Poziom Wisły osiągnął już ponad osiem metrów. Ogłoszono stan alarmowy

Radosław Kończyski
Anna Szałkowska
Służby kryzysowe w nadwiślańskich powiatach Pomorza od kilku dni były postawione w stan gotowości, a od wczoraj przypatrują się sytuacji szczególnie. Od poniedziałku do piątku poziom wody w Wiśle wzrósł o ponad metr i wczoraj około południa wyniósł 820 cm, co oznacza, że królowa polskich rzek osiągnęła stan alarmowy. W ostatnich dniach przybywało 25-27 cm wody w ciągu doby.

Starostowie powiatów nadwiślańskich ogłosili stany alarmu powodziowego, ale powodów do paniki nie ma. To normalna procedura. - Wisła może jeszcze się podnieść do 850 cm, ale w górnym biegu, od ujścia zbiornika włocławskiego, sytuacja jest już unormowana, bo tam poziom wody już nie wzrasta. To, z czym mamy do czynienia, jest to normalna fala wody roztopowej, która spływa Wisłą i jest spuszczana we Włocławku. Przy zakładanych 850 cm rzeka będzie całkowicie rozlana na łąkach między wałami, ale od tego te poldery są. Zanim woda spłynie, taki stan może się utrzymać kilka dni, jednak nie ma żadnego zagrożenia. Nie mam uwag do stanu urządzeń hydrotechnicznych. Po naszej stronie jest wszystko w porządku - mówi Włodzimierz Mroczkowski, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego w tczewskim starostwie.

Czytaj też: Dzięki inwestycjom w Wisłę powodzie będą mniej groźne

Sytuacja cały czas jest też monitorowana po stronie malborskiej. - Stan alarmu powodziowego obowiązuje już do końca biegu Wisły, również w pozostałych powiatach - mówił nam wczoraj Stanisław Chabel, szef zarządzania kryzysowego w malborskim starostwie. - Obserwujemy wały, bo jest kilka miejsc, gdzie w przeszłości dochodziło do przesiąków, ale według mnie wszystko powinno być dobrze. Może ewentualnie przytrafią się jakieś małe przesiąki.

Wysokiej wody zawsze obawiali się m.in. mieszkańcy Lisewa Malborskiego, ale teraz powinni spać spokojnie. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej umocnił wał w tej miejscowości. Na odcinku wielu kilometrów wpuszczono "ścianę" z niezwykle twardego bentonitu w środek wału, która sięga aż 5 m pod podstawę umocnienia.

Wysoka Wisła pokazuje też inne oblicze. Kwitnie kłusownictwo... Dostaliśmy telefon od mieszkańca gminy Miłoradz, który opowiedział, że widział, jak mieszkańcy na rozlewiskach zasadzają się z... widłami na ryby. - Nie mieliśmy zgłoszeń o "łowieniu" na widły, ale domyślam się, że coś takiego może się dziać. To oczywiście jest niedozwolone. W ostatnich dniach, wraz z wiosną, mamy boom w przyrodzie. Jest ciepło, ryba się trze, a kłusownicy z tego korzystają, także na Wiśle - mówi Andrzej Bartmański, komendant Posterunku Państwowej Straży Rybackiej w Malborku.

Ten posterunek działa na terenie powiatów kwidzyńskiego, sztumskiego, malborskiego, nowodworskiego i tczewskiego. Od początku roku udało się złapać kilkunastu kłusowników na gorącym uczynku.

r.konczynski@prasa.gda.pl

Możesz wiedzieć więcej!Zarejestruj się i czytaj wybrane artykuły Dziennika Bałtyckiego www.dziennikbaltycki.pl/piano

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie