Pomorze: Sanepidom brakuje pieniędzy. Związkowcy będą protestować

Magdalena Przychodzeń
Związkowcy obliczają, że na funkcjonowanie sanepidu na Pomorzu brakuje około 4,5 mln zł. Nie ma pieniędzy m.in. na badanie wody
Związkowcy obliczają, że na funkcjonowanie sanepidu na Pomorzu brakuje około 4,5 mln zł. Nie ma pieniędzy m.in. na badanie wody Mikołaj Suchan/Archiwum
Udostępnij:
Sanepidom może zabraknąć pieniędzy na bieżące badania żywości - alarmują pracownicy zrzeszeni w NSZZ Solidarność.

- W Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku sytuacja jest bardzo trudna. Na jej funkcjonowanie brakuje około 4,5 miliona złotych - mówi Janusz Poźniak, przewodniczący komisji międzyzakładowych przy WSSE. Nie ma pieniędzy na działalność podstawową - interwencję zagrażającą życiu, czyli badanie żywności, wody, kąpielisk - dodaje. W najgorszej sytuacji są te stacje, które mają laboratoria. Od chwili ustalania budżetu - w listopadzie, zmieniły się koszty zakupu odczynników i aparatury.

- Finansowanie badań nie jest w żaden sposób zagrożone - oponuje Jarosław Maciejewski z biura prasowego wojewody pomorskiego. - Wojewoda nie ma jednak możliwości prawnych, aby zmienić budżet ustalony na ten rok. Ustalono go na 45 milionów złotych, a z tego fundusz wynagrodzeń wyniósł 35 milionów złotych, a na bieżącą działalność zostało przeznaczone 4,5 miliona złotych, reszta to obciążenia związane z ZUS. Prowadzimy rozmowy z poszczególnymi kierownikami stacji sanepidu w naszym województwie nad wprowadzeniem zmian i usprawnieniem ich funkcjonowania - dodaje.

Sanepid opóźnia otwieranie kąpielisk

Do tej pory braki w budżecie uzupełniane były dochodami własnymi sanepidu. W pozyskiwaniu dodatkowych środków pomagały specjalistyczne laboratoria, wykonujące prace na zlecenie. Wydatki związane z utrzymaniem laboratoriów, zakupami aparatury specjalistycznej i odczynników do badań oraz z opłatami za media sanepid pokrywał z własnych zleceń. Jedynie przebadanie wody na obecność bakterii kosztuje około 600 zł (plus VAT) - te wpływy należy oddać do Skarbu Państwa. Sprawę utrudnia też ustawa o finansach publicznych, która weszła w życie w styczniu 2011 roku - nakazywała ona sanepidom przekazywanie dodatkowo zarobionych pieniędzy do budżetu państwa. Ten natomiast niechętnie wypłaca pieniądze będące rekompensatą za dodatkowe wpływy do kasy. W marcu stacje otrzymały tylko część pieniędzy.

- Nie wyobrażam sobie, aby w obliczu zagrożenia bakterią E. coli stacje epidemiologiczne przestały działać - mówi Elżbieta Pisarczyk, przewodnicząca ogólnopolskiej sekcji NSZZ Solidarność sanepidu. - Brakuje nam pieniędzy nie tylko na badanie żywności, ale też na inne analizy, na przykład te związane z dopalaczami, wodą, czy inspekcje placówek dla dzieci, a przecież się zbliża okres wakacyjny - tłumaczy.

Na 30 czerwca związkowcy planują w Warszawie manifestację, na której będą się domagać podwyżek płac, przywrócenia dodatków terenowych, nakładów na inwestycje i szkolenia.

- Katastrofalna sytuacja finansowa powoduje, że kierownictwo sanepidu decyduje się przenosić środki przeznaczone dla pracowników na bieżącą działalność zakładu - mówi Elżbieta Pisarczyk.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie