Porodówka w Szpitalu im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku [ZDJĘCIA]

red.
Jak wygląda porodówka przy Nowych Ogrodach w Gdańsku? Na co mogą liczyć kobiety, które rodzą w tym szpitalu. Sprawdź najważniejsze informacje.

Oddział Ginekologiczno - Położniczy Szpitala im. Kopernika, ul. Nowe Ogrody 1-6.

Sekretariat kierownika oddziału - tel. 58 764 01 60. Izba Przyjęć -tel. 58 764 01 05.
Punkt porad laktacyjnych - tel. 58 764 01 63.

Szkoła Rodzenia „Dobry Początek” tel. 605 601 855; 602 461 573 - www.dobrypoczatek.edu.pl

kontakt:
58 764 01 60 Sekretariat Kierownika Oddziału dr Piotra  Zygmuntowicza
58 764 01 05 Izba przyjęć
58 764 01 63 Punkt porad laktacyjnych
Szkoła Rodzenia „Dobry Początek”
http://dobrypoczatek.edu.pl/, 605-601-855; 602-461-573
 
Oddział Ginekologiczno – Położniczy Szpitala im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku posiada II stopień referencyjności.

Ciężarna zgłaszająca się na oddział z planem porodu analizuje go z lekarzem i wspólnie ustalają możliwość realizacji oczekiwań oraz wyjaśniają wątpliwości.

Sale
Posiadamy 25 miejsc w salach 2 i 3 osobowych oraz jednoosobowej. Łazienka jest wspólna i posiada 3 kabiny prysznicowe oraz toaletę.

Po porodzie mama z dzieckiem przebywa na jednej sali, gdzie położne służą pomocą.

Posiadamy 3 miejsca dla mam z przedłużonym połogiem ze względu na chore dziecko.

Trakt porodowy
Posiada 3 samodzielne stanowiska porodowe. Pacjentka może rodzić w dowolnej pozycji korzystając z 1 sali z wanną, aromaterapii, drabinek, piłki, worka sako, materaca i krzesełka porodowego.

Bezpłatny poród rodzinny
Pacjentce mogą towarzyszyć bliskie osoby, do których dyspozycji są bezpłatne ubrania ochronne.

Znieczulenie
Od wielu lat prowadzone są szkolenia z zakresu znieczulenia zewnątrzoponowego, które jest stosowane na oddziale. Spotkania odbywają się co czwartek o godz. 13:00 w bibliotece Oddziału Ginekologiczno-Położniczego. Przed spotkanie szpital prosi o kontakt telefoniczny z Sekretariatem Oddziału i zapisanie się na dany termin. Oddział zapewnia znieczulenie również podtlenek azotu i farmakologicznie dożylnie.

Oddział neonatologiczny
W sąsiedzkiej odległości znajduje się Oddział Neonatologiczny z Pododdziałem Patologii Noworodka z doświadczoną kadrą neonatologiczną.

Odwiedziny
Osoby odwiedzające mogą spotkać się z mamą w pokoju odwiedzin, a dzieci pozostają za witryną, gdzie osoby odwiedzające mogą je pierwszy raz zobaczyć.

Konsultacje laktacyjne
Przy oddziale funkcjonuje Punkt porad laktacyjnych, który działa od poniedziałku do piątku od godz. 8:00 : 20:00. Przed wizytą prosimy o rejestrację pod nr tel 58 764 01 63,  573 063 188 lub laktacja.eog@wss.gda.pl.
 

Wideo

Komentarze 17

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mąż

Żona 10 dni po terminie a jakiś śmieszny doktorek kazał jej odpoczywać dwa dni. oczywiście był weekend musiał odespać na służbie, toć ma przecież 65lat - kiedyś musi odespać!!!! Żone ledwo dowieźli na poród zrobili cesarkę i oczywiście maluch leży z zapaleniem płuc już tydzień (zachłysnął się zielonymi wodami) a położne mają focha bo ma rzadkie kupki!!! Dietę żonie funduje szpital i jeszcze mają pretensje żeby jadła właściwie żeby maluch miał twarde PACHNĄCE kupki. PARANOJA !!!! OMIJAJCIE TEN SZPITAL!!!!!

E
Ewa

Jeżeli chodzi o sam poród to niestety trafiłam na kiepską położną, która nie bardzo się mną interesowała... Pojawiła się kilka razy w przeciągu 12h żeby sprawdzić rozwarcie (przy czym delikatna to na pewno nie była) i skomentować "ten busz" między moimi nogami... (Nie będę wspominała o tym, że na pewnym etapie ciąży zwyczajnie nie da się samodzielnie nic tam podziałać). Dostałam ochrzan za to, że nie zajęłam się tym wcześniej, bo teraz ona musi :) i tak zrobiły to za nią studentki... No i właśnie za to studentki były do rany przyłóż! Cudowne dziewczyny, a w szczególności jedna z nich, która czuwała nade mną, pomagała i załatwiała w razie konieczności środki przeciwbólowe. Co prawda niewiele dały, ale zawsze coś. Poinstruowała także mojego męża jak masować plecy by mniej bolały. Po wielu godzinach skurczy kiedy byłam już nimi zwyczajnie wycieńczona, mąż poprosił o zewnątrzoponówkę. Pierwsza partia dała mi odpocząć 1,5h, druga niestety nie zadziałała, a kolejnej już nie otrzymałam... Po tym zaczęły się już na prawdę silne skurcze, przez które zaczęłam krzyczeć, bo zwyczajnie oddech już nic nie dawał. Tak poturlałam się z godzinę aż moja cudowna położna skończyła swoją zmianę i pojawiła się kolejna, która w końcu pomogła mi sobie z tym wszystkim poradzić i względnie szybko urodzić za co jej bardzo dziękuję...
Późniejszy pobyt w szpitalu był już ok :) może nie jakieś luksusy, ale opieka bardzo dobra.
Jeżeli chodzi o kąpiel w wannie przy porodzie, to można pomarzyć. Ponoć nieliczni mogą skorzystać, bo zwyczajnie ich na to nie stać.
Za to bardzo polecam wybrać się na spotkanie z anestezjologiem, które organizowane jest co czwartek o 13.00. Można się wszystkiego dowiedzieć na temat zewnątrzoponówki i podpytać o wszystko przed porodem.

E
Ewa

Jeżeli chodzi o sam poród to niestety trafiłam na kiepską położną, która nie bardzo się mną interesowała... Pojawiła się kilka razy w przeciągu 12h żeby sprawdzić rozwarcie (przy czym delikatna to na pewno nie była) i skomentować "ten busz" między moimi nogami... (Nie będę wspominała o tym, że na pewnym etapie ciąży zwyczajnie nie da się samodzielnie nic tam podziałać). Dostałam ochrzan za to, że nie zajęłam się tym wcześniej, bo teraz ona musi :) i tak zrobiły to za nią studentki... No i właśnie za to studentki były do rany przyłóż! Cudowne dziewczyny, a w szczególności jedna z nich, która czuwała nade mną, pomagała i załatwiała w razie konieczności środki przeciwbólowe. Co prawda niewiele dały, ale zawsze coś. Poinstruowała także mojego męża jak masować plecy by mniej bolały. Po wielu godzinach skurczy kiedy byłam już nimi zwyczajnie wycieńczona, mąż poprosił o zewnątrzoponówkę. Pierwsza partia dała mi odpocząć 1,5h, druga niestety nie zadziałała, a kolejnej już nie otrzymałam... Po tym zaczęły się już na prawdę silne skurcze, przez które zaczęłam krzyczeć, bo zwyczajnie oddech już nic nie dawał. Tak poturlałam się z godzinę aż moja cudowna położna skończyła swoją zmianę i pojawiła się kolejna, która w końcu pomogła mi sobie z tym wszystkim poradzić i względnie szybko urodzić za co jej bardzo dziękuję...
Późniejszy pobyt w szpitalu był już ok :) może nie jakieś luksusy, ale opieka bardzo dobra.
Jeżeli chodzi o kąpiel w wannie przy porodzie, to można pomarzyć. Ponoć nieliczni mogą skorzystać, bo zwyczajnie ich na to nie stać.
Za to bardzo polecam wybrać się na spotkanie z anestezjologiem, które organizowane jest co czwartek o 13.00. Można się wszystkiego dowiedzieć na temat zewnątrzoponówki i podpytać o wszystko przed porodem.

E
Ewa

Jeżeli chodzi o sam poród to niestety trafiłam na kiepską położną, która nie bardzo się mną interesowała... Pojawiła się kilka razy w przeciągu 12h żeby sprawdzić rozwarcie (przy czym delikatna to na pewno nie była) i skomentować "ten busz" między moimi nogami... (Nie będę wspominała o tym, że na pewnym etapie ciąży zwyczajnie nie da się samodzielnie nic tam podziałać). Dostałam ochrzan za to, że nie zajęłam się tym wcześniej, bo teraz ona musi :) i tak zrobiły to za nią studentki... No i właśnie za to studentki były do rany przyłóż! Cudowne dziewczyny, a w szczególności jedna z nich, która czuwała nade mną, pomagała i załatwiała w razie konieczności środki przeciwbólowe. Co prawda niewiele dały, ale zawsze coś. Poinstruowała także mojego męża jak masować plecy by mniej bolały. Po wielu godzinach skurczy kiedy byłam już nimi zwyczajnie wycieńczona, mąż poprosił o zewnątrzoponówkę. Pierwsza partia dała mi odpocząć 1,5h, druga niestety nie zadziałała, a kolejnej już nie otrzymałam... Po tym zaczęły się już na prawdę silne skurcze, przez które zaczęłam krzyczeć, bo zwyczajnie oddech już nic nie dawał. Tak poturlałam się z godzinę aż moja cudowna położna skończyła swoją zmianę i pojawiła się kolejna, która w końcu pomogła mi sobie z tym wszystkim poradzić i względnie szybko urodzić za co jej bardzo dziękuję...
Późniejszy pobyt w szpitalu był już ok :) może nie jakieś luksusy, ale opieka bardzo dobra.
Jeżeli chodzi o kąpiel w wannie przy porodzie, to można pomarzyć. Ponoć nieliczni mogą skorzystać, bo zwyczajnie ich na to nie stać.
Za to bardzo polecam wybrać się na spotkanie z anestezjologiem, które organizowane jest co czwartek o 13.00. Można się wszystkiego dowiedzieć na temat zewnątrzoponówki i podpytać o wszystko przed porodem.

E
Ewa

Jeżeli chodzi o sam poród to niestety trafiłam na kiepską położną, która nie bardzo się mną interesowała... Pojawiła się kilka razy w przeciągu 12h żeby sprawdzić rozwarcie (przy czym delikatna to na pewno nie była) i skomentować "ten busz" między moimi nogami... (Nie będę wspominała o tym, że na pewnym etapie ciąży zwyczajnie nie da się samodzielnie nic tam podziałać). Dostałam ochrzan za to, że nie zajęłam się tym wcześniej, bo teraz ona musi :) i tak zrobiły to za nią studentki... No i właśnie za to studentki były do rany przyłóż! Cudowne dziewczyny, a w szczególności jedna z nich, która czuwała nade mną, pomagała i załatwiała w razie konieczności środki przeciwbólowe. Co prawda niewiele dały, ale zawsze coś. Poinstruowała także mojego męża jak masować plecy by mniej bolały. Po wielu godzinach skurczy kiedy byłam już nimi zwyczajnie wycieńczona, mąż poprosił o zewnątrzoponówkę. Pierwsza partia dała mi odpocząć 1,5h, druga niestety nie zadziałała, a kolejnej już nie otrzymałam... Po tym zaczęły się już na prawdę silne skurcze, przez które zaczęłam krzyczeć, bo zwyczajnie oddech już nic nie dawał. Tak poturlałam się z godzinę aż moja cudowna położna skończyła swoją zmianę i pojawiła się kolejna, która w końcu pomogła mi sobie z tym wszystkim poradzić i względnie szybko urodzić za co jej bardzo dziękuję...
Późniejszy pobyt w szpitalu był już ok :) może nie jakieś luksusy, ale opieka bardzo dobra.
Jeżeli chodzi o kąpiel w wannie przy porodzie, to można pomarzyć. Ponoć nieliczni mogą skorzystać, bo zwyczajnie ich na to nie stać.
Za to bardzo polecam wybrać się na spotkanie z anestezjologiem, które organizowane jest co czwartek o 13.00. Można się wszystkiego dowiedzieć na temat zewnątrzoponówki i podpytać o wszystko przed porodem.

E
Ewa

Jeżeli chodzi o sam poród to niestety trafiłam na kiepską położną, która nie bardzo się mną interesowała... Pojawiła się kilka razy w przeciągu 12h żeby sprawdzić rozwarcie (przy czym delikatna to na pewno nie była) i skomentować "ten busz" między moimi nogami... (Nie będę wspominała o tym, że na pewnym etapie ciąży zwyczajnie nie da się samodzielnie nic tam podziałać). Dostałam ochrzan za to, że nie zajęłam się tym wcześniej, bo teraz ona musi :) i tak zrobiły to za nią studentki... No i właśnie za to studentki były do rany przyłóż! Cudowne dziewczyny, a w szczególności jedna z nich, która czuwała nade mną, pomagała i załatwiała w razie konieczności środki przeciwbólowe. Co prawda niewiele dały, ale zawsze coś. Poinstruowała także mojego męża jak masować plecy by mniej bolały. Po wielu godzinach skurczy kiedy byłam już nimi zwyczajnie wycieńczona, mąż poprosił o zewnątrzoponówkę. Pierwsza partia dała mi odpocząć 1,5h, druga niestety nie zadziałała, a kolejnej już nie otrzymałam... Po tym zaczęły się już na prawdę silne skurcze, przez które zaczęłam krzyczeć, bo zwyczajnie oddech już nic nie dawał. Tak poturlałam się z godzinę aż moja cudowna położna skończyła swoją zmianę i pojawiła się kolejna, która w końcu pomogła mi sobie z tym wszystkim poradzić i względnie szybko urodzić za co jej bardzo dziękuję...
Późniejszy pobyt w szpitalu był już ok :) może nie jakieś luksusy, ale opieka bardzo dobra.
Jeżeli chodzi o kąpiel w wannie przy porodzie, to można pomarzyć. Ponoć nieliczni mogą skorzystać, bo zwyczajnie ich na to nie stać.
Za to bardzo polecam wybrać się na spotkanie z anestezjologiem, które organizowane jest co czwartek o 13.00. Można się wszystkiego dowiedzieć na temat zewnątrzoponówki i podpytać o wszystko przed porodem.

G
Gosc

Porod w dowolnej pozycji - bzdura. Pytalam sie o zmiane pozycji i uslyszalam odp ze nie

D
Dorota

W wojewódzkim rodziłam swoje drugie dziecko. Żeby była jasność z czym mam porównanie opowiem Wam swój pierwszy poród we Wrocławiu na Brochowie.
Wody odeszły mi 25 grudnia z samego rana w domu. Czułam sie bardzo dobrze, najedzona jak dzik po wigilii:) jechałam do szpitala z mężem z uśmiechem na twarzy. Tam po szeregu badań położyli mnie. Czekałam.. w ciągu dnia nic, jadłam sobie nadal, humor dopisywał. W nocy zaczęły sie jakieś skurcze, nie dawały spać ale były na tyle nierówne ze nie budziłam śpiących pielęgniarek.. następnego dnia rano przyjechał moj mąż, chodziliśmy po szpitalnych schodach gora-dół. Nic. Wieczorem przyszła na zmianę Pani położna Beata Kostusik i to ona tak naprawdę zainteresowała sie moim przypadkiem. Stwierdziła ze juz za długo czekam po odejściu wód i spróbuje trochę pomoc żeby lekarz wydał pozwolenie na poród wywoływany. Dostałam lewatywę, spoko. Badanie u lekarza - rozwarcie na pół palca. Jakoś położna go przekonała i pojechaliśmy na sale operacyjna. Nigdy w życiu nie zapomnę jak ona wyglądała. Niebieskie stare kafle i niskie ścianki działowe jak w stajni.. wszystko słyszysz co u innych pacjentek, jak przebiega poród, ile wazy dziecko, co krzyczą gdy dziecko wychodzi na świat. Dostałam oksytocynę. Wciąż male rozwarcie, wiec masaż pochwy. Nieprzyjemny, bardzo. Wymiotuje. Dalej nic, skurcze, długo to trwa, późno juz, widza moje zmęczenie i ból. No to znieczulenie. W tej pozycji do rodzenia kaza mi sie przespac żeby nabrać sił..Znieczulenie sie kończy. Skurcze jakieś sa, masaz pomaga na tyle ze rozwarcie pojawia sie większe, wkoncu główka jest juz w kanale rodnym. Położna wiedząc moje zmęczenie każe dotknąć ręka glowke ktora mam miedzy nogami żeby mnie zmotywować. Wystaje czupryna ale sytuacja mnie przeraża.. ja nie mam skurczy! Pre wiec jak leci, żeby tylko to maleństwo wycisnąć z siebie, żeby mogło oddychać bo boje sie ze tak długo jest w tej pozycji. Co sie dzieje? Nic nie mówią, patrza po sobie... zauważam ze wokół mnie pojawia sie coraz więcej lekarzy, pielęgniarek, anestezjologów. Gdzies w miedzy czasie postanawiają mnie naciąć bez skurczu.. jak automat uciekam do góry. Krzyczą na mnie ze nie mogę sie ruszać. Jedna z pielęgniarek mówi ze te nożyczki są nieostre. Szukają innych. Tna bez skurcza. Jestem jednym wielkim bólem. Jedna z lekarek mówi, ze jeśli nie urodzę za 5 minut to.. kręci głowa i nie kończy zdania. Co to znaczy? Co to do cholery znaczy? Zegarek... niby go nie widzę bo wisi na ścianie nad moja głowa ale jego odbicie w oknie. ..Tik tak. Panika. Co bedzie jeśli nie dam rady? Pre, bez skurczy, nie mogę zawieść swojego maleństwa przecież, tik tak... wskazówka przechodzi na niechciana kreskę.. świat mi sie zawalił. Co sie dzieje?!? Nagle w tym samym oknie widzę jak odbija sie nowy biały cień. Duży biały cien. Zachodzi mnie od boku i naciska. Zanim sie orientuje o co chodzi naciska drugi raz.. cos sie stało, słyszę chlup, wyciągają dziecko.. nie pokazuja, nic nie słyszę, wiec pytam czy on płacze? Krzyczę do nich czy on płacze??! Dobiega mnie głos mojego męża: tak, płacze, nie słyszysz? Usłyszałam.. darł sie w niebogłosy. Boże dziekuje Ci!!
Pozniej łyżeczkowanie, szycie, przystawienie do piersi i sen. Budzą mnie późnym popołudniem. Mam isc wziąć prysznic.. iść?!? W końcu młoda pielęgniarka lituje sie i przyjeżdża z wózkiem. Pomaga mi wejść na niego. W lazience schodzę z wózka na czworaka, jestem cała od krwi. W tej pozycji piepegniarka pomaga zdjąć koszule i opłukuję mnie woda. Gorzej niż upokarzające..pamietam dużo przeciwbólowych, ze co chwile na sale do innej Pani po porodzie przychodził ktoś w odwiedziny. Masakra! Przyjechał moj synek. Przedłużyli nam pobyt ze względu na żółtaczkę. Wypuścili do domu.
Długo wracałam do siebie fizycznie. Psychicznie do tej pory mocno mnie boli to co tam sie wydarzyło. Żałuje ze nie umiem lepiej opowiadać piszac tak abyście mogły w pełni zrozumieć. Juz mogą mi sie mieszać kolejności zdarzeń ale
To był koszmar. Nikomu nie życzę. Tyle mam do powiedzenia.

K
K

Polecam ten szpital. Rodzilam tu dwoje dzieci. Pierwsze przez cc na pocz. 2015 r., drugie siłami natury pod koniec 2016 r. W obu przypadkach personel zachowywał się profesjonalnie i z empatia.

L
Lena

To położna przyjmuje poród ;)

L
Lena

To położna przyjmuje poród ;)

z
zofia

witam,
mam pytanie do kobiet rodzacych w tym szpitalu.
Czy swiezo upieczony tata, ktory przychodzi w odwiedziny to ma mozliwosc kontaktu z dzieckiem? Czy tylko przez szybe?

N
Natalia

Polecam! rodziłam w czerwcu 2015 r i teraz też się tam wybieram na jesień rodzić.
Leżałam na patologii ciąży cały dzię po czym na noc poszłam na salę porodową są faktycznie czyste i wyposażone. Opieka też ok, pani doktor co odbierała mi poród bardzo doświadczona i motywująca, krok po kroku kierowała co robić i we współpracy sama akcja porodowa szybko poszła.
maleństwo cały czas masz przy sobie i widzisz jak jest badane i nikt nie zabiera jak robią to w innych szpitalach.
Minusem jest jedna łazienka wspólna na holu.

N
Natalia

Polecam! rodziłam w czerwcu 2015 r i teraz też się tam wybieram na jesień rodzić.
Leżałam na patologii ciąży cały dzię po czym na noc poszłam na salę porodową są faktycznie czyste i wyposażone. Opieka też ok, pani doktor co odbierała mi poród bardzo doświadczona i motywująca, krok po kroku kierowała co robić i we współpracy sama akcja porodowa szybko poszła.
maleństwo cały czas masz przy sobie i widzisz jak jest badane i nikt nie zabiera jak robią to w innych szpitalach.
Minusem jest jedna łazienka wspólna na holu.

P
Paulina

Co za bzdura z informacją na temat omawiania planu porodu. Lekarz pojawił się na sali porodowej przy skurczach partych. Nie było mowy o żadnym omawianiu planu porodu.

Dodaj ogłoszenie