Pożyczki na celowniku prokuratury?

    Pożyczki na celowniku prokuratury?

    Maciej Pawlikowski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Niewykluczone, że sprawą pożyczkowej działalności jednego z gdańskich fryzjerów i jego przyjaciółki zainteresuje się prokuratura.

    To efekt naszych dotychczasowych publikacji na ten temat. Od minionego piątku każdego dnia opisujemy bowiem historie kolejnych osób, które w ciągu ostatnich kilkunastu lat pożyczały od tej pary różne kwoty na wysoki procent. Choć wszyscy swoje długi spłacili z nawiązką, tylko niektórzy otrzymali z powrotem podpisane przez siebie w ramach zabezpieczenia pożyczek weksle in-blanco. Reszta musi walczyć przed sądem o zachowanie swoich majątków, gdyż Fryzjer i jego Przyjaciółka przekazali ich weksle innej parze - państwu F. z Czechowic-Dziedzic.

    Ci z kolei na podstawie tych dokumentów domagają się zwrotu rzekomo niezapłaconych długów. Sprawy niemal za każdym razem ciągną się w sądach latami. Tak jest chociażby w przypadku pani W. z Gdańska, która, jak twierdzi, od Przyjaciółki Fryzjera pożyczyła 300 tysięcy zł, oddała już 700 tys., a w perspektywie ma zwrot kolejnych 900 tysięcy zł.
    Zainteresowania opisywaną od piątku na łamach "POLSKI Dziennika Bałtyckiego" sprawą nie kryją przedstawiciele prokuratury.

    - Każda publikacja, która zawiera informacje o ewentualnym przestępstwie, może być podstawą do wszczęcia postępowania - tłumaczy Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka gdańskiej Prokuratury Okręgowej. Niewykluczone więc, że śledczy będą chcieli poznać kulisy działalności tej pary i udzielanych przez nią pożyczek. Tym bardziej, że wszystkie udzielane były na tych samych zasadach.

    - Jeśli osoba poszkodowana wie, że nie jest jedyną poszkodowaną, dobrze byłoby, aby przekazała tę wiedzę organom ścigania. Pozwoli to na wyjaśnienie sprawy w szerszym zakresie - dodaje prok. Wawryniuk.

    Wczoraj z naszą redakcją skontaktowała się następna osoba, która ma nieprzyjemne wspomnienia związane z Przyjaciółką Fryzjera. To szanowany gdański biznesmen, który niegdyś chciał jej pomóc. Srogo się zawiódł.

    - Z Przyjaciółką Fryzjera utrzymywaliśmy kontakt jeszcze, gdy żył jej mąż. Lubiliśmy się. Jakieś siedem, może osiem lat temu poprosiła o pomoc. Chciała kupić udział pewnej spółki. Wiedziała, że ja kupuję dwa. Zaproponowałem, że się z nią podzielę. Poprosiłem, żeby wszystko załatwiła także i w moim imieniu, bo wyjeżdżałem - opowiada pan Grzegorz.
    Gdy wrócił do Gdańska, okazało się, że faktycznie Przyjaciółka Fryzjera wykupiła oba udziały. Zamiast jednego, dwa były wystawione na nią.

    - Próbowała coś pokrętnie tłumaczyć, jednak machnąłem tylko ręką i zakończyłem znajomość - dodaje biznesmen.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo