Poranny atak śnieżycy

Kazimierz NetkaZaktualizowano 
Aż żal, że taka wspaniała zima nie wydarzyła się w Trójmieście podczas ferii
Aż żal, że taka wspaniała zima nie wydarzyła się w Trójmieście podczas ferii Tomasz Bołt
Środowy atak zimy w Trójmieście znowu zaskoczył kierowców i służby drogowe. Śnieg spadł nagle i w dużej ilości.

Niewiele pomogło natychmiastowe zaangażowanie do odśnieżania pługów i posypywanie jezdni piaskiem. Obfite opady zaczęły się w Trójmieście w środę, około godziny 5 rano. Wkrótce potem mieszkańcy ruszyli do pracy i stanęli w dłuższych niż zwykle korkach.

Tiry blokowały ulice prowadzące do centrum Gdańska.
- Dwie godziny jechałam autobusem z Pruszcza do pracy w Gdańsku - żaliła się pani Ewa. - Zwykle moja podróż trwa 20 minut, najwyżej pół godziny.
- Półtorej godziny zabrało mojej koleżance dotarcie z Sopotu do Gdyni - mówi pani Joanna. - Wszyscy odczuliśmy ten nagły atak śnieżycy.

- W Gdańsku najgorzej było na alei Armii Krajowej. Spory odcinek tej tranzytowej trasy trzeba było rano wyłączyć z ruchu - mówi Rafał Jaworski, kierownik działu w Zarządzie Dróg i Zieleni w Gdańsku. - Około godziny 8 rano cztery tiry zablokowały tę trasę. Poradziliśmy sobie, wspólnie z policjantami z Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, przywróciliśmy ruch. Musieliśmy jednak zaangażować ciężki sprzęt, w tym ładowarkę marki Caterpillar, do wyciągnięcia tira ze śniegu

To nie były jedyne trudności w Gdańsku, bo mimo że już w nocy w stolicy województwa pomorskiego na ulicach pracowały trzydzieści trzy pługi odśnieżne na najważniejszych trasach i szesnaście piaskarek na pozostałych ulicach, to jednak nie nadążały z odgarnianiem obficie padającego śniegu.

W Trójmieście śnieżyca trwała od godziny 5 do 8.30, a w niektórych miejscach nawet do godziny 9.
Ulice pokryły się warstwą białego puchu grubości nawet do 20 centymetrów. Gdzieniegdzie zrobiły się zaspy. Spowolnienie ruchu pojazdów i blokada ulic tranzytowych przez tiry miała swoje skutki. Powstały gigantyczne zatory, zwane przez drogowców falą cofającą, czyli wydłużaniem się kolejek samochodów zdążających do centrum.

Niektóre korki sięgały aż obwodnicy zachodniej Trójmiasta.
Wielu kierowców nie spodziewało się takiego gwałtownego powrotu zimy. Założyło już letnie opony.
Najbardziej ucierpieli ci, którzy spieszyli do pracy na wczesne godziny. Muszą korzystać z samochodów prywatnych, bo o godzinie 5 jeszcze nie kursują wszystkie autobusy i tramwaje. Nie spodziewali się takiej nagłej zmiany pogody.

Spodziewaliśmy się takich opadów śniegu
Rafał Jaworski, kierownik działu w Zarządzie Dróg i Zieleni w Gdańsku
Liczyliśmy się z możliwością takiej zmiany pogody. Wskazywała na to moja analiza prognoz. Korzystam bowiem nie tylko z komunikatów synoptyków Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Zapoznaję się też z przewidywaniami pogody opracowywanymi przez Uniwersytet Warszawski. Dlatego, już od godziny 20 we wtorek, byliśmy w pełnej gotowości do działań. Na wyjazd czekało 49 samochodów i gdy trzeba było, natychmiast wyruszyły na ulice. W czterech miejscach ulokowaliśmy wyciągarki, by mogły pomagać kierowcom. Taka konieczność zaistniała m.in. na al. Armii Krajowej, a także na Podwalu Przedmiejskim o godzinie 8.

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie