Ponad 7 tysięcy dmuchanych, z pozoru niegroźnych i sympatycznych jednorożców czeka utylizacja. Wykryto w nich niebezpieczne substancje

Jacek Wierciński
Jacek Wierciński
Zaktualizowano 
Izba Administracji Skarbowej w Gdańsku
Zniszczą 6 ton jednorożców i innych zabawek. Wszystko przez ftalany. Na razie 7,4 tysiąca dmuchanych jednorożców i zwierzątek czeka w magazynie. „Karą” dla importera najpewniej będą wyłącznie problemy związane z odzyskiwaniem zainwestowanych w nie pieniędzy.

Ponad 7 tysięcy dmuchanych, z pozoru niegroźnych i sympatycznych jednorożców, hipopotamów, reniferów czy koni zamiast trafić do sprzedaży i w ręce dzieci, czeka utylizacja. Wszystko przez fakt, że wykryto w nich niebezpieczne substancje. Co roku na Pomorzu celnicy niszczą dziesiątki ton różnego rodzaju towarów.

- Zabawki stwarzały poważne zagrożenie dla zdrowia i życia użytkowników - tłumaczy Karol Pepliński z Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku, do której Oddziału Celnego „Opłotki” firma z Mazowsza już w marcu zgłosiła pochodzący z Chin ładunek, starając się o jego dopuszczenie do sprzedaży w Polsce. Szybko okazało się jednak, że skład małych, kolorowych stworzonek budzi wątpliwości.

- Po przeprowadzeniu weryfikacji zgłoszenia przez dyspozytorów komórki Centrum Urzędowego Dokonywania Odpraw towar został skierowany do kontroli polegającej na badaniu laboratoryjnym - słyszymy od celników, którzy umieścili podejrzane zabawki w magazynie, gdzie czekały, aż kolejne analizy zakończą eksperci z Państwowej Inspekcji Handlowej. Ci potwierdzili obawy funkcjonariuszy. Jak orzekli, towar musi zostać zniszczony ze względu na wysoką zawartość niebezpiecznych dla zdrowia ftalanów.

Niewinne, ale i niebezpieczne

Jak wyjaśnia PIH, ftalany (a właściwie: estry kwasu ftalowego) to substancje, które służą do zmiękczenia i zwiększenia elastyczności materiałów plastikowych. Prócz użytecznych właściwości mogą one jednak również powodować zmiany hormonalne, problemy z płodnością zarówno u mężczyzn, jak i kobiet oraz zwiększać ryzyko zachorowania na astmę i alergię. Polskie normy dopuszczają stężenie na poziomie 0,01 procent, gdy zdarza się, że kontrole ujawniają zawartość na poziomie 30 proc.

- Niewinna zabawa zatrzymanymi przez nas zabawkami mogłaby wiązać się z poważnymi konsekwencjami. Na szczęście dzięki naszym działaniom niebezpieczny towar nie trafi w ręce nieświadomych dzieci - mówią funkcjonariusze pomorskiej Krajowej Administracji Skarbowej, którzy podkreślają, że ftalany groźne są zwłaszcza dla najmłodszych, którzy mają wrodzoną skłonność do wkładania przedmiotów do jamy ustnej.

Na razie 7,4 tysiąca dmuchanych jednorożców i zwierzątek, obok innych wykrytych w toku kontroli celnych, wytypowanych w oparciu o procedury „analizy ryzyka”, ładunków, takich jak podrabiane ubrania i inne podróbki czy sprzęt elektroniczny bez instrukcji czeka w magazynie.

Zabawki zostaną zutylizowane przez pracowników wyspecjalizowanego Referatu Likwidacji Towarów Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni.

„Niszczycielska” jednostka działająca w ramach pomorskiej KAS ogółem w 2018 roku „termicznej obróbce w spalarni”, trwałemu uszkodzeniu lub rozebraniu na części poddała ponad 46 ton różnych towarów. Jak precyzyjnie relacjonują urzędnicy w masie tej, prócz np. nielegalnych automatów do gier, znalazło się 12 767 867 sztuk nielegalnych, bo pozbawionych znaków akcyzy papierosów, 4050,66 kilogramów tytoniu i 9698,47 litrów alkoholu.

O ograniczeniu skali przemytu lub poziomu jego wykrywalności może świadczyć fakt, że powstały 1 marca 2017 roku Referat Likwidacji w ciągu pierwszych 10 miesięcy po utworzeniu zutylizował łącznie więcej, bo 68 ton produktów (w tym ponad 25 mln papierosów, 6,6 tys. kilograma tytoniu i prawie 2,5 tys. litrów alkoholu). W tym samym czasie zniszczył również niemal 450 kilogramów tzw. środków zastępczych, popularnie zwanych „dopalaczami” (dziś traktowanych przez prawo jak pozostałe, bardziej „tradycyjne” narkotyki).

Funkcjonariusze Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku podkreślają, że nie każdy zatrzymywany towar musi oznaczać karę czy zarzuty karne. Zdarza się bowiem, i tak prawdopodobnie było w przypadku dmuchanych jednorożców, że przedsiębiorca w dobrej wierze zamawia towar i dopiero na skutek kontroli przekonuje się, że nie spełnia on wyśrubowanych polskich czy europejskich norm - np. nie posiada symbolu CE (znakującego wyroby spełniające wymagania dyrektyw tzw. Nowego Podejścia Unii Europejskiej). W takich przypadkach często podstawowym problemem tracącego produkty importera jest odzyskanie pieniędzy zainwestowanych w zamówione produkty.

Z kolei Państwowa Inspekcja Handlowa apeluje do „inwestujących” w upominki dla swoich pociech rodziców, by zwracali uwagę nie tylko na logo CE, ale też np. na to, czy na opakowaniu lub zabawce są dane jej producenta albo importera, czy jest ona dostosowana do wieku dziecka, czy producent dołączył instrukcję oraz czy zabawki dla młodszych dzieci nie mają małych, łatwych do połknięcia części, a materiały wypełniające w pluszakach nie posiadają żadnych twardych ani ostrych zanieczyszczeń.

POLECAMY NA STRONIE KOBIET:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie