Pomorze: Trudna droga pięciolatków do szkoły

Agata CymanowskaZaktualizowano 
Czy pięciolatki w szkole i w drodze do niej mają dobrą opiekę?
Czy pięciolatki w szkole i w drodze do niej mają dobrą opiekę? Marcin Oliva Soto
Od rozpoczęcia roku szkolnego minęło już półtora miesiąca, ale nie ustają niepokoje rodziców pięciolatków, które poszły w tym roku do szkolnych zerówek. Chodzi głównie o bezpieczeństwo dzieci.

Chociaż udało się rozwiązać już wiele problemów - m.in. związanych z brakiem dostępu dzieci pięcioletnich do szkolnych świetlic (np. w Pruszczu Gd. na początku września zaprotestowali w tej sprawie rodzice i po interwencji burmistrza dołożono do szkół dodatkowe etaty dla wychowawców), obawy, przede wszystkim o bezpieczeństwo dzieci w drodze do szkoły - ciągle są.

O tym, że pięciolatki m.in. z Bystrej i Lędowa (gm. Pruszcz Gdański), które dojeżdżają do podstawówki w Wiślinie, nie mają - ich zdaniem - należytej opieki, zaalarmowali nas rodzice.

- W autobusie najmłodsze dzieci narażone są na kontakt z gimnazjalistami, którzy zachowują się głośno i przeklinają, a przy wysiadaniu i przejściu z parkingu, który znajduje się za bramą szkoły do budynku, brakuje odpowiedniej opieki - wylicza zaniepokojony pan Bogumił, tata pięciolatka.

Dyrekcja szkoły zapewnia, że dzieci są pod odpowiednią opieką. - Choć naszym obowiązkiem jest zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa w szkole, a nie w drodze do niej, codziennie rano, o godz. 7.10, kiedy podjeżdża autobus z dziećmi, panie z obsługi nadzorują przejście dzieci do szkoły - twierdzi Joanna Zarówna, dyrektor Szkoły Podstawowej w Wiślinie.

MEN: Sześciolatki do szkół od 2013 roku
O tym, że dzieci są pod dobrą opieką, przekonuje też Jerzy Klimczuk, właściciel firmy Jurex Bus, która dowozi uczniów do szkoły.
- Mieliśmy takie sytuacje, że musieliśmy wyprosić mamy z autobusu, które chciały jechać razem z dziećmi - przyznaje Klimczuk.

- Gmina ma obowiązek dowozić dzieci, a nie rodziców - dodaje Magdalena Kołodziejczak, wójt gminy Pruszcz Gdański. - Dowóz dzieci to ogromny koszt [1 mln zł - dop. red.], nie możemy osobno wozić najmłodszych. Mamy w gminie naprawdę dobre warunki w oświacie, inwestujemy w oddziały przedszkolne przy szkołach, wkrótce będzie tak właśnie w Wiślinie - dodaje.

Podobny problem, jak w gminie Pruszcz Gd., pojawił się na początku roku szkolnego także w gminie Wejherowo.
- Rodzice 5-latków w jednej z miejscowości prosili, by mogli razem z dziećmi jeździć autobusem do szkoły, ale dotyczyło to tylko pierwszych dni września - mówi Krzysztof Sapieha, kierownik Referatu Oświaty Urzędu Gminy Wejherowo. - Przychyliliśmy się do tej prośby, w miarę wolnych miejsc rodzie mogli podróżować z maluchami, ale to trwało kilka pierwszych dni września. Potem mieszkańcy przekonali się, że wszystko jest w porządku i dzieci podróżują same, oczywiście zawsze pod opieką opiekuna, którego jako gmina mamy ustawowy obowiązek zapewnić przy dowozach dzieci do szkół.

Katarzyna Hall: Obowiązek szkolny dla sześciolatków to dobra zmiana

Z kolei Tadeusz Biliński, wójt Miłoradza, mówi, że ma złe doświadczenia, gdy opiekunem dzieci podczas podróży szkolnym autobusem był rodzic.
- Wtedy zajmował się głównie swoim dzieckiem, a nie pozostałymi - wyjaśnia wójt Biliński. - Zgodnie z umową z przewoźnikiem, dzieci pięcio-, sześcioletnie są przewożone pod okiem dwóch opiekunów. Są to pracownicy szkoły lub Urzędu Gminy, którzy przeszli specjalne szkolenie przeprowadzone przez Starostwo Powiatowe - tłumaczy.

W powiecie tczewskim zdarzało się, że z dzieckiem autobusem do szkoły podróżował rodzic, ale to indywidualne przypadki, które zgłaszane są do burmistrza. To burmistrz rozstrzyga, czy może się zgodzić na przejazd dodatkowej osoby.

Katarzyna Hall gorsza niż Roman Giertych?

- Nie robiliśmy problemów, gdy rodzic w pierwszy lub drugi dzień szkoły chciał towarzyszyć dziecku, ale to jednorazowe sytuacje - informuje Adam Kornacki, dyrektor ZEAS w gminie Tczew.
Natomiast w powiecie słupskim problemy z dowożeniem młodszych dzieci do szkół są raczej sporadyczne. Część zerówek nadal pracuje w przedszkolach, gdzie dzieci mają zapewnioną stałą opiekę. Dla tych uczęszczających do zerówek w szkołach większość gmin zorganizowała oddzielny transport.

- Do tej pory mieliśmy problem z dowozem jednego dziecka, do którego miejscowości nie dojeżdżał autobus - wyjaśnia Magdalena Gryko, burmistrz gminy Kępice. - Udało nam się go rozwiązać, dodatkowo wydłużyliśmy godziny pracy świetlicy, by dopasować je do potrzeb rodziców dziecka.
(współpraca sk, KAT, szal, js, rk)

Rozmowa z Urszulą Sajewicz-Radtke, psychologiem z SWPS w Sopocie

Czy szkoła to miejsce dla pięciolatka?

Nie ma prostej odpowiedzi. Pójście do szkoły w tym wieku wymaga sprawdzenia gotowości dziecka.

Niektórzy dyrektorzy przyznają wprost - organizacyjnie i kadrowo nie jesteśmy w stanie zapewnić dzieciom opieki, jak w przedszkolu. Jak więc rodzice mogą wspierać swoje dziecko, kiedy szkoła ma ograniczone możliwości?

Nie ma prostej recepty. Każde dziecko jest inne i każda sytuacja jest inna. Jeśli rodzic widzi, że dzieje się coś niedobrego, powinien natychmiast zareagować i zabrać dziecko z powrotem do przedszkola. Jeśli same szkoły twierdzą, że są niegotowe, to nie rozumiem, jak te dzieci się tam znalazły. Pierwszy kontakt dziecka ze szkołą wywiera największy wpływ na jego postawę wobec nauki, szkoły.

Co powinno zwrócić uwagę rodziców?
Gdy dziecko nagle zaczyna zachowywać się inaczej niż dotąd, ma lepszy lub gorszy apetyt, inaczej zachowuje się w dni, kiedy chodzi do szkoły, a inaczej w weekendy, jest bardziej śpiące, ma lęki, wraca nocne moczenie, zachowania infantylne. To wymaga reakcji, nie wolno pozwolić, by stres się kumulował.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

R
RODZIC DZIECKA

nie jest prawdą że dzieci z autobusow szkolnych są doprowadzane do szkoły przez panie z obslugi. Prawdą jest natomiast że są zaprowadzane po nauce do autobusu szkolnego ale przez panie kucharki; o moj ty smutku czubaty ; dyrektor szkoły nie widzi problemu że ww. panie nie mają kwalifikacji aby to robiły. Dla mnie i innych rodziców nie jest to problemem ale pani dyrektor która musi mieć wszystko poukladane i udokumentowane że kadra szkolna jest wykwalifikowana do objętych zadań popełniła taki błąd. Dobra nie czepiajmy sie pierdół. Powracając do autobusów jesli jest prawdą że koszt wynosi 1 MILION rocznie; policzmy -10 miesięcy trwa rok szkolny podzielony przez owy milion to koszt 100tys MIESIĘCZNIE . NIE odliczam dni wolnych od szkoły sobót ,niedziel, ferii zimowych,swiąt.Logicznie myśląc KOSZT JEDNEGO DNIA WYNOSI OKOŁO 5 TYSIĘCY. STARY ROZKLEKOTANY AUTOBUS PAMIĘTAJĄCY CZASY WUJASZKA GIERKA Z KIEROWCĄ JAK Z KOSZMAROW Z PAPIEROSEM W ZĘBACH . TAK LUKSUS WART PAŃSTWOWYCH PIENIĘDZY. MOIM ZDANIEM PAN PRZEWOZNIK POWINIEN DOSTAC PODWYŻKE ZA STRES SPOWODOWANY GWAREM DZIECIĘCYCH ROZMÓW I ZA WYZYWANIE MATEK KTÓRE MAJA POTRZEBE ODWIEZIENIA DZIECKA DO SZKOLY. OSOBIŚCIE UWAŻAM ŻE JEST PAN CHAMEM PIERWSZEJ KLASY ,UBĘDZIE PANU JAK POMOŻE KIEROWCA BEZRADNEJ MATCE??? A GDZIE LUDZKA BEZINTERESOWNA POMOC??? ZA TE PIENIĄDZE KTORE PAN CHAM OTRZYMUJE Z GMINY POWIMIEN BYC WDZIĘCZNY A NIE TRYSKAC JADEM JAK WIDZI RODZICA Z DZIECKIEM.

P
Polihistor

I po co?
Czy to przypadkiem nie nasza Ukochana, Jedynie Słuszna Partia? :)

L
Lilka

Czemu tym dzieciom nie mówi się ...już od początku ich edukacji.... że chodzenie drogami pozamiejskimi odbywa się......LEWĄ STRONĄ JEZDNI.

Dodaj ogłoszenie