Pożegnanie gdańskich żużlowców z elitą?

Janusz Woźniak
Porażka we Wrocławiu była dla żużlowców Lotosu Wybrzeża bardzo bolesna.
Porażka we Wrocławiu była dla żużlowców Lotosu Wybrzeża bardzo bolesna. Jarosław Jakubczak
Udostępnij:
Żużlowcy Lotosu Wybrzeża Gdańsk są w bardzo trudnej, żeby nie napisać, w beznadziejnej - sytuacji. Niedzielny, pierwszy mecz play-out o otrzymanie w Enea Ekstralidze, przegrali ze Spartą we Wrocławiu 38:52.

Logicznie można było zakładać, że porażka różnicą do 10 punktów będzie możliwa do odrobienia w rewanżu na gdańskim torze. Porażka różnicą 15 i więcej punktów realnie takich szans by nie dawała. Do odrobienia w najbliższą niedzielę w Gdańsku jest punktów 14. Zdecydowanie bliżej pożegnania z ekstraligą są więc gdańszczanie.

Przed niedzielnym meczem pocieszaliśmy się, że nie powinno powtórzyć się to, co stało się we Wrocławiu w sezonie zasadniczym, kiedy to Lotos Wybrzeże przegrał 38:52.

Teraz gdańszczanie pojechali w teoretycznie silniejszym składzie, z powracającym do formy - tak się przynajmniej zdawało - Piotrem Świderskim, z bojowo zazwyczaj jeżdżącym Rosjaninem Renatem Gafurowem i walczącym Zbigniewem Sucheckim.

I co? Dwaj pierwsi żużlowcy zdecydowanie zawiedli. Bardziej Świderski, który przecież wrocławski tor powinien znać jak mało kto. W tej sytuacji trzy zdobyte punkty to skandalicznie mały dorobek!

Gafurow rzeczywiście walczył, miał defekt i upadek, kiedy dobrze wystartował w 14 wyścigu i prowadził sędzia przerwał wyścig, uznając zbyt pochopnie, że nasz zawodnik wykonał lotny start. Z wymienionej trójki tylko Suchecki pokazał, że można na niego liczyć. Swoją dobrą jazdą i 9 zdobytymi punktami (plus 4 bonusy) tak zdenerwował gospodarzy, że po meczu złożyli protest, sugerując, że Suchecki używał niezgodnego z przepisami tłumika.

Po sprawdzeniu protest wrocławian został odrzucony, co oznacza, że wrocławska kaucja w wysokości 2,5 tys. zł zgodnie z regulaminem trafi do kieszeni Zbigniewa Sucheckiego.

Wrocławianie kalkulowali dość przewrotnie, że w przypadku zasadności protestu i odjęciu drużynie Lotosu Wybrzeża 9 punktów Sucheckiego, na rewanż do Gdańska przyjadą jak na wycieczkę. Nic z tego.

- Mamy sporą zaliczkę przed meczem rewanżowym, ale… chcieliśmy wygrać wyżej. W Gdańsku będziemy pilnowali tego korzystnego wyniku - powiedział trener Betardu Sparty Piotr Baron.

- Jedziemy do Gdańska ponownie wygrać, a nie bronić przewagi - odważnie deklarował Sebastian Ułamek, który przed laty startował w barwach gdańskiego klubu.

W gdańskim obozie nastroje po niedzielnym meczu były fatalne.

- Co ja mogę powiedzieć po takim występie? - pytał retorycznie Świderski. - Jestem załamany. Nie trafiłem z ustawieniami silnika, chociaż wydawało mi się, że tak dobrze znam wrocławski tor - ze smutkiem w głosie mówił "Świder".

Dość bezradnie rozkładał ręce także trener Stanisław Chomski.

- Teoretycznie mieliśmy silniejszy skład, teoretycznie mieliśmy przygotowany sprzęt, a znowu przegraliśmy we Wrocławiu różnicą 14 punktów. Najbardziej zawiedli mnie prowadzący, poza Pedersenem oczywiście, pary, czyli Jonasson i Świderski. Czy te straty możemy odrobić w Gdańsku? Odpowiedź poznamy po meczu rewanżowym - zakończył gdański szkoleniowiec.
Wrocławski mecz pobytem w szpitalu, na badaniach, zakończyli Tai Woffinden i Thomas Jonasson. Na szczęście u obu tych zawodników lekarze nie stwierdzili złamań kości. Obaj są solidnie poobijani i dopiero najbliższe dni wykażą, czy będą zdolni do jazdy w meczu rewanżowym.

A na zakończenie ciekawostka z historii ku… pokrzepienie serc. Gdańska drużyna już wielokrotnie jeździła w meczach barażowych, tych z cyklu "być albo nie być". Dwukrotnie potrafiła odrobić większe straty, niż te poniesione we Wrocławiu.
Tak było w 1976 roku w potyczkach ze Śląskiem Świętochłowice. Na torze rywali gdańszczanie przegrali różnicą 18 punktów (39:57), a na własnym wygrali 63:33 i pozostali w pierwszej lidze.

Jeszcze wyższej porażki, bo różnicą aż 32 punktów (33:65), doznało gdańskie Wybrzeże w 1980 roku na torze Stali Rzeszów. W rewanżu - rozgrywano wówczas 18 wyścigów w meczu ligowym - Zenon Plech i spółka rozgromili Stal różnicą 50 punktów! (79:29), ratując miejsce w krajowej elicie.

Zatem, jakkolwiek by to nie zabrzmiało, przed niedzielnym rewanżem ze Spartą niech żywi nie tracą nadziei...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Pożegnanie gdańskich żużlowców z elitą? - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

h
hbr
"ta ostatnia niedziela"...aż chciałoby się zaśpiewać, prawda? Z takim składem to wiadomo gdzie można sobie iść. "Zawodnicy są zawsze bardzo dobrze przygotowani", ciekaw jestem, ile razy ponownie to usłyszmy, a później będzie już normalnie, czyli jak zwykle? To mi pomału zaczyna przypominać polską reprezentację piłki nożnej. Są plany, marzenia, jacy to mocni i podbudowani jesteśmy, a dalej co? Powietrze ujdzie, emocje przeminą i kolejna wielka klapa. Skoro wielokrotnie ratowali najwyższą ligę, to powinni wyciągnąć wnioski z tego co było złe i poprawić natychmiast. Tymczasem tak się nie stało. Dlaczego? Nikt nie wie. Porażka.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie