Pomorze: Rybakom kończy się tzw. trójpolówka dorszowa

Tomasz Turczyn
Z końcem tego roku kończy się tzw. trójpolówka dorszowa obowiązująca rybaków. Polega ona na tym, że dwie trzecie floty (przez ostatnie trzy lata) zamiennie stoi w porcie, a jedna trzecia wypływa na połów dorszy. Rybacy, którzy nie łowią, otrzymują za to odszkodowania. Mimo że system będzie obowiązywał jeszcze przez niemal cztery miesiące, rybacy pytają, co dalej? Zwłaszcza że dorsze to ryby, na których najlepiej się zarabia.

Kazimierz Plocke, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zapowiedział już, że polski limit dorszowy zostanie podzielony między rybaków, którzy chcą łowić.

- Z tym, że ostateczny kształt podziału będzie przedstawiony środowisku jesienią i z nim skonsultowany - zastrzega Plocke.

WYBORY 2011: Poseł Kazimierz Plocke - dumny Kaszuba, wiceminister, specjalista od rybołówstwa

Część właścicieli kutrów nie jest zadowolona z dotychczasowego systemu połowów.

- Trójpolówka to nic dobrego - uważa Grzegorz Hałubek, prezes Związku Rybaków Polskich z siedzibą w Ustce. - Ten system automatycznie powoduje, że część rybaków traci gotowość połowową i na pewno po tych trzech latach nie wróci do tego zawodu.

Pomorze: Minister podzielił limit dorszowy na 2011 rok

Tego samego zdania jest Piotr Żuchowski, rybak z Jarosławca, mimo że akurat przez ostatnie trzy lata łowi dorsze rok w rok. Jak to możliwe?

- Zostawiono nam furtkę. Mogłem legalnie zamienić się z armatorem, który wolał stać w porcie - wyjaśnia Żuchowski. - Ja wychodzę z założenia, że lepiej wypływać w morze. Znam rybaków, którzy stoją w portach. Oni potracili załogi, które rozjechały się za chlebem w świat.

Wiadomo też, że część właścicieli kutrów, tak jak Piotr Żuchowski, zarabia pieniądze w inny sposób, np. prowadząc pensjonaty wypoczynkowe na lądzie.

Sezon na dorsza w Ustce. Kutry przygotowują się do wypłynięcia w morze (ZDJĘCIA)

- Z łowienia, np. dorszy, jest ciężko przeżyć - mówi rybak z Jarosławca. - Dlatego wielu kolegów bierze się za organizację wypadów wędkarskich na dorsze.

Natomiast Jerzy Safader, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb, uważa, że rybakom nie należy płacić za postój w portach.

- Inne kraje tak zredukowały floty, aby się dopasować do unijnych limitów - mówi Safader. - Tak samo powinno być w Polsce. Tymczasem tak nie jest i sądzę, że znów na początku przyszłego roku będzie lament, że limity połowowe są za niskie.

Plocke uważa, że trójpolówka, co by o niej nie mówić, pokazała pewien sposób racjonalnej gospodarki zasobami morskimi. Według niego, jest to kierunek, z którego Polska nie może zboczyć.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie