Pomorze. Wchodzi w życie reforma urzędów pracy. Na razie tylko teoretycznie

Magdalena Damps
Anna Arent-Mendyk
Powiatowe urzędy pracy mają działać jak centra pracy funkcjonujące u zachodnich sąsiadów. Żeby jednak wdrożyć wszystkie założenia reformy, trzeba byłoby m.in. stworzyć więcej etatów w urzędach

Polskie pośredniaki, wzorując się na krajach zachodnich, mają zmienić się w prężne centra pracy. Wprowadzone zostaną nowe instrumenty wsparcia takie jak: pożyczki na utworzenie stanowiska pracy lub podjęcie własnej działalności, dofinansowanie wynagrodzenia za zatrudnionego bezrobotnego w wieku 50+.

Pojęcie "osoba młoda" wśród bezrobotnych rozszerzy się i obejmie osoby do 30 roku życia, a okres, w którym urzędy muszą przedstawić im ofertę pracy, stażu lub podniesienia kwalifikacji, skróci się z sześciu do czterech miesięcy. Te i wiele innych zmian nakłada wchodząca w życie reforma przygotowana przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.

- Robimy wszystko, by obsługa klientów przebiegała sprawnie, a ustawodawca liczy na jeszcze większą efektywność. Myślę, że byłaby ona taka i bez zmian w ustawie, gdyby urzędy otrzymały wzmocnienie etatowe - zaznacza Barbara Kapica, dyrektor PUP w Kartuzach. - W większości urzędów pracuje zbyt mało osób, a na nowe etaty budżetów powiatów nie stać.

Klienci urzędu będą od początku do końca prowadzeni przez jednego pracownika. Zajmie się on m.in. określeniem pomocy i dopasowaniem jej do jednego z 3 profili, stworzeniem planu działania, śledzeniem postępów.

- W takim przypadku doradca powinien się zajmować nie większą liczbą klientów niż 200-300, w tej chwili każdy z naszych pracowników opiekuje się... 500 osobami - dodaje szefowa kartuskiego PUP. - Żeby zakładane plany były możliwe do wykonania, a pracownik mógł poświęcić klientowi tyle czasu, ile jest konieczne, potrzeba większej liczby etatów.

Dyrektorzy dość sceptycznie podchodzą do reformy.
- Trudno o jednoznaczną, ocenę, bo skala zmian jest olbrzymia - podkreśla Mirosław Ginter, dyrektor PUP w Kościerzynie. - Środek roku to zły moment na wdrożenie reformy, myślę, że należałoby zastosować vacatio legis do końca roku i ten czas poświęcić na dobre przygotowanie się do zmian. Wtedy łatwiej byłoby też zaplanować wydatkowanie środków.
Dla niektórych urzędów część zmian nie będzie nowością.

m.damps@prasa.gda.pl

Cały artykuł publikujemy w sobotnim wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" z dnia 23 maja. Gazeta jest również dostępna w wersji elektronicznej na www.prasa24.pl

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

D
Donek z Wronek

Balcerowicz mial pomysl na walke z biurokracja. Zaczal od zadania szescdziesieciu nowych urzedniczych etatow dla tych, ktorzy z biurokracja mieliby walczyc. W urzedach pracy czuc podobne sianko. Pracy nie przybedzie tylko znajdzie sie pare biurowych stolkow dla pociotkow. Kazda zlotowka przeznaczona na owe urzedy to pieniadz wyrzucony w bloto.

Dodaj ogłoszenie