Ponad 103 tys. testów na koronawirusa w punktach UCK od początku pandemii, z czego ponad 70 tys. w samym Gdańsku!

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki

Wideo

Zobacz galerię (20 zdjęć)
Ponad 103 tysięcy testów na koronawirusa przeprowadzono w kilku punktach poboru wymazu, które zorganizowało Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku. We wtorek, 8.06.2021 r. władze UCK, Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz przedstawiciele władz państwowych podsumowali prace punktów testowania na kampusie Uniwersytetu Gdańskiego, gdzie punkt poboru wymazu działa przy Wydziale Historycznym. Wcześniej przez wiele miesięcy pobierano wymazy przy Wydziale Nauk Społecznych.

Testy na koronawirusa w punktach UCK. Ile wykonano ich od początku pandemii?

Miejscem podsumowania był parking za Wydziałem Historycznym Uniwersytetu Gdańskiego, na który niedawno przeniósł się punkt testów sprzed Wydziału Nauk Społecznych.

  • Od początku epidemii w punktach organizowanych przez UCK pobrano ponad 103 tys. wymazów,
  • z czego prawie 71 tys. wykonały centra w Gdańsku.

W punktach drive thru pracowali bardzo często studenci medycyny oraz żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej.

Do końca maja działało pięć centrów testowych COVID-19 UCK:

  • dwa w Gdańsku (przy Uniwersytecie Gdańskim oraz w podziemnym parkingu Muzeum II Wojny Światowej – do muzeum został przeniesiony punkt, który wcześniej działał przy gdańskim stadionie),
  • jedno w Gdyni (przy Uniwersyteckim Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej)
  • oraz po jednym w Chojnicach i w Słupsku.

Od początku czerwca działają tylko dwa centra:

  • przy UG, w formule walk-thru i drive-thru,
  • oraz w Gdyni.

– Nie dałoby się tego zorganizować, gdyby nie było współpracy między miastem, wojewodą, uczelniami. Na początku było średnio. Ludzie niechętnie się testowali, nie wierzyli w pandemię. We wrześniu i październiku, gdy była druga fala, było zupełnie inaczej. Tak jak wcześniej odbieraliśmy w call center 100 połączeń dziennie, tak nagle mieliśmy 4-5 tys. nieodebranych połączeń dziennie. System, który udało nam się stworzyć, pozwolił nam na zminimalizowanie kolejek, dzięki czemu robiliśmy dziennie tysiąc testów w samym Gdańsku. Te centra testowe się przysłużyły – mówił Łukasz Michalewski, koordynator punktów testowania z ramienia UCK.

Wojewoda pomorski Dariusz Drelich podkreślił dobrą współpracę z Gdańskim Uniwersytetem Medycznym, ale również z wojewódzkim sanepidem, Wojskami Obrotny Terytorialnej i samorządami Gdańska, Gdyni, Słupska i Chojnic.

– Pamiętamy marzec, kwiecień zeszłego roku. Byliśmy przekonani, że testowanie jest skuteczną walką z epidemią. Robiliśmy nawet 8 tys. wymazów na dobę. Co było kluczowe w organizacji, to by wynik był jak najszybszy i dostępność testowania była jak najszersza. To się udało.

– Doświadczenia z organizacji systemu testowania na Pomorzu przysłużyły się organizacji systemu szczepień na Pomorzu. Możemy poszczycić się zorganizowanym przez UCK jednym z największych punktów szczepień w Polsce, który może szczepić 5 tys. osób na dobę.

– Możemy myśleć o ograniczaniu, bo wczoraj liczba osób zakażonych na Pomorzu spadła poniżej 10. Liczymy, że spadnie do zera, ale to nie znaczy, że kończymy testować. Dzięki akcji szczepień osiągamy populacyjną odporność – mówił wojewoda.

Wiceprezydent Gdańska Piotr Borawski przypomniał, że władze miasta wspierały studentów, którzy testowali pacjentów. Przekazano na ten cel 100 tys. zł. Miasto i spółki miejskie zakupiły 8 tys. testów dla służb medycznych.

– Chęć niesienia pomocy i nauka w praktyce, pomocy drugiemu człowiekowi, pozwoli tym młodym ludziom stać się świetnymi lekarzami. Dziękuję władzom GUMedu, UCK. Proszę przekazać studentom i lekarzom podziękowania. Myślę, że gdy mamy dziś na Pomorzu mniej niż 10 osób zakażonych każdego dnia i czekamy z utęsknieniem na zero w statystykach, będziemy mogli niebawem powiedzieć, że wszystko się udało – powiedział Piotr Borawski.

W pracę nie tylko w punktach poboru wymazu, ale też w szpitalach covidowych czy w innych miejscach walki z epidemią, zaangażowani byli studenci wszystkich kierunków Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, o czym mówił rektor tej uczelni prof. Marcin Gruchała.

– Ze swojej strony, jako rektor, jestem niezwykle dumny z postawy naszych studentów, nie tylko lekarskich. W punktach wymazowych, na oddziałach covidowych, w telecentrach, w punktach pomiaru temperatury, w sanepidzie, w bardzo wielu miejscach studenci wszystkich kierunków naszego uniwersytetu działali aktywnie. Co budujące – cały czas była kolejka aktywnych studentów gotowych do podjęcia działania. Był ogromny entuzjazm. Dla nas, nauczycieli akademickich, to niezwykle budujące – mówił prof. Marcin Gruchała.

Gospodarz miejsca spotkania prof. Krzysztof Bielawski, prorektor Uniwersytetu Gdańskiego ds. innowacji i współpracy z otoczeniem, stwierdził, że Pomorze zdało egzamin z solidarności.

– Potrafiliśmy w tym bardzo specyficznym i trudnym czasie współdziałać i współpracować – mówił prof. Krzysztof Bielawski.

Szczepienia przeciw COVID-19 na Pomorzu. „Im bardziej będziemy zaszczepieni, tym bardziej będziemy bezpieczni we wrześniu”

Pandemia koronawirusa jednak jeszcze się nie skończyła, choć codzienne dane o nowych zakażeniach są coraz niższe. Dyrektor naczelny UCK Jakub Kraszewski apelował o szczepienie się. Choć Pomorze jest tym regionem, w którym mieszkańcy szczepią się najchętniej, to jeszcze sporo brakuje do osiągnięcia odporności populacyjnej.

– Testowanie nie jest przyjemne, sam byłem kilka razy testowany. Dużo przyjemniejsze jest szczepienie, pomimo czasem złego stanu samopoczucia, to jest nic w porównaniu do COVID-19. Ostatni pacjent, który zmarł w naszym szpitalu, miał ok. 30 lat.

– Dziś zapraszamy wszystkich młodych ludzi, żebyśmy spotkali się na szczepieniu, a nie w szpitalu. Wirus jest demokratyczny, atakuje wszystkich. Na Pomorzu jest większy popyt niż podaż na szczepionki. Ludzie chcą się szczepić i zależy im na szczepieniach.

– Przerwa w dostawach Pfizera trwała parę dni, ale w tym czasie skróciliśmy czas oczekiwania na drugą dawkę szczepienia Astrą Zeneką. Ok. 10 tys. ludzi skróciło sobie czas oczekiwania na drugą dawkę.

– Po otwarciu w nocy zapisów dla dzieci powyżej 12. roku życia, było już ok. 500 zapisanych dzieci. Na Pomorzu musimy liczyć się z tym, że przyjedzie do nas ok. 1 mln turystów. Im bardziej będziemy zaszczepieni, tym bardziej będziemy bezpieczni we wrześniu – apelował Jakub Kraszewski.

Skuteczność szczepionek Pfizera, Moderny, Astry Zeneci i Joh...

FAQ - wszystko o koronawirusie i COVID-19

Co należy wiedzieć o wirusie SARS-CoV-2 i wywoływanej przez niego chorobie COVID-19? Sprawdź odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania!

Co to jest koronawirus?

Koronawirus SARS-CoV-2 to jeden z siedmiu poznanych dotąd gatunków koronawirusów ludzkich, które wywołują zakażenia układu oddechowego. Oprócz nowego koronawirusa są to także wirusy przyczyniające się do łagodniejszych infekcji sezonowych, które są odpowiedzialne za 15-30 procent zachorowań uznawanych za grypę. Nowy koronawirus jest spokrewniony z wirusami SARS-CoV i MERS, które wywołały epidemie w XXI wieku, jednak ich nasilenie nie było tak duże, jak rozmiary obecnej pandemii.

Jak wygląda koronawirus?

Koronawirus to typ wirusa, który składa się z materiału genetycznego w postaci nici RNA zamkniętej w otoczce. Na jej powierzchni posiada charakterystyczne wypustki, które przypominają koronę. W wypustkach zawarte są białka, dzięki którym wirus wnika do komórek, a po zainfekowaniu namnaża się w ich wnętrzu i rozprzestrzenia w organizmie.

Jak przenosi się koronawirus?

Koronawirus SARS-CoV-2 przenosi się poprzez wydzieliny chorego, a więc poprzez kichanie, kasłanie, mówienie, a także oddychanie. Wydostając się tą drogą z organizmu jest obecny w powietrzu, również w postaci rozpylonego aerozolu, osiada też na powierzchniach (zwłaszcza podłogach) i przedmiotach. Jest ponadto obecny w moczu i stolcu zakażonego, i z tego powodu można zarazić się nim w toalecie. Źródłem infekcji jest nie tylko wdychanie drobin zawierających wirusa, ale też dotykanie skażonych powierzchni, a następnie ust, nosa lub oczu, jak również spożywanie zanieczyszczonych nim produktów spożywczych, również mrożonych.

Kiedy skończy się pandemia koronawirusa?

Pandemia koronawirusa, czyli epidemia o zasięgu światowym, począwszy od grudnia 2019 roku przybiera jedynie na sile. Istnieją co prawda teorie, że może wygasnąć sama, gdy zarazi się 45-60 procent społeczeństwa i nie będzie już kolejnych potencjalnych ofiar. Scenariusz osiągnięcia tzw. odporności stadnej (inaczej zbiorowej) nie jest jednak potwierdzony i wiąże się z dużym odsetkiem zgonów, dlatego jedyną nadzieją na zakończenie epidemii jest wynalezienie skutecznej i bezpiecznej szczepionki, a następnie wprowadzenie masowych szczepień. Może to się udać najwcześniej w 2021 roku.

Skąd się wziął koronawirus?

Nowy koronawirus pochodzi z Chin, a za jego źródło uważa się targ rybny w mieście Wuhan w prowincji Hubei. Tak, jak wiele koronawirusów, jest to wirus odzwierzęcy, jednak do tej pory nie potwierdzono z wszelką pewnością, od jakiego gatunku zwierząt pochodzi. Naukowcy wskazują na nietoperze z rodziny podkowcowatych, jednak w grupie podejrzanych przez jakiś czas znajdowały się także łuskowce. Na początku pandemii pojawiły się ponadto przypuszczenia, że do rozwoju epidemii przyczyniły się także bezdomne psy.

Czym różni się infekcja koronawirusem od grypy?

Choć średnio co piąta infekcja grypopodobna jest spowodowana zwykłymi koronawirusami ludzkimi, jego nowy gatunek w postaci SARS-CoV-2 jest dużo bardziej niebezpieczny i u części chorych atakuje również narządy poza układem oddechowym. Prawdziwa grypa jest wywoływana przez wirusy grypy, natomiast nowy koronawirus wywołuje COVID-19. Choć mogą powodować podobne objawy, COVID-19 jest bardziej zaraźliwy od grypy i u niektórych wiąże się poważnymi powikłania. Objawy zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 zwykle rozwijają się dłużej, bo 2-14 dni, a średnio 5 dni (dla grypy to 1-4 dni), a chorzy z COVID-19 dłużej zarażają też innych. Podczas gdy istnieją skuteczne leki i szczepionki przeciw grypie, na efektywne środki przeciw COVID-19 trzeba jeszcze poczekać.

Co to jest COVID-19?

COVID-19 to oficjalna nazwa choroby wywoływanej przez koronawirusa SARS-CoV-2. Jest to wysoce zakaźna infekcja, która może powodować śmiertelne powikłania. Wciąż nie ma w pełni skutecznego leku na COVID-19 ani też przeciwdziałającej mu szczepionki, która mogłaby być podawana profilaktycznie.

Jakie choroby wywołuje koronawirus?

Koronawirus SARS-CoV-2 wywołuje chorobę nazwaną COVID-19. Najczęściej jest to zakażenie dróg oddechowych mogące skutkować zapaleniem płuc, choć u części chorych koronawirus atakuje też (jednocześnie lub osobno) układ pokarmowy. W procesie rozwoju choroby koronawirus może powodować też zmiany w układzie nerwowym, krwiotwórczym, głównych narządach (m.in. serce, nerki, wątroba), naczyniach krwionośnych i skórze. Skutkiem powikłań zakażenia mogą być stany bezpośrednio zagrażające życiu, takie jak udar mózgu, zapalenie wielonarządowe czy zespół niewydolności oddechowej (ARDS).

Ile osób umiera z powodu koronawirusa, a ile zdrowieje?

Według statystyk 99 procent zakażonych koronawirusem przechodzi infekcję łagodnie, a tylko w 1 procent przypadków ma ona przebieg ciężki lub krytyczny. Tylko 3 procent wszystkich przypadków na świecie, które uznano za zamknięte, zakończyło się śmiercią pacjenta, natomiast odsetek zgonów w Polsce to 4 procent. Odsetek pacjentów wyleczonych lub zwolnionych ze szpitala w naszym kraju wynosi więc 96 procent.

Czy zakażenie koronawirusem może nie powodować objawów?

Jest to sytuacja stosunkowo częsta, bo według badań w momencie uzyskania dodatniego wyniku testu na koronawirusa objawów nie ma 20-40 proc. zakażonych. Choć u części osób objawy mogą pojawić się pod dłuższym czasie, liczonym nawet w tygodniach, u innych nie wystąpią wcale lub będą niespecyficzne, a przez to nie zostaną uznane za oznakę zakażenia (jak to bywa w przypadku zmęczenia czy bólów głowy). Objawów infekcji najczęściej nie mają dzieci, choć po pewnym czasie może ona i tak doprowadzić do ciężkich powikłań w postaci wielonarządowego zapalenia. Osoby bezobjawowe mogą zarażać innych, choć nie z takim nasileniem, co te kaszlące i kichające.

Jakie są objawy koronawirusa?

Objawy zakażenia koronawirusem próbowano klasyfikować na różne sposoby, a obecnie obowiązuje m.in. ich podział według nasilenia COVID-19:

  1. objawy grypopodobne bez gorączki: ból głowy, utrata węchu, bóle mięśni, kaszel, ból gardła, ból w klatce piersiowej, brak gorączki.
  2. objawy grypopodobne z gorączką: ból głowy, utrata węchu, kaszel, ból gardła, chrypa, gorączka, utrata apetytu.
  3. objawy żołądkowo-jelitowe: ból głowy, utrata węchu i apetytu, biegunka, ból gardła, ból w klatce piersiowej, brak kaszlu.
  4. objawy ciężkie 1. stopnia ze zmęczeniem: ból głowy, utrata węchu, kaszel, gorączka, chrypa, ból w klatce piersiowej, zmęczenie.
  5. objawy ciężkie 2. stopnia z dezorientacją: ból głowy, utrata węchu i apetytu, kaszel, gorączka, chrypa, ból gardła, ból w klatce piersiowej, zmęczenie, dezorientacja, bóle mięśni.
  6. objawy ciężkie 3. stopnia, brzuszne i oddechowe: ból głowy, utrata węchu i apetytu, kaszel, gorączka, chrypa, ból gardła, ból w klatce piersiowej, zmęczenie, dezorientacja, bóle mięśni, spłycony oddech, biegunka, ból brzucha.

Jak można wykryć koronawirusa?

Obecność koronawirusa w organizmie stwierdza się poprzez wykrycie jego genów (nici RNA) w wydzielinie pobranej z nosogardzieli, ewentualnie ze śliny. Badaniem, które umożliwia jego identyfikację, jest tzw. reakcja łańcuchowa polimerazy z odwrotną transkrypcją RNA (RT-PCR, inaczej badanie genetyczne lub molekularne), którą mogą przeprowadzać jedynie wyspecjalizowane laboratoria. Natomiast dopuszczone od listopada badanie diagnostyczne w postaci testów immunologicznych (serologicznych) nie wykrywa koronawirusa, tylko przeciwciała wytworzone przez organizm, by móc go zwalczyć. Tym samym dodatni wynik tego testu wskazuje na infekcję aktywną lub już przebytą.

Jak chronić się przed koronawirusem?

Jedynym sposobem ochrony przed zakażeniem koronawirusem jest unikanie kontaktów z jego potencjalnymi nosicielami. Oznacza to przede wszystkim izolację domową, a w miejscach publicznych – stosowanie środków profilaktycznych takich jak dystans społeczny (1,5-2 metry odstępu między ludźmi), noszenie maseczek ochronnych zakrywających usta i nos oraz skrupulatną higienę dłoni. Zalecane jest ponadto zachowanie higieny podczas spożywania i przygotowywania posiłków, a także odpowiednia obróbka termiczna produktów pochodzenia zwierzęcego.

Jak długo trwa infekcja koronawirusem?

Czas ten zależy od nasilenia infekcji. Większość osób z łagodnymi objawami zakażenia wraca do zdrowia w ciągu 30-60 dni. Natomiast w przypadku przeważającej części pacjentów w stanie ciężkim zdrowienie trwa powyżej 60-90 dni. W przypadku utrzymywania się symptomów infekcji przez wiele tygodni mówimy o tzw. długim COVID-19. U części pacjentów zmiany w organizmie wywołane przez COVID-19 mogą być trwałe. Mogą obejmować zmniejszenie powierzchni czynnej płuc, uszkodzenia mięśnia sercowego z arytmią, niewydolność nerek, zakrzepicę żył głębokich czy stany pozapalne jelit. Ozdrowieńcy, którzy mają za sobą krytyczny przebieg choroby, mogą wymagać długotrwałej rehabilitacji i opieki zdrowotnej.

Co robić przy podejrzeniu zakażenia koronawirusem?

Podejrzewając zakażenie koronawirusem należy wykonać test w jego kierunku, który ze skierowaniem lekarskim jest bezpłatny, a bez skierowania kosztuje 350-500 zł. Jeżeli objawy infekcji występują dłużej, np. przez tydzień, można wykonać test na przeciwciała (na podobnych warunkach). Aby uzyskać skierowanie, należy umówić się na teleporadę w przychodni POZ lub za pomocą formularza dostępnego na stronie Ministerstwa Zdrowia. Wyjątkiem są dzieci do 2. roku życia, które muszą być zbadanie przez lekarza. Po wystawieniu skierowania należy udać się do punktu pobrań; osoby zmotoryzowane mogą udać się też do mobilnego punktu pobrań. W sytuacji, gdy przy infekcji pojawi się duszność, ucisk w klatce piersiowej i problemy z oddychaniem, należy wezwać karetkę lub udać się prywatnym samochodem do szpitala zakaźnego.

Co to jest osocze ozdrowieńców?

Osocze ozdrowieńców to preparat pozyskiwany z krwi osób, które wyzdrowiały z COVID-19. Zawiera ono przeciwciała anty-SARS-CoV-2, które organizm wytwarza w celu zwalczenia koronawirusa. Podawanie ich chorym na drodze transfuzji stanowi metodę leczenia, która łagodzi objawy i skraca czas trwania choroby. Osocza wciąż brakuje, dlatego o jego oddawanie apelują nie tylko lekarze, ale też rząd.

Jak leczyć infekcję koronawirusem?

Ponieważ nie istnieje całkowicie skuteczny środek zwalczający koronawirusa, a te stosowane w ciężkich przypadkach są dostępne tylko w szpitalach, COVID-19 leczy się jedynie w sposób objawowy. Oznacza to, że środki stosowane w leczeniu domowym mogą jedynie łagodzić symptomy infekcji takie jak kaszel, ból gardła, katar, gorączka, ból mięśni czy zapalenie spojówek. W tej roli sprawdzają się preparaty ogólnie dostępne bez recepty w aptekach i drogeriach, które podaje się również przy zwykłych infekcjach oddechowych. W przypadku terapii w szpitalu skuteczne jest leczenie za pomocą osocza ozdrowieńców, musi jednak być rozpoczęte w maksymalnie ciągu kilku dni od początku infekcji i zawierać odpowiednio wysoki poziom przeciwciał anty-SARS-CoV-2.

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie