Pożar zabytkowego dworu w Gdańsku. Konserwator chce ratować spalony budynek [ZDJĘCIA, WIDEO]

Ewelina Oleksy
Na miejscu pożaru Dworu IV cały czas trwa akcja strażaków i policji. Ogień strawił dach dworu w piątek. W sobotę rano oględziny obiektu przeprowadził wojewódzki konserwator zabytków. - Nie dopuszczam myśli, by ten zabytek wyburzyć - powiedział Dariusz Chmielewski.

Aktualizacja, godz. 21.20

W sobotę odbyły się pierwsze oględziny dworu z udziałem Dariusza Chmielewskiego z PWKZ. Ze względu na to, że wejście do jego środka jest jak na razie niemożliwe, oględziny mogły odbyć się jedynie z zewnątrz.

- Zakres zniszczeń i wymaganych prac remontowych po pożarze rzeczoznawcy i konserwatorzy ustalą dopiero po oględzinach wewnątrz obiektu. Na takie zgodę musi wyrazić nadzór budowlany. Kolejne działania w sprawie Dworu PWKZ podejmie w poniedziałek, 13 stycznia - poinformował Marcin Tymiński, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.

Przyczyną pożaru mogło być podpalenie

Z nieoficjalnych informacji, jakie udało nam się uzyskać na miejscu zdarzenia wynika, że przyczyną pożaru mogło być albo celowe podpalenie, albo zaprószenie ognia przez bezdomnych, którzy w środku byli częstymi gośćmi. Policja prowadzi jeszcze czynności, które pozwolą to ustalić. W sobotę rano z dachu Dworu IV przy ul. Polanki 119 ciągle wydobywał się dym, a na miejsce, na prośbę policji wezwano dwa zastępy straży pożarnej, która dogaszała pogorzelisko.

- Przybyliśmy dziś na miejsce, by udostępnić policji nasz podnośnik. Przy okazji okazało się, że zostały małe zarzewia ognia w drewnianej konstrukcji dachu, które dogaszamy - informuje Zbigniew Szulc, oficer operacyjny z dyspozycji komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsk.

Podkreśla też, że pierwsze zgłoszenie, jakie do nich dotarło było przerażające, bo dotyczyło pożaru oddziału dziecięcego szpitala.

- Skala problemu jaki mogliśmy tu napotkać była więc olbrzymia. Na szczęście okazało się, że chodzi o pustostan i żadna osoba nie została poszkodowana - mówi Szulc.

Dowódca akcji strażaków ocenił, że ok. jedna trzecia przykrycia dachu paliła się otwartym ogniem. Dach uległ całkowitemu zniszczeniu i w ocenie strażaków jest nie do uratowania.

- Na dzień dzisiejszy nie ma możliwości bezpiecznego przebywania w tym obiekcie. Nie wpuszczamy tam nikogo poza policjantami- podkreśla Szulc.

Skalę całkowitych zniszczeń będzie można ocenić dopiero po zakończeniu działań służb.

Konserwator chce ratować dwór w Oliwie

Oględziny budynku przeprowadził dziś Dariusz Chmielewski, pomorski wojewódzki konserwator zabytków.
-To duża strata. W poniedziałek rozpoczniemy kwerendę dokumentacji tego obiektu, dzięki temu uda nam się ustalić co cennego było w środku i określić rozmiar strat. Bryła budynku, jeśli chodzi o mury, wygląda stabilnie. Zaprosiłem w sobotę na wizytę rzeczoznawcę budowlanego, który to oceni. Jak tylko będzie możliwość wejścia do budynku, wtedy ocenimy stan stropów, klatki schodowej i elementów, które da się jeszcze uratować - mówił na miejscu Chmielewski. - Podejrzewam, ale to są tylko moje podejrzenia, że jeśli budynek był nieużytkowany już od pięciu lat, to pożar mógł być spowodowany zwykłym zaprószeniem ognia przez bezdomnych, którzy mimo wszystko bardzo łatwo mogli się tu dostać, np. wybijając szybę- dodał.

Nie wykluczył jednak celowego podpalenia. - W skali Polski mamy dużo takich przypadków, że jeśli konserwator stawia zbyt ostre wymagania względem danego obiektu, to budynki ulegają np. kolejnym sześciu samozapłonom, to niestety przykre - powiedział Chmielewski.

Na decyzję co dalej z Dworem IV jeszcze za wcześnie. - Ale w ogóle nie dopuszczam scenariusza najgorszego, czyli wyburzenia- podkreślił Chmielewski.- Ze wstępnych oględzin nie wynika, by budynkowi aż tak dużo dolegało, że trzeba go rozebrać. Będziemy więc mówili o rozbudowie i sposobie rozbudowy, a nie o rozbiórce - zapewnił. Konserwator zapowiedział, że budynek wraz ze spalonym dachem niezwłocznie zostanie zabezpieczony, by mrozy i zapowiadane opady śniegu nie zniszczyły tego co zostało w środku. Ocenił też wstępnie, że naprawa zniszczonego dachu to koszt rzędu co najmniej kilkuset tysięcy złotych.

Zabytek był miejscem schadzek bezdomnych

Ewa Świniańska, dyrektor ds. administracyjno-eksploatacyjnych Szpitala Dziecięcego Polanki:

- Budynek od wielu lat był opuszczony. Od 2008 r. nic się tu nie działo, był zamknięty i zabezpieczony.Obok niego jest budynek jednego z oddziałów naszego szpitala, w którym przebywało kilkoro dzieci.Gdy wybuchł pożar zostały one ewakuowane do głównego budynku szpitalnego. Zagrożenia, że ogień zajmie oddział nie było, ewakuację przeprowadziliśmy natomiast, by dzieci nie przebywały w dymie - informuje Świniańska. - Przygotowywaliśmy się do remontu tego budynku. W planach była i nadal jest adaptacja dworu na oddział rehabilitacyjny dla dzieci i młodzieży.Projekt jest, mamy pozwolenie na budowę, staramy się o środki na ten cel. Teraz jednak czekamy na ocenę biegłych rzeczoznawców, bo nie wiemy czy budynku nie trzeba będzie rozebrać.Jeszcze jesteśmy w szoku-mówi dyrektor. Podkreśla też, że obiekt był pod całodobową ochroną.- Nie mieliśmy ze strony ochrony żadnych niepokojących informacji przed wybuchem pożaru.

Jak wskazuje Tomasz Strug, miłośnik dzielnicy z Rady Osiedla Oliwa, zabytek który od kilku lat popadał w ruinę, był miejscem włamów oraz schadzek bezdomnych.

- Wraz ze Stowarzyszeniem Gertruda upominaliśmy się o to, by takie budynki ratować. Już w 2010 r. były zapewnienia z Urzędu Marszałkowskiego, że remont Dworu IV ruszy wkrótce. Do tej pory jednak nic tu się nie wydarzyło, co jakiś czas dochodziło do włamań, spali tam bezdomni. Efekty braku jakichkolwiek działań widzimy dziś. To straszne, że tak zarzyna się zabytki - ubolewa Tomasz Strug.

Pożar Dworu IV przy ul. Polanki w Gdańsku. Ewakuowano część szpitala dziecięcego [WIDEO]

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mabo

Jedno slowo IDIOTA

K
Krol KiK

Wojewodzki Konserwator Zabytkow to zbedna urzednicza synekura dla obiboka ktory nic nie moze i za nic nie odpowiada. Dziwne pozary dosiegly juz Rzeznie, Blaszanke, Zajezdnie Tramwajow Konnych. Rozpadla sie Baszta pod Zrebem, sypie sie Brama Nizinna. Sa jakies przetasowania na tym urzedzie ale tylko wtedy, gdy wycinane sa mirabelki w ktore chodzil sr*c Ryzy Wylupiasty Oszust. Namaszczeni na urzad Wojewodzkiego Konserwatora Zabytkow trwaja w biurokratycznym stuporze i niemocy dluzej niz zabytkowe budowle. Rzadzacy przyzwolili na egzystowanie biurokraty:- specjalisty od rozkladania rak. Po co wtedy taka marionetkowa funkcja?
Moze patronem pana WKZ powinna byc slepa temida? Jasniepan na konserwatorskim urzedzie tez jak ona jest slepy i nie widzi skali zagrozen. Nic nie spostrzega dokad na sygnale nie nadjedzie straz pozarna i policja. Zatrudniajac pana Ja Nic Nie Mpge, Ja Nic Nie Potrafie to tylko marnowanie publicznego grosza i fundowanie sobie uludy, iz ktos o zabytki dba i sprawuje nad nimi piecze.

Dodaj ogłoszenie