Poszukają starych grobów

    Poszukają starych grobów

    Krzysztof Miśdzioł, Roman Kościelniak

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Dwa kolejne miejsca w Helu, gdzie w czasie wojny chowani byli ludzie, wskazał nam Sylwester Ostrowicki, jeden z najstarszych helan, burmistrz miasta w początku lat dziewięćdziesiątych. Jedną z tych lokalizacji przebada na pewno Fundacja Pamięć. Ta polsko-niemiecka instytucja zajmuje się ochroną miejsc pamięci, cmentarzy i grobów ofiar wojennych. Przed dwoma miesiącami przeprowadziła wielką ekshumację w Helu, m.in. na terenie dawnej jednostki rakietowej.
    Teraz wstrząsające odkrycie może nastąpić w samym centrum miasta. Chodzi o teren dawnej parafii ewangelickiej, obecnie zajmowany częściowo przez Muzeum Rybołówstwa w Helu.
    - Zmarły niedawno oficer Marynarki Wojennej spędził dzieciństwo w czasie wojny w Helu - opowiada Sylwester Ostrowicki.

    - Od niego dowiedziałem się, że w 1945 r., gdy miasto było ostrzeliwane przez Rosjan, zabitych żołnierzy i cywilów najpierw za dnia składano w wielkim rowie wykopanym przy kościele. Dopiero pod odsłoną nocy rozwożono do miejsc pochówku. Ale część ciał na miejscu zasypywano wapnem.

    Ostrowicki pokazuje nam miejsce, w którym miał znajdować się dół.
    Przebiegał on pod dziedzińcem dawnego kościoła, a obecnie Muzeum Rybołówstwa, pod działką obecnej parafii katolickiej i... postawioną w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku toaletą publiczną. - Fundacja Pamięć zwróciła się już do nas o zgodę na przeprowadzenie prac sondażowych i ekshumacyjnych - przyznaje Tadeusz Muża, kustosz helskiego muzeum. - Dyrektor Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku, któremu podlegamy, wydał zgodę, pod warunkiem, aby poszukiwania nie były prowadzone w czasie sezonu.

    Zdaniem Muży, nie powinno być już natomiast szczątków pod szaletem. Kiedy stawiano fundamenty toalety, wojsko miało bowiem wykopać kości i wywieźć.
    - W tamtych czasach nie było mowy o jakichś ekshumacjach Niemców, żołnierze dostali rozkaz i musieli szczątki po prostu gdzieś wyrzucić - kiwa głową Ostrowicki. Potem prowadzi nas w kolejne miejsce.

    - Od Kaszubów, którzy zaraz po wojnie wrócili do Helu, słyszałem opowieści, że Niemcy zakopywali ciała poległych i zmarłych w lesie w pobliżu dzisiejszej drogi wojewódzkiej 216 - opowiada były burmistrz i oprowadza nas po tym miejscu. - Szukałem przez wiele lat, ale nie znalazłem dokumentów na potwierdzenie tej wersji. Dlatego nie zgłosiłem tego Fundacji Pamięć. Natomiast z kilku różnych źródeł słyszałem, że tu właśnie chowano m.in. osoby z niemieckiej kompanii karnej, która znajdowała się w Borze.

    Bór to część Helu między rezydencją prezydenta a fortyfikacjami Schleswig-Holstein, w których obecnie mieści się Muzeum Obrony Wybrzeża. Tu w las zapuszczają się tylko odważni grzybiarze albo poszukiwacze broni i amunicji z czasów wojny.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo