Powiatu starogardzkiego nie stać na czynsz DPS

    Powiatu starogardzkiego nie stać na czynsz DPS

    Maciej Jędrzyński

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Z mapy Starogardu Gdańskiego zniknąć ma Dom Pomocy Społecznej im. św. Elżbiety, w którym mieszkają przewlekle chore osoby z województwa pomorskiego. Decyzję o likwidacji podjął Zarząd Powiatu Starogardzkiego, a 10 października ma być podjęta w tej sprawie uchwała przez radnych powiatu.
    Przyszłość 60, głównie starszych mieszkańców, jak i 49 pracowników placówki rysuje się niepewnie - nie wiadomo, gdzie znajdą nowe miejsca pobytu i zatrudnienia.

    Powodem takiej decyzji władz powiatu są stawki czynszu, jakie zaproponowało Zgromadzenie Sióstr św. Elżbiety Prowincja w Toruniu - właściciel nieruchomości, w której znajduje się DPS.

    Najpierw zgromadzenie wypowiedziało powiatowi umowę użyczenia nieruchomości, na podstawie której od 10 lat korzystano z niej nieodpłatnie.
    Potem zaproponowano czynsz - 10 zł za metr kw. od budynków i 2 zł za metr kw. w przypadku gruntów (plus 22 proc. podatku VAT). Władze powiatu na to nie przystały i w rezultacie, zgodnie z okresem wypowiedzenia, placówka musi ulec likwidacji do kwietnia 2009 roku.

    - Gdybyśmy zaakceptowali proponowany czynsz, musielibyśmy płacić zgromadzeniu ponad 40 tysięcy złotych miesięcznie, co jest dla nas zdecydowanie za dużą kwotą - informuje Leszek Burczyk, starosta starogardzki. - Zaproponowaliśmy, że zapłacimy 10 procent tej kwoty, ale nie zostało to zaakceptowane przez siostry.
    485 tys. - tyle wynosi roczny czynsz zaproponowany powiatowi przez zgromadzenie
    W zgromadzeniu twierdzą, że powiat nie dba o tę placówkę i budynek wymaga modernizacji oraz remontu.- Z tego powodu część pieniędzy z czynszu, a na początku pewnie całą kwotę, przeznaczyć chciałyśmy na prace remontowe - mówi przełożona prowincji, siostra Kazimiera B. Kołodziejczyk. - Nie uważam też, abyśmy zaproponowały zbyt wysoką stawkę czynszu.

    Jeśli dojdzie do likwidacji DPS, siostry planują zrobić remont obiektu i otworzyć tam podobną placówkę, w której pracowałyby świeckie osoby.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    powiatu nie stac na czynsz

    B-ska. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 5

    Co sądzisz o tej sprawie ?Pozwólcie państwo że odpowiem na to pytanie refleksją . Jako że jestem od prawie...rozwiń całość

    Co sądzisz o tej sprawie ?Pozwólcie państwo że odpowiem na to pytanie refleksją . Jako że jestem od prawie roku a dokładnie od początku listopada ubiegłego roku niemal że etatową odwiedzającą tę placówkę z tytułu opieki nad pensjonariuszką tego domu chorą na Alzheimera mamusię mojej przyjaciółki , myślę że wolno mi na ten temat się wypowiedziec . Po przeczytaniu pierwszego art. poczułam potworny żal do wszystkich instytucji które są odpowiedzialne za taki stan rzeczy. Od pierwszego dnia pobytu tej mojej mamulki ( bo tak ją nazywam) prowadzę zapiski o jej pobycie w tym ośrodku .Więc dokładnie wiem ile razy przeżywała stresy związane z prznosinami . Pierwszy szok to dzień w którym ją tu umieszczono drugi to przeniesienie 21.12 do innego pokoju , przeżyła to strasznie przez prawie tydzień uciekała ,krzyczała , wymiotowała , prawie nic nie jadła . Ta zmiana doprowadziła do wyczerpania organizmu . Długo walczyła, nie została zaakceptowana przez panie z nią mieszkające . I trzecia przeprowadzka 29.o1 znowu przeżycie , ale nastąpiła akceptacja ze strony osób znajdujących się w nowym pokoju oraz przychylnośc i poczucie przyjażni między personelem .Po prostu poczuła się że jest u siebie bo wciąż widziała obok siebie te same osoby ( chodzi mi o personel ). Osoby które obdarzały ją dobrocią , nie krzyczały , opiekowały się nią i nadal opiekują . Jest tak jak mówi w art. Pani Helena Kosiedowska - dla nich nawet zmiana pokoju , mebla to już duże przeżycie a co dopiero przeprowadzka , rozstanie ze znajomymi .Znam tam wszystkich i proszę mi wierzyc że będę tę decyzję uważała za bardzo krzywdzącą . Jak wchodzę do tego domu jedni krzyczą z daleka do mnie dzień dobry , inni potrzebują kilka minut rozmowy ,jedni buziaka następni pogłaskania czy papieroska-wszyscy razem to jedna rodzina . Powiedziałam sobie i jednej z sióstr zakonnych że nawet gdyby tej mojej mamulki kiedyś zabrakło to i tak będę tam przychodziła , ale teraz gdzie '" tam" . Jestem zbulwersowana takim obrotem sprawy. Proszę zróbcie coś Panie Starosto żeby to się tak od po prostu nie rozpadło . Przecież ci ludzie to są anioły-bezbronne istoty które i tok zostały dotknięte wielką tragedią jaką jest choroba czy samotnośc .One tutaj w tym domu odnalazły siebie oraz przychylnośc osób które ich pielęgnują , którzy się nimi zajmują . Myślę też że wolny budynek w Kocborowie może byc światełkiem dla tej sprawy .I mam nadzieję że Urząd Marszałkowski w Gdańsku podejmie pozytywną decyzję a ludzie dobrej woli podadzą pomocną dłoń . Nikt nie wie co nas czeka w przyszłości , może my będziemy potrzebowac miejsca w takim domu . DPS na ul. Hallera wrósł w strukturę architektoniczną naszego miasta oraz nasze umysły trudno się będzie przyzwyczaic że będzie przeniesiony , ale OBY była to tylko przeprowadzka i nadal RODZINA była by w komplecie . zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo