Pomorze: Rocznica zatrzymania seryjnego mordercy Skorpiona

    Pomorze: Rocznica zatrzymania seryjnego mordercy Skorpiona

    Dorota Abramowicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Przez siedem lat zamordował co najmniej 9 kobiet, 11 usiłował zabić. Najmłodsza z nich miała 19 lat, najstarsza - 53. Przyznał, że chodził za setkami kobiet. Nazywał to polowaniem. Pawła Tuchlina, zwanego Skorpionem, jednego z najbardziej przerażających seryjnych zabójców Polski i Europy końca XX wieku, zatrzymano dokładnie 28 lat temu, 31 maja 1983 roku.
    Pomorze: Rocznica zatrzymania seryjnego mordercy Skorpiona

    ©G. Mehring

    Stanisław Ćwiek, wieloletni szef Wydziału Kryminalnego i późniejszy zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Gdańsku, wraz ze Stefanem Chrzanowskim kierował specjalną grupą, która doprowadziła do zatrzymania Tuchlina. Dziś mówi, że zapamiętał każdą minutę tamtego dnia.
    - Podjechaliśmy pod dom Tuchlina w Górze koło Pogódek - wspomina Ćwiek. - Wyszedł na zewnątrz z żoną i dwuletnim synkiem. Był bardzo spokojny.

    Skorpiona przewieziono do komisariatu w pobliskiej Starej Kiszewie, gdzie natychmiast Stanisław Ćwiek i Andrzej Gawryś rozpoczęli przesłuchanie. W tym czasie ekipa centymetr po centymetrze przeszukiwała gospodarstwo mordercy.

    - Tuchlin nie przyznawał się do zbrodni - opowiada policjant.
    - Spytałem, czy ma przy sobie dowód osobisty. Podał dokument Gawrysiowi. W napięciu czekałem, aż kolega sprawdzi grupę krwi wpisaną do dowodu. Po chwili Gawryś kiwnął głową. To była krew grupy A Rh+, taka sama jaką znajdowaliśmy na miejscach zabójstw. Jakiś czas później koledzy przywieźli z Góry znaleziony w bagażniku samochodu Tuchlina młotek, na którym znajdowała się krew jednej z ofiar. Po trzech godzinach Skorpion pękł. Przyznał się do trzech zabójstw.

    Wieźli go do Gdańska przez Skarszewy, gdzie w grudniu 1982 roku zginęła Bożena S. Zatrzymali w miejscu zbrodni. - Też to zrobiłem - powiedział.

    Stanisław Ćwiek pamięta imiona wszystkich ofiar Tuchlina. Choć sąd uznał, że Skorpion zaczął zabijać jesienią 1975 roku, to emerytowany policjant jest przekonany, iż pierwszą zamordowaną przez Skorpiona kobietą była Iwona z Gdańska, piękna córka stoczniowca. Iwona mieszkała z rodzicami w okolicach ul. Stare Domki. - Do dziś nie znaleziono jej ciała - mówi Ćwiek. - Jednak są przesłanki pozwalające obciążyć Tuchlina, który mieszkał wtedy w Gdańsku, i tą zbrodnią.
    Po Iwonie ginęły kolejne kobiety, najpierw w Gdańsku, potem na Kociewiu. Nikt jednak nie łączył tych zbrodni z osobą seryjnego mordercy. Wreszcie zaczęto dopasowywać elementy układanki... Wszystkie ofiary uderzano prętem lub młotkiem, sprawca obnażał je i kaleczył, zabierał łup znaleziony w torebkach... Sprawę powierzono dwóm młodym milicjantom - Chrzanowskiemu i Ćwiekowi. W grudniu 1982 roku, po zamordowaniu Bożeny w Skarszewach, powołano specjalną grupę.

    W marcu 1983 roku zbrodniarz zaatakował w Zielonej Górze.
    - Ukradł żuka, którym się wybrał się na "polowanie" - opowiada policjant. - Jadąc przez wieś, zauważył w oknie jednego z domów ubierającą się kobietę. Poczekał, aż wyjdzie, potrącił ją. Nieprzytomną wywiózł do lasu...

    Kobieta przeżyła. W lesie znaleziono ślady żuka. Jeden z miejscowych milicjantów skojarzył napad z wcześniejszym zgłoszeniem kradzieży żuka i czterech prosiąt z jednego z gospodarstw. Złodziej podjechał samochodem...

    Pomorze huczało od opowieści o wampirze. Kobiety bały się same wychodzić z domów.
    Ostatnią ofiarą była 19-letnia Jola ze wsi Narkowy, zamordowana 6 maja. - Miała narzeczonego, planowała ślub - opowiada Ćwiek. - Uderzył ją 14 razy. Wiedzieliśmy, że trzeba się spieszyć, by powstrzymać Skorpiona przed następną zbrodnią. Mieliśmy portret psychologiczny sprawcy, rysopis podany przez ofiary, numer buta. Skompletowaliśmy listę mężczyzn z prawem jazdy z Kociewia i Kaszub. Szukaliśmy osób mających problem z prawem, tych, którzy chodzili za dziewczynami...
    Jako 77 nazwisko na liście pojawił się Tuchlin. Milicjanci, pod pretekstem poszukiwania kradzionego drewna, zapukali do jego drzwi. Był z nimi udający ormowca Józef Chuchmała. Zajrzał do chlewni, zobaczył cztery małe świnki. Kilka dni później zatrzymano zbrodniarza. Sąd skazał go na karę śmierci. Skorpiona powieszono 25 maja 1987 roku przy ul. Kurkowej w Gdańsku.
    Czy żałował tego, co zrobił?

    - Jeśli kogoś żałował, to tylko siebie - mówi Stanisław Ćwiek. - Pewnego dnia zapytałem, co by zrobił, gdyby po wyjściu z więzienia mógł zacząć życie od nowa.
    Skorpion się zamyślił, wreszcie odparł: - Pewnie znów bym poszedł na polowanie.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    zuk

    justa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 27 / 22

    zuka ukradl mojej chrzestnej...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    skorpion

    xg (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 94 / 119

    w sprawie skorpiona to milicja sie nie popisala gdyby nie pozostawil tego zuka to do dzis by mordowal

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    co dobrego bylo za komuny?

    kad (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 200 / 154

    kara smierci dla takich zwyrodnialcow

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo