Pożar w szpitalu redłowskim

    Pożar w szpitalu redłowskim

    Szymon Szadurski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Niewiele brakowało, aby w niedzielę przed południem strażacy musieli ewakuować oddział kardiologiczny Szpitala im. PCK w Gdyni Redłowie. Niedługo przed godz. 9 w pomieszczeniu maszynowni dźwigu, zaadaptowanym na szatnię, pojawiły się płomienie. Paliły się szafki i inne elementy wyposażenia wnętrza.
    - Na miejsce przyjechały dwa wozy gaśnicze i samochód z drabiną - mówi st. kpt. Andrzej Mazur, dowodzący akcją ratunkową.

    - Gdy przybyliśmy, paliło się już całe pomieszczenie. Rozważaliśmy początkowo ewakuację pacjentów, jednak dzięki temu, że ogień udało się dość szybko stłumić, ostatecznie okazało się to zbędne. Strażacy jeden strumień wody wtłoczyli do szatni z klatki schodowej, drugi natomiast podano bezpośrednio z drabiny mechanicznej. Wyposażenie szatni, czyli szafki, wieszaki i ubrania, spłonęło doszczętnie.

    Strażacy po ugaszeniu ognia przewietrzyli jeszcze zadymione pomieszczenia oddziału kardiologicznego oraz wynieśli ze szpitala wszystkie spalone przedmioty.
    Przyczyny pożaru ustali wezwana na miejsce policja.

    - Do szatni dostęp miała tylko jedna osoba - mówi st. kpt. Andrzej Mazur. - Naszym zdaniem, mogło dojść do przypadkowego zaprószenia ognia lub zwarcia instalacji elektrycznej.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo