Pożegnanie Magdaleny Kunickiej-Paszkiewicz na cmentarzu Łostowickim

Tomasz Rozwadowski
Magda była barwnym ptakiem - mówią jej przyjaciele. - Niezwykła osobowość przełożyła się na jej niepospolity styl
Magda była barwnym ptakiem - mówią jej przyjaciele. - Niezwykła osobowość przełożyła się na jej niepospolity styl Adam Warżawa
W piątek, na gdańskim cmentarzu Łostowice pożegnamy Magdalenę Kunicką -Paszkiewicz, wybitną animatorkę kultury, promotorkę muzycznej alternatywy i polskiej szkoły teledysku

Zmarła w wieku 60 lat, po długiej i wyniszczającej chorobie. W ostatnich kilku latach życia wycofała się całkowicie z życia publicznego, ale wszystkie lata poprzedzające chorobę przeżyła niezwykle intensywnie i twórczo.

W drugiej połowie lat 80. promowała gdańskie zespoły alternatywne, później współtworzyła unikatowy Yach Film Festival, kreowała nowatorski typ rozrywki w telewizji, była współorganizatorką kilkunastu pierwszych finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Ktoś bezcenny
- Magda Kunicka to była osoba instytucja - stwierdza Krzysztof Skiba, frontman zespołu Big Cyc, showman, felietonista. - Jednoosobowe ministerstwo kultury. Potrafiła wyłowić wszystkie niespokojne duchy z Trójmiasta i zaprosić je pod jeden dach (tak właśnie funkcjonował nieistniejący już Dom Kultury Suchanino, zwany Burdlem). Pracowałem z nią w programie telewizyjnym „Lalamido” oraz przy okazji produkcji teledysków Big Cyca, takich jak „Kumple Janosika” czy „Nienawidzę szefa”. Na zaproszenie Magdy współprowadziłem telewizyjne gale Yach Film Festival dla TVP2. To Magda swoim urokiem osobistym przekonała Cezarego Pazurę, aby się nie bał i zgodził na wspólny występ ze mną podczas gali Yach Filmu w Teatrze Wybrzeże. Pomysłem Magdy było, abym prowadził jedną z gal festiwalu wspólnie z Moniką Richardson, co - mimo obaw niektórych decydentów - okazało się świetnym rozwiązaniem.

- Trudno sobie wyobrazić bardziej wyrazistą osobowość - wspomina Barbara Świąder-Puchowska, teatrolożka i animatorka kultury. - Magda to była barwa, ekscentryczność. Była trudna, ale takie osoby są w kulturze bezcenne. Potrafiła namawiać ludzi na niesamowite, niewykonalne rzeczy. Barwny ptak, w dodatku taki, który miał dużo do powiedzenia. Była w tym autentyczna, takiej osoby nie da się podmienić. Miała power, ogromny impet i odwagę.


Pinokio dla Jordana

Z gal festiwalu Yach Film wszyscy pamiętają jej rodzinę: męża Yacha Paszkiewicza i dzieci Jasia i Rozalię. Przyjaciele i współpracownicy pamiętają, że miała jeszcze syna z pierwszego małżeństwa. Jordan zmarł jako nastolatek w latach 90., w wyniku choroby nowotworowej.

- W połowie lat 90. realizowałem kilka dużych projektów w telewizji, na estradzie i w teatrach - opowiada Michał Juszczakiewicz, reżyser widowisk, producent i aktor. - Spotkała się wtedy ze mną w związku z poszukiwaniem pieniędzy na leczenie Jordana. Wtedy postanowiliśmy przeznaczyć wpływy ze spektaklu „Pinokio” na ten cel. To było pierwsze spotkanie, później zdarzało mi się prowadzić dla niej imprezy, współpracowaliśmy też ze sobą w telewizji. Była kolorową postacią, o silnym zacięciu plastycznym, sama zresztą była dziełem sztuki. Przez wiele lat miałem okazję pracować z nią wielokrotnie przy finałach WOŚP, Targach Bursztynu, prowadziłem Małe Yachy, czyli konkursy klipów dla dzieci w ramach Yach Filmu. Miała zupełnie niesamowite wyczucie wizualne - u niej wszystko było barokowe, bogate, ekscentryczne, z Yachem stanowili zupełnie zjawiskową parę. Pamiętam też ten moment, kiedy jej choroba się ujawniła - zawsze była niesamowicie zorganizowana, prowadziła po kilka przedsięwzięć naraz, a tu nagle pojawił się bałagan organizacyjny i zmierzch festiwalu. Wkrótce potem wycofała się z aktywności zawodowych.

Alternatywne korzenie

Magda przyłożyła rękę do wielu karier, m.in. Pawła „Końja” Konnaka, showmana i poety.

- To była dziewczyna o fantastycznych korzeniach, zasłużona już w latach 80. - zauważa Końjo. - Wtedy prowadziła legendarny Burdl na Suchaninie i wypromowała takie zespoły jak Golden Life, IMTM czy She, w którym zaczynał Tomek Lipnicki z Illusion i Lipali. Po upadku komuny wprowadziła w Polsce nowy typ młodzieżowej telewizji, wówczas nowoczesny i szokujący. Jej pierwszy program „Neptun TV”, z 1990 roku, wzbudził silną reakcję telewizyjnej konserwy, ale ona potrafiła sobie z nią poradzić i od stycznia 1991 roku weszła do Telewizji Gdańsk na dłużej. Jej zasługi to nie tylko programy takie jak „Neptun TV” czy „Lalamido”, teledyski, które produkowała, wielka praca przy finałach WOŚP i Yach Filmach. Jej największym osiągnięciem było wyciągnięcie Yacha z bydgoskiej piwnicy. To dzięki niej Yach stał się ojcem polskiej szkoły teledysku.

Paweł zna to wszystko z autopsji - „Lalamido” otworzyło jego karierę showmana. Prowadził gale Yach Filmu, uczestniczył w finałach WOŚP, grywał w teledyskach Yacha.

- Choroba i jej tragiczna sytuacja w ostatnich latach nie powinny przesłaniać jej ogromnych osiągnięć - dodaje. - Zresztą entropia Yach Filmu, jego stopniowy upadek były pochodnymi także tego, że cała branża muzyczna podupadła jako całość. Jako osobowość jest porównywalna tylko z Waldkiem Rudzieckim, który we wczesnych latach 80. stworzył i wypromował Gdyńską Scenę Alternatywną. Ona podjęła jego dzieło w Gdańsku i również doczekała się wspaniałych wyników. Tacy ludzie nie rodzą się co pięć minut, od lat brakuje w kulturze podobnych osobowości.

Dynamiczna, kreatywna

- Magdę poznałem w czasach funkcjonowania klubu Burdl na Suchaninie - opowiada Paweł „Paulus” Mazur, muzyk, poeta, grafik i animator kultury. - Gdy mieszkała z Yachem na Chełmie przy Chałubińskiego, często odwiedzałem ich, ponieważ pracowałem nad animacją ,,Twins’’ na Yachowym komputerze Amiga. Moje ,,Twinsy’’ otwierały później kolejne odcinki programu rozrywkowego „Lalamido”. Magda była postacią barwną, oryginalną i dynamiczną. Z Yachem tworzyli twórczy duet. Wielka szkoda, że odeszła. Dlatego doceniajmy dar życia tu na ziemi i szanujmy ludzi, póki możemy ich spotykać.

Właściwie wszyscy moi rozmówcy podkreślali siłę i energię, którymi emanowała Magda. Tą energią potrafiła zdominować i przytłoczyć, ale to właśnie ona pozwalała jej porywać się na zadania niewykonalne i tworzyć imponujące efekty przy ograniczonych środkach.

- Mało ją znałem, ale kilka razy mi zaimponowała - wspomina Roman Puchowski, muzyk bluesowy i rockowy. - Potrafiła błyskawicznie reagować na to, co się dzieje. Bezpośrednio po śmierci Czesława Niemena w kilka dni przygotowała wielki koncert jego pamięci. Skrzyknęła ludzi, zdobyła pieniądze, wszystko zorganizowała. Wtedy uświadomiłem sobie, jak niesamowicie była kreatywna.

Kobieta z wizją

- To była kobieta z wizją - ocenia Krzysztof Skiba. - W czasach, gdy znane zespoły z Warszawy, wydające płyty, nie miały żadnego teledysku, w Trójmieście grupy szerzej nieznane, na przykład IMTM czy Oczi Cziorne, miały po trzy teledyski. Magda wyczuła, że nadeszły czasy, kiedy to obraz filmowy będzie najlepiej promował piosenkę, a było to w czasach, gdy do Polski nie dotarło jeszcze MTV. Przez moment było tak, że te gwiazdy warszawskie, na przykład Kazik Staszewski, przyjeżdżały tutaj, aby kręcić klipy na Wybrzeżu. To dzięki Magdzie i Yachowi w Gdańsku powstało coś w rodzaju zagłębia teledysków, centrum krajowego show-biz.

- Pamiętam, jak pojawił się u nas taki chłopak z Kielc - wspominała na antenie Radia Gdańsk Beata Dunajewska, gdańska radna, wieloletnia współpracownica Magdy. - Mówił, że nagrał płytę rapową, zupełnie nie był wtedy popularny. Przygarnęliśmy go. Yachu zrobił mu pierwszy teledysk. To Magda nas namówiła, żeby wziąć go na poważnie. To był Liroy.

- Magda, jak każdy organizator i producent, miała swoje humory i grzeszki - podsumowuje Skiba - ale był to najbardziej kolorowy ptak, jaki trafił się środowisku artystycznemu Trójmiasta w trudnych czasach transformacji ustrojowej. Mało kto zrobił tak wiele pozytywnych rzeczy dla muzyki i muzyków jak Magda w latach 90.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Znafca

Albo syfem z żarcia albo"lekami".

A
Ania z Wrzeszcza

Właśnie teraz (28.12.2015r)przeczytałam tą smutną wiadomość. A jeszcze niedawno zastanwiałam się gdzie "zaginęła" pani Magda...poszybowała pewnie do nieba tam działać. Szkoda, tu na ziemi jeszcze by się przydała...

.

[ * ]

Dodaj ogłoszenie