Poseł Jaworski: Sprzedajmy Energę polskiej firmie

Jacek Klein
Andrzej Jaworski, poseł PiS uważa, że PGE byłaby najlepszym nabywcą akcji Energi. To rzadka opinia na Pomorzu.

Rozmowa z posłem Andrzejem Jaworskim.

Gdańska Energa idzie na sprzedaż inwestorowi strategicznemu. Pana zdaniem to dobra ścieżka prywatyzacji?
- Od wielu lat podtrzymuję swoją opinię, że są dziedziny życia i sektory gospodarki do prywatyzacji których należy podchodzić z wielką ostrożnością. Takim sektorem jest branża energetyczna. Ma ona dobre perspektywy rozwoju, dzięki którym państwo zachowując nad nią kontrolę miałoby możliwość partycypowania w wypracowanych zyskach. Według mnie, ale jest to moje prywatne zdanie, a nie jako przedstawiciela klubu PiS, jedyną dopuszczalną formą zmian własnościowych w Enerdze byłoby udostępnienie pakietu mniejszościowego akcji inwestorom indywidualnym poprzez warszawską giełdę. Wówczas państwo zachowałoby kontrolę nad spółką, ale dodatkowo w prywatyzacji uczestniczyliby obywatele.

Z tym, że nie byłaby to prywatyzacja?
- Sprzedaż ponad 80 proc. akcji spółki także nie będzie można nazwać prywatyzacją, ponieważ wielce prawdopodobne jest, że trafią one w ręce któregoś z wielkich zagranicznych koncernów energetycznych, także państwowego. Wciąż byłaby to zatem państwowa firma.

Czym kieruje się zatem Skarb Państwa chcąc sprzedać większość udziałów innej firmie?
- Myślę, że główną pobudką jest zapewnienie sobie bieżących wpływów do budżetu państwa. Głównym kryterium wyboru ofert jest najwyższa cena. Próbuje się zakleić dziurę budżetową. Może to, co powiem, nie jest na Pomorzu popularne, ale uważam, że jeśli Energa ma zostać sprzedana innemu koncernowi, to najlepszym wyborem byłaby Polska Grupa Energetyczna. Skarb Państwa zyskałby to na czym mu zależy, czyli miliardy w państwowej kasie, a Polska jednocześnie zyskałaby duży koncern energetyczny pod kontrolą państwa.

Koncern, w którego posiadaniu znalazłaby się ogromna część rynku energetycznego. Nie będzie to szkodzić konkurencji czy np. kieszeniom klientów?
- Nie wiem skąd od razu, gdy pojawiła się taka opcja, Urząd Kontroli Konkurencji i Konsumentów wydał negatywny komunikat. Według mnie takiego zagrożenia nie ma. Obowiązują rozwiązania prawne zapobiegające nadmiernemu wzrostowi cen. Nie sądzę, aby dla klientów połączenie Energi i PGE oznaczało podwyżki. Nie będzie to przecież monopol. Istnieje możliwość wyboru zakupu energii od tańszych dostawców. Połączenie z PGE ma według mnie jeszcze jedną zaletę. Energa weszłaby do grupy kapitałowej i w jej ramach mogłaby zachować centralę w Gdańsku, co z punktu widzenia pomorskiej gospodarki i wpływów podatkowych do regionu jest bardzo istotne.

Abstrahując od tego, czy spółka zostanie przejęta przez polski czy zagraniczny kapitał, jest możliwe i uzasadnione podjęcie jakichś działań, lobbingu, aby centrala pozostała na Pomorzu?
- Dla mnie osobiście ważne jest, czy będzie to kapitał polski czy zagraniczny. W obu przypadkach są jednak instrumenty zabezpieczające. Zaproszenie skierowane do inwestorów określa, że do sprzedaży przeznaczone jest 83 proc. akcji spółki Energa SA z siedzibą w Gdańsku. Miałem okazję uczestniczyć w negocjacjach prywatyzacyjnych. Minister skarbu ma możliwość uwzględnienia w umowie prywatyzacyjnej gwarancji inwestora, że np. nie dojdzie do pełnej konsolidacji lub zmiany siedziby spółki. Oczywiście negocjacje prywatyzacyjne będą utajnione i nie są ujawniane ich szczegóły. Takie gwarancje powinniśmy jednak od przyszłego właściciela uzyskać.

Jeśli takich zapisów nie będzie?
- To oznaczałoby, że rządowi chodzi wyłącznie o jak najszybszą sprzedaż i łatanie za wszelką cenę dziury budżetowej.

W czasie, gdy Ministerstwo Skarbu zaprasza inwestorów do negocjacji, związki zawodowe nasilają walkę o wpływ na przyszłość firmy i przywileje pracownicze.
- Jest jedna rzecz, która do razu rzuca się w oczy. Duża grupa pracowników, kilkadziesiąt procent zatrudnionych, wyraża przekonanie, że od wielu miesięcy jest lekceważona przez zarząd. Zarząd z kolei jest odmiennego zdania. Ten konflikt trwa od kilku czy kilkunastu miesięcy. Skoro od tak długiego czasu jest niemożliwy do rozwiązania, minister skarbu sprawujący nadzór właścicielski powinien przyjrzeć się tej sytuacji. Nie oceniam, kto ma rację w sporze, ale należy to wyjaśnić niezależnie od tego, po której stronie racja leży.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

111

Wszelkie komentarze o Jaworskim są kłamliwe. Ta szuja PISowska zniszczyła stocznię gdyńską, by sprywatyzowac i to źle stocznięgdańską, która jest nie stocznią lecz zabytkiem. Jego komentarze na temat prywatyzacji energetyki też są warte funtaa kłaków. Aby wypowiadac sie na te tematy, trzeba byc fachowcem i znac sie na tym, Ten gnojek jest z wykształcenia etnografem i powinien zajmować sie skaansenaami nie stoczniaami czy prywatyzacją.

g
gdańszczanin

A patałachem to jesteś ty gościu z platformy, który tylko obrazać potrafisz. Jaworski jako jedyny uratował stocznie i tego mu zazdrościcie.

g
gdańszczanin

A patałachem to jesteś ty gościu z platformy, który tylko obrazać potrafisz. Jaworski jako jedyny uratował stocznie i tego mu zazdrościcie.

k
karo

lepiej juz ukrainie patalach juz sprzedal polskie stocznie

Dodaj ogłoszenie