynników.
– Pokolenie Y charakteryzuje się odmiennym podejściem do pracy i hierarchią życiowych wartości, dlatego większość firm, z którymi współpracujemy wyraża obawy związane z lojalnością i stabilnością młodych pracowników. Po stronie pracodawców potrzebna jest jednak refleksja, bo pracowników o „dawnym” charakterze już nie znajdą. Muszą za to znaleźć sposób na wykorzystanie dużego, choć może nie tak oczywistego potencjału „igreków” - mówi Ewa Przybylska, Dyrektor ds. Rozwoju Rekrutacji Stałych w Grupie Progres.
Według danych firmy doradczej Delloite w ciągu najbliższej dekady pokolenie określane mianem Y stanowić będzie 75 procent światowej siły roboczej. Dla rynku pracy oznacza to nieodzowne zmiany, a dla pracodawców konieczność wyjścia poza stereotypowe ramy i znalezienia możliwości wykorzystania licznych atutów millenialsów. Wprawdzie są oni nastawieni na siebie, czasem niepokorni i chcą od razu dużo zarabiać, ale przy tym są ambitni, empatyczni i wszechstronnie wyedukowani. Ich bystrość, szybkość nauki czy obycie ze światem nowoczesnych technologii można przekuć na sukces każdej firmy.
- Millenialsi świetnie optymalizują pracę, są spostrzegawczy i odważni w kreowaniu rozwiązań. Taka świeżość może pomagać firmom usprawniać różnego rodzaju procesy czy nawet wdrażać nowoczesne, cyfrowe rozwiązania. Coraz częściej konsultujemy z pracodawcami kwestie zarządzania zespołami zróżnicowanymi pokoleniowo, co jest istotną zmianą w ich świadomości. Trzeba też mieć na uwadze, że dzisiaj „zmagamy się” z millenialsami, ale na horyzoncie pojawia się już kolejne pokolenie, Z, wymagające jeszcze innego podejścia – dodaje Ewa Przybylska.
Potrzeby młodego pokolenia pracowników świetnie potrafią adresować firmy sektora nowoczesnych usług dla biznesu. Przykładem jest State Street Bank Polska, w którym millenialni stanowią ponad 90 proc. kadry.
- Kluczowa w relacji z młodym pokoleniem pracowników jest elastyczność - oczywiście uwzględniając możliwości instytucji jaką jest bank. W State Street Bank, poza możliwością pracy z domu czy elastycznymi godzinami pracy, przejawia się to w podejściu do rozwoju - my dostarczamy narzędzia, a pracownik samodzielnie wybiera schemat ścieżki swojej kariery. Charakterystyczne jest też pojęcie 3f, czyli Facebook, fun, friends. Dla Millenialsów sfery osobista i zawodowa naturalnie się przenikają, istotne jest więc ich odpowiednie połączenie. 3f oznacza więc dobrych znajomych w pracy, z którymi warto także spotkać sie po godzinach, najchętniej pozostając w stałym kontakcie przez Fb – komentuje Renata Szostak Dyrektor Personalna State Street Bank Polska.

Dyplom schowaj do szuflady

Eksperci rynku pracy zwracają uwagę na zmieniające się też podejście do pożądanych przez rynek kompetencji i wykształcenia pracowników. Papierkiem lakmusowym tych zmian jest ogłoszona w ubiegłym roku przez globalną firmę consultingową EY (Ernst & Young) rezygnacja ze ścisłej weryfikacji poziomu wykształcenia podczas procesu rekrutacji. W ślad za nią poszły też inne, globalne marki, jak chociażby gigant technologiczny Google. Czy to oznacza, że ukończenie studiów stanie się passé?
–Stosunek pracodawców do dyplomów przedstawianych przez kandydatów niewątpliwie się zmienił. Nie jest jednak tak, że twarde, kierunkowe wykształcenie straciło swoją wartość na rynku pracy. Trzeba być po prostu świadomym, że zdecydowanie na znaczeniu zyskują kompetencje miękkie związane z komunikacją, pracą w zespole czy analitycznym podejściem do wykonywanej pracy, a także umiejętności językowe. Najbardziej pożądana i przybliżająca do zawodowego sukcesu będzie na pewno odpowiednia kombinacja tych elementów - zaznacza Ewa Przybylska.
Zmiany te są w dużej mierze pochodną ewolucji, jaka zachodzi w wielu sferach naszego życia i dotyka również rynku pracy. Coraz więcej zadań, które wykonuje się w firmach ma charakter projektowy. Wymaga to od pracowników dużej elastyczności i umiejętności odnajdywania się w różnych zadaniach i zespołach, jak również myślenia kategoriami efektywności, końcowego wyniku czy ograniczonych zasobów. W gruncie rzeczy częściej oczekuje się od nich większej odpowiedzialności, zrozumienia i inicjatywy przy wykonywanych zadaniach.
– W State Street Bank zachęcamy pracowników, by brali odpowiedzialność za swoje działania (rozwój, prowadzone projekty, itd.), by przyjmowali tzw. Owner’s mindest, czyli postawę pełnej odpowiedzialności za prowadzenie i egzekwowanie projektów. Dzięki temu praca dostarcza im realnych wyzwań, które motywują i wpływają na rozwój – dodaje Renata Szostak.

Pracownik „skrojony” pod etat

Młodzi ludzie, którzy dzisiaj są jeszcze na etapie edukacji mają często problem ze zdefiniowaniem swojej zawodowej drogi. Nie ma niestety programów, które mogłyby im w tym pomóc, pozwalając z jednej strony wykorzystać potencjał i mocne strony, z drugiej dobrze odpowiedzieć na potrzeby współczesnego rynku pracy. Każdy zawód wymaga przecież innego przygotowania i predyspozycji, dlatego określenie już na wczesnym etapie tego co lubię robić, co mi dobrze wychodzi, a w czym się nie odnajduję może być kluczowe dla sukcesu zawodowego i życiowego w przyszłości. Jest to szczególnie istotne zwłaszcza dzisiaj, gdy oczekiwania pracownika i pracodawcy tak często się rozmijają. Świat, w którym dorastają młodzi ludzie jest bezproblemowy, technologia zapewnia im łatwy kontakt ze światem, wszystko jest w ich zasięgu. Wejście na rynek pracy stanowi jednak bolesną konfrontację wyobrażeń z rzeczywistością. Pracodawcy wymagają, nie płacą tyle, ile by chcieli, w dodatku praca szybko robi się nudna. Eksperci zauważają wiec, że znaczenie doradztwa zawodowego, coachingu kariery będzie rosło i to zarówno na etapie edukacji, jak i osób będących już na rynku pracy.
– Realizując procesy rekrutacyjne dla naszych klientów pytamy kandydatów o ich predyspozycje i upodobania. Staramy się poznać ich rzeczywiste wartości, spojrzeć na nich szerzej, holistycznie i nie analizować tylko przez pryzmat spełnienia podstawowych wymogów danej firmy. Tylko taka analiza człowieka pozwala dobrze i trwale dopasować go do środowiska i charakteru pracy organizacji. Jest to oczywiście obopólna korzyść – podsumowuje Ewa Przybylska.

polecane: 60 Sekund Biznesu: Niemcy najważniejszym partnerem handlowym.

Wideo

Materiał oryginalny: Pracodawcom jest coraz trudniej dogadać się z najmłodszymi pracownikami - Strefa Biznesu

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 15

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
alfred

Millenialsi ? co to za twór językowy?

Z
Zyx

Dopiero wesoło jest jak roszczeniowy klient igrek spotyka nastawionego na siebie pracownika igreka... :) z czasem dotrą się do kooegzystencji

b
biznes

Nie założe firmy bo wstyd by mi było płacić 1400zł miesięcznie człowiekowi, który poświęca dla mnie 1/3 swojego życia

j
januszBiznesu

Co, nie zgadza się, że młodzi nie chcą pracować po 12h jak ich rodzice? Od wypłaty do wypłaty na płacy minimalnej? Smaruj robić biznes na ukraincach, oni też wam pokażą fucka jak dalej będziecie tak wyzyskiwać pracowników. Jaka płaca taka praca, mordeczko.

A
Asci

Dobre poczucie humoru. Mam przykład takich Ukraińców... Po paru tygodniach nie chcą pracować i mowia że odejdą jak nie dostana znacznej podwyżki bo przecież nie ma tu kto to robić

Z
Zen

To nie pracodawcy dostosują się do pokolenia leni którzy potrafią tylko czytać wikipedie. Bo na tym mniej więcej polega ta elastyczność i szybkie uczenie się. Kilka milionow ukrainców tak wyreguluje rynek ze będziecie lebiody musieli jechać na zmywak do Anglii.

j
janusz kiepski

Czekam jak stękający pracownicy założą własną firmę i dadzą na dzień dobry 10 000 zł do ręki pierwszemu lepszemu leszczowi z ulicy. Tak się nie stanie,bo większość firm w Polsce ,która płaci marnie to właśnie firmy byłych pracowników,którzy założyli swoje biznesiki. Mikroformom jest najtrudniej,a jest ich najwięcej w tym smutnym jak cebula kraju i stąd opinia o wyzyskiwaczach..to wasi koledzy na nią zapracowali i większość polityków,którzy przez miesiąc nie potrafiliby poprowadzić budki z piwem.

p
polakrobak

Holistyczne podejście, owners mindset ( and serf wages, he, he...), 3f, elastyczność - niedobrze się robi, kiedy od słuchania tego HR-owego, pozbawionego treści bełkotu. Bo przykrywa on zwykle kwestie prawdziwego zakresu obowiązków, rzeczywistej odpowiedzialności pracowniczej i płacy. Tracąc czas na rozmowach kwalifikacyjnych na trawienie takich banałów ma się czasem po prostu ochotę strzelić takiego HR-owego robota w twarz.

P
Paczin

Welcome USA , UK , IRL!

t
takazmiana

skonczyly sie czasy wyzysku i niewolnictwa januszy biznesu.

x
xD

leniwy, bo nie chce dymac jak frajer na kolejnego mercedesa pana janusza i wczasy zagraniczne dla jego rodziny za miske ryzu? jak ktos mowi, ze nie moze wiecej placic niz jalmuzna, bo inaczej mu sie nie oplaci to niech w sumie zamknie ten kram, nikt nie bedzie tesknil.

T
TheManHasNoName

Jak mają nie być roszczeniowi. Ostatnie 10 lat minęło pod znakiem odgapiania wszystkiego z zachodu poza... pensjami.
Wielu kończąc (często bezsensowne) studia idzie pracować dla cwaniaka za 1300 na rękę i premię jak będzie grzeczny.
I jak za to ma kupić mieszkanie/samochód/założyć rodzinę?

k
konraj

a ja bym cie nazwal robolem, i to tak do bolu niestety.

w
wilq

a ja bym ich nazwal po prostu leniwymi i to tak az do bolu niestety

R
Realista

Autor artykułu pominął jedną bardzo istotną kwestię. Pokolenie Y i pokolenie Z to będzie pokolenie bezrobotnych. Bo coraz większą pracę będą wykonywać systemy automatyczne. Bo wielu pracodawcom zamiast dostosowywać się do YZ bardziej będzie się opłacać wprowadzić roboty na produkcję, zautomatyzować systemy dostaw i sprzedaży. Po prostu. I cała wielka teoria idzie do piachu. Bo ilu w firmie może być ludzi od optymalizacji procesów? Owszem, tacy ludzie są potrzebni ale zwykle stanowią niewielki procent pracowników, bo więcej po prostu nie potrzeba. Kompetencje miękkie i otwartość na klienta są super na wielkiej ilości stanowisk. Ale na równie dużej są zbędne.

Dodaj ogłoszenie