Pomorze: Na szpitalnych OIOM-ach brakuje łóżek

Dorota Abramowicz
Na OIOM w szpitalu na Polankach brakuje dwóch respiratorów dla dzieci
Na OIOM w szpitalu na Polankach brakuje dwóch respiratorów dla dzieci Tomasz Bołt
Udostępnij:
We wtorek w trójmiejskich szpitalach były tylko dwa wolne łóżka na szpitalnych oddziałach intensywnej opieki medycznej. Gdyby - odpukać - doszło do poważniejszego wypadku, ratunku trzeba byłoby szukać w placówkach odległych o kilkadziesiąt kilometrów od Trójmiasta.

- Mamy problem - przyznaje pomorski lekarz wojewódzki dr Jerzy Karpiński. - Zdarzało się już, że OIOM-y zgłaszały tak zwaną blokadę miejsc. Musimy sobie jednak radzić, szukając respiratorów w najbliższych szpitalach. W razie poważniejszych wypadków będziemy transportować chorych do innych województw.

W pomorskich szpitalach znajdują się 133 wyposażone w respiratory łóżka intensywnej terapii dla dorosłych i zaledwie 13 takich łóżek dla dzieci. Przed ponad rokiem prof. Maria Wujtewicz, konsultant wojewódzki ds. anestezjologii i intensywnej terapii, powiadomiła Ministerstwo Zdrowia, że na Pomorzu brakuje 40 takich miejsc dla dorosłych i 9 dla dzieci. List został wysłany podczas pierwszej fali epidemii grypy AH1N1, po spektakularnej ewakuacji z UCK do szpitala na Polankach 40 małych pacjentów chorych na białaczkę. Istniała obawa, że w razie pojawienia się grypy zabraknie respiratorów dla dzieci.

Od tamtego czasu niewiele się zmieniło. Uniwersyteckie Centrum Kliniczne nadal potrzebuje pięciu stanowisk z respiratorami dla dzieci, dwóch miejsc brakuje w Pomorskim Centrum Traumatologii i następnych dwóch w szpitalu na Polankach.

- Na nasz OIOM często trafiają chorzy nawet z odległych miejscowości województwa - mówi Krystyna Grzenia, dyrektor szpitala na Zaspie. - Bywa, że brakuje miejsc i musimy szukać łóżek z respiratorami na kardiologii, neurologii i oddziale ratunkowym.

Lekarze i dyrektorzy szpitali tłumaczą, że w rozwiązaniu problemu pomogłyby zmiany systemowe. - Koszt leczenia pacjenta na OIOM może wynieść nawet 4,5 tysiąca złotych na dobę - twierdzi dr Tadeusz Jędrzejczyk, wicedyrektor UCK. - Na jednego chorego przypada aż pięć etatów dla personelu. Tymczasem niektórzy zajmujący tygodniami łóżka chorzy mogliby leżeć pod respiratorami na przykład na internie, gdzie koszty są nawet dwa, trzy razy niższe.

Dr Jerzy Karpiński pociesza: - Sytuacja się poprawi w listopadzie bieżącego roku, po oddaniu do użytku Centrum Medycyny Inwazyjnej przy UCK. Będziemy mieć zabezpieczenie dla Trójmiasta.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Z.Ch
Tylko że jesli pani Wujtewicz będzie szefową anestezjologii w nowym Centrum
Medycyny Inwazyjnej to i tak będzie bronić pustych łóżek całym ciałem.
Położenie kogokolwiek na jej oddziale to nie lada wyczyn ,do odnotowania
jak sukces zawodowy.
Dodaj ogłoszenie