Pomorze: Sprawdź, ile zarabiają prezydenci, burmistrzowie i wójtowie

reporterzy DB
Z jakimi pensjami w nowy rok wkraczają pomorscy samorządowcy? W sumie z niezłymi, bo jeszcze w ostatnich dniach starego roku radni debatowali nad ich wysokością. Wprawdzie znaczna ich część utrzymała się na pułapie podobnym jak w poprzedniej kadencji, to w przypadku wielu samorządowców decyzje radnych znacznie poprawiły grubość portfela prezydenta, burmistrza czy wójta.

O ponad 3 tys. zł więcej niż w poprzedniej kadencji zarobi burmistrz Bytowa Ryszard Sylka. - Nie ukrywam, że o podwyżce wiedziałem od dłuższego czasu, ale ogromnym zaskoczeniem była jej wysokość - nie kryje zdumienia Sylka, który teraz zarabia 11 980 zł brutto.

Ranking płac pomorskich samorządowców
ZOBACZ ILE ZARABIAJĄ SAMORZĄDOWCY (GALERIA)

Nieco mniej, bo 10 640 zł brutto będzie otrzymywał burmistrz Miastka Roman Ramion, który w poprzedniej kadencji zarabiał 9340 zł brutto.- Wnioskowałem o ustanowienie wyższej niż dotychczas pensji, bo uważam, że burmistrz na nią zasłużył. Wyborcy wybrali go po raz trzeci w pierwszej turze, z ponad 60-procentowym poparciem - argumentuje decyzję radnych Tomasz Borowski, przewodniczący Rady Miejskiej w Miastku.

- Jeżeli nowa rada uznała, że zasłużyłem na podwyżkę, to nie mogę być niezadowolony. Dla mnie to wyraz docenienia mojej pracy - uważa sam Ramion.

Spore emocje wzbudziło ustalenie nowej pensji dla wójta Krokowej Henryka Doeringa - wyższej o ponad 3 tys. zł w porównaniu do poprzedniej kadencji. Wtedy Doering był faktycznie jednym z najgorzej zarabiających wójtów w powiecie puckim, ale przypomnijmy - miał przeciwko sobie większość Rady Gminy.

- Poprzednia pensja, czyli 8830 zł, była za mała - uważa Jarosław Zielonka, radny z obozu wójta (Wierni Wyborcom, Nie Układom), który zaproponował dla niego pensję 11 040 zł brutto. Po burzliwej dyskusji tę propozycję przyjęto, choć nie obyło się bez kąśliwych uwag. Mirosław Krampikowski (PO), według którego rada miała zostawić zarobki Doeringa na starym poziomie, przyrównał je do pensji prezydent Warszawy. - To milionowe miasto, a my mamy gminę z 10 tysiącami mieszkańców - mówi.

O prawie 2 tys. zł więcej niż dotychczas będzie zarabiał starosta pucki Wojciech Dettlaff (12 540 zł brutto).- Część rady dała staroście maksimum tego, co mogła - skomentował tę decyzję Mirosław Busz z opozycyjnego klubu Nasz Powiat Pucki. - A skoro więcej już dać mu nie można, to zastanawiam się, jaką będzie miał teraz motywację do pracy?

500 zł więcej zarobi Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, który pozostaje jednym z najlepiej zarabiających samorządowców w Polsce - w zestawieniu serwisu Bankier.pl za rok 2009 (z listopada ubiegłego roku) Adamowicz zajmował drugą pozycję (z przeciętnymi miesięcznymi dochodami w wysokości 25 167 zł, pierwszy był Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa, a trzecia Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy). Rok temu pensja Adamowicza wynosiła12 365 zł, a obecnie12 847 zł brutto. Na jego konto wpływać będzie też wyższe wynagrodzenie za udział w obradach Rady Nadzorczej GPEC - 2 tys. zł miesięcznie.
- To służba niełatwa i niewdzięczna, największe koszty ponosi moja rodzina - ocenia swoją wieloletnią pracę w samorządzie Paweł Adamowicz.

Podobne zmiany jak u Pawła Adamowicza zaszły w pensjach prezydenta Wejherowa Krzysztofa Hildebrandta i starosty wejherowskiego Józefa Reszki. Obaj panowie zarabiają teraz po 12 860 zł brutto i razem z prezydentem Tczewa Mirosławem Pobłockim, którzy rządzi tym miastem pierwszą kadencję, plasują się najwyżej w naszym rankingu. Przypomnijmy jednak, że samorządowcy z Wejherowa wcześniej też nie zarabiali mało - po 12 310 brutto. - Wynagrodzenia wszystkich pracowników samorządowych są zwiększane o wskaźnik inflacji, więc i szefom samorządu się należy - argumentowali swoją decyzję wejherowscy radni. Uchwały zarówno w mieście, jak i w powiecie podjęto bez dyskusji. Nikt też nie zgłosił wniosku, by obu panom np. pensje obniżyć.

Ranking płac pomorskich samorządowców

Podczas trzeciej w nowej kadencji sesji Rady Miasta radni Rumi podnieśli pensję burmistrz Elżbiecie Rogali-Kończak. Przez ostatnie lata pani burmistrz Rumi, po tym jak radni poprzedniej kadencji obniżyli jej wysokość dodatku specjalnego, zarabiała mniej niż jej zastępcy - 8560 zł brutto miesięcznie. Teraz jej uposażenie wyniesie 12 480 zł brutto. - Osiem lat pracowałam za stawkę niższą niż okoliczni samorządowcy, a ostatnia kadencja była wyjątkowo trudna i pracowita - mówi Elżbieta Rogala-Kończak. - I choć podwyżka jest znaczna, traktuję ją jako swoistą rekompensatę, bo uważam, że obniżenie pensji przez poprzednich radnych było niesprawiedliwe.

Co ciekawe, w Pucku i Helu radni nie głosowali nad uchwalaniem wysokości nowych uposażeń burmistrzów. Przypomnijmy, że w obu wypadkach na urzędach zostali ci sami panowie - w Helu Mirosław Wądołowski, w Pucku Marek Rintz.

W Helu sprawdzono przepisy, na podstawie których radni ustalają pensje burmistrzów. Samorządowcy zastanawiali się, czy można uznać, że nie ma przerwy w sprawowaniu władzy, czy może jest konieczność zmiany finansowej uchwały z marca 2010 roku. To właśnie wtedy ustalono pensję burmistrza. - Zarzuciliśmy ten projekt, bo uchwała naszej Rady Miasta imiennie określa, że to wynagrodzenie, które przyznano "Mirosławowi Wądołowskiemu", a nie na przykład "burmistrzowi piątej kadencji" - wyjaśnia sekretarz Marek Dykta. - Oczywiście w każdej chwili rada może zmienić wysokość pensji, w dół albo w górę.

Radni w Pucku nie podejmowali tematu wynagrodzeń, bo... nie życzył sobie tego burmistrz Marek Rintz. - To prawda, poprosiłem, by radni moją pensją zostawili po staremu - przyznaje nam Rintz. - Uważam, że burmistrzowskie wynagrodzenie i tak jest dość duże.
Krzysztof Hildebrandt, prezydent Wejherowa, Mirosław Pobłocki, prezydent Tczewa, i Józef Reszke, starosta wejherowski - z pensjami w wysokości 12 860 zł brutto - są najlepiej zarabiającymi samorządowcami Pomorza. Nasz ranking (ujęliśmy w nim także samorządowców z powiatu sławieńskiego, woj. zachodniopomorskie) zamyka Arkadiusz Gliniecki, burmistrz Czarnej Wody (pow. starogardzki) z pensją 6600 zł brutto. Niewiele więcej od niego zarabiają Marek Turlej, wójt Starego Dzierzgonia (7125 zł brutto) i Jan Klasa, wójt Czarnej Dąbrówki (6840 zł brutto).

Ranking płac pomorskich samorządowców

Jak wynika z rankingu, duża część samorządowców, na razie, utrzymała swoje zarobki na podobnym poziomie, jak w poprzedniej kadencji, jednak kilkudziesięciu z nich w nowym rozdaniu kart otrzymało nowe, lepsze pensje, o czym pisaliśmy wczoraj. Warto jednak też zauważyć, że w kilku przypadkach, zgodnie z przedwyborczymi obietnicami, górę nad hojnym rozdawaniem pieniędzy wzięło... zaciskanie pasa.

O 4 tys. zł mniej od swojego poprzednika Tadeusza Studzińskiego będzie zarabiał burmistrz Nowego Dworu Gd. Jacek Michalski (8200 zł brutto). Studziński w poprzedniej kadencji miał jedną z najwyższych pensji samorządowych na Pomorzu (12 297 zł brutto).

- Propozycję mojego wynagrodzenia konsultowałem z przewodniczącym Rady Miejskiej, Czesławem Łukaszewiczem - mówi Jacek Michalski, który jeszcze podczas kampanii wyborczej twierdził, że w trudnej sytuacji miejskich finansów konieczne będą oszczędności, m.in. w zarobkach burmistrza. - Wspólnie uznaliśmy, że ta wysokość będzie odpowiednia.

Radni z gm. Wejherowo o prawie tysiąc złotych obniżyli wynagrodzenie nowego wójta Henryka Skwarły (11 600 zł brutto), w stosunku do pensji poprzednika Jerzego Kepki (12 540 zł brutto), która w naszym rankingu pod koniec 2009 roku była najwyższą w województwie pomorskim. Co ciekawe, cięcia nie nastąpiły w wyniku jakichś politycznych napięć w tym samorządzie, była to wspólna decyzja radnych aprobowana przez wójta.

- Poprzedni wójt otrzymywał najwyższą pensję w województwie - mówi Alojzy Formella, przewodniczący klubu "Gospodarna Gmina". - Stwierdziliśmy, że aby być bardziej wiarygodni dla społeczności gminnej, musimy zacząć oszczędzać najpierw od siebie.
Na obniżenie swojego wynagrodzenia zdecydowała się też Magdalena Gryko, burmistrz Kępic. Jej poprzednik, Piotr Mazur, zarabiał 9605 zł brutto. Gryko zarobi o 1200 zł brutto mniej.
- Uważam, że mój poprzednik zarabiał za dużo w porównaniu do sytuacji budżetu gminy - mówi bez ogródek Magdalena Gryko. - Gmina jest zadłużona, a ja staram się szukać oszczędności między innymi w administracji i na delegacjach. Wiem, że w skali gminy nie będą to wielkie pieniądze, ale oszczędzać zaczęłam od siebie.

Spora huśtawka wynagrodzenia w ciągu ostatnich miesięcy dotyczyła konta burmistrza Jastarni. A i tak okazało się, że po wyborach Tyberiusz Narkowicz zarabiać będzie... mniej. W październiku burmistrz, przed potrąceniem m.in. podatków, dostawał 10 314 zł brutto. W listopadzie jego pensja zmalała do 8464 zł, by po grudniowej sesji zjechać o kolejne 36 zł. Skąd te zmiany?

- W październiku burmistrz dostawał jeszcze dodatek, który na rok przyznali mu radni - przypomina skarbnik Danuta Boszke. Chodzi o bonus - 1850 zł brutto - który Narkowicz dostał za dobre i skuteczne pozyskiwanie środków pozabudżetowych. Kierowana przez niego administracja zdobyła fundusze m.in. na długo wyczekiwaną inwestycję: rozbudowę i modernizację portu w Jastarni.
Tyle samo co dotychczas będzie zarabiał wójt Miłoradza Tadeusz Biliński (8800 zł brutto). Na wtorkowej sesji Rady Gminy miał otrzymać wyższą pensję, ale... sam z niej zrezygnował. Powodem jego decyzji było odrzucenie przez radnych propozycji podniesienia wynagrodzenia o 1050 zł brutto i próba przyznania niższej kwoty.

- Nie oszukujmy się, każdy oczekuje adekwatnego wynagrodzenia za swoją pracę, zwłaszcza że przez 3,5 roku nie otrzymywałem żadnych premii i podwyżek - mówi Tadeusz Biliński. - Doszło jednak do nieprzyjemnej sytuacji stworzonej przez radnych poprzedniej kadencji, którzy teraz stali się radnymi opozycyjnymi. Nie chcieli podwyższyć mi wynagrodzenia lub z łaski zwiększyć je o 180 zł netto. Mam swój honor i godność, dlatego poprosiłem o nieprzyznawanie mi tej kwoty. Są ważniejsze sprawy dla gminy, niż bicie piany o symboliczną podwyżkę dla wójta.
Jacek Warsiński, wójt Konarzyn, dotrzymał przedwyborczej obietnicy i poprosił radnych tego samorządu o... najniższe, zgodne z prawem, wynagrodzenie. - Proszę o najniższy dodatek specjalny, bo jestem młody. Muszę się jeszcze wykazać - powiedział Warsiński do radnych tuż przed podjęciem przez nich decyzji.

I wszyscy z aprobatą przyjęli propozycję, aby nowy wójt zarabiał 7680 zł brutto. Tym samym spełnił przedwyborcza obietnicę, że zmniejszy wydatki gminy wynikające z jego pensji. I śmiało można powiedzieć, że radni poszli za ciosem.

- Ja też bym chciał mniej - stwierdził Ryszard Ejsmont, przewodniczący Rady Gminy w Konarzynach. - Trochę głupio mi o tym mówić, ale za biedna jest ta nasza gmina.

Ejsmont zaproponował, aby obniżyć jego dietę z 750 zł do 500 zł. Wszyscy radni propozycję przyjęli. Sumując te oszczędnościowe ruchy radnych budżet gminy zyska ok. 70 tys. złotych w skali czteroletniej kadencji.

Aby dużo zarabiać trzeba być...Zobacz listę zawodów

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Emeryt !!!

Ach to są chwyty po niżej Pasa > WOLNA AMERYKANKA> A TO WIELKIE "KOMINY" , ile chcą tyle biorą ?? LUDZIE GDZIE MY ŻYJEMY , BIEDNY MÓWIĄ = A JAK ŻYĆ ?? za 600zł!!! TERAZ MAMY DOPIERO SOLIDARNA =POLSKA ????

F
Falco

To było dobre, dawno się tak nie uśmiałem, ten Paweł to jednak ma poczucie humoru

K
Krytyk

"To służba niełatwa i niewdzięczna, największe koszty ponosi moja rodzina - ocenia swoją wieloletnią pracę w samorządzie Paweł Adamowicz."
Skoro tak niewdzięczna i takie koszty ponosi twoja rodzina, to po coś się chłopie pchał do tego koryta?
Mamy kryzys, podnosimy ceny gdzie się da i ile się da - chodzi tu o VAT i inne podwyżki. Koszty produktów dla dzieci wzrosły o 15%. Ponieważ Adamowicz ma małe dzieci to trzeba mu było podwyższyć pensję ile się tylko da i tak szybko jak się tylko da. To samo w mniejszym lub większym stopniu dotyczy i pozostałych samorządowców.
PS. Ciekawe, że za PRL-u w nocne kolejki trzeba było ustawiać się po zakup pralki, lodówki itp a teraz
robić to trzeba aby dziecko można było zapisać do przedszkola - jak to niewiele przez te 20 lat się zmieniło! Jaka to mała jest zdolność uczenia się rządzących miastem, widać, że 20 lat nie wystarcza aby się czegoś nauczyć.
Rządzących stać jest aby w jeden dzień, na jeden fajerwerk z okazji 30-lecia Solidarności wydać około 10 mil. zł ale już nie jest ich stać na budowę potrzebnych przedszkoli! Podobnie, rządzących nie stać na
budowę, lokalnych dróg, boisk, basenów i innych, bo oni muszą wydać 300 mil. zł na budowę ECS!

P
Pytajnik

To nie jest ciekawy temat dla p.Barbary.

Dodaj ogłoszenie