Pomorze: Koronawirus wpłynął na wzrost śmiertelności w województwie? Sprawdzamy sytuację w regionie

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
Na Pomorzu, w pierwszym kwartale tego roku, liczba zgonów była porównywalna do ubiegłorocznego wskaźnika. W marcu i kwietniu umarło nawet mniej osób niż rok temu. W ujęciu ogólnopolskim również nie widać wzrostu śmiertelności.

Chociaż trwa pandemia koronawirusa, to trudno mówić o wzroście śmiertelności. Taki wniosek płynie z danych dotyczących liczby zgonów, przekazanych przez urzędy stanu cywilnego Ministerstwu Cyfryzacji. Zgodnie z tymi informacjami, na Pomorzu w marcu i kwietniu 2020 roku zmarło 3644 osób, w tym samym okresie ubiegłego roku zgonów było nieco więcej, bo 3826. Przypomnijmy, że zakażenia koronawirusem w Polsce zaczęto rejestrować od 4 marca. Od początku trwania epidemii do 20 maja pomorski sanepid odnotował 507 osób zakażonych koronawirusem, z tego powodu w naszym regionie zmarło 29 osób. Z kolei w całym kraju zakażonych jest 19 596 osób, a zmarło - 953. Na Pomorzu, w całym pierwszym kwartale tego roku, obejmującym również czas przed ogłoszeniem epidemii, zmarło o 10 osób więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku (w 2020 r. było to 6061 osób, a w 2019 r. - 6051).

Dlaczego liczba zgonów jest porównywalna z ubiegłym rokiem, a w niektórych miesiącach nawet niższa niż rok temu? Specjaliści z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego przypuszczają, że może to być związane z łagodną zimą, która spowodowała mniej powikłań zdrowotnych z powodu zanieczyszczonego powietrza oraz grypy.

- Mroźne zimy zawsze powodowały wzrost liczby zgonów z powodu zanieczyszczenia powietrza i grypy. Im jest zimniej, tym mocniej się dogrzewamy, co skutkuje większym smogiem. Stąd zazwyczaj na początku roku obserwujemy wzrost zgonów nagłych u osób z niewydolnością krążeniową i oddechową. W tym roku zima była wyjątkowo ciepła, więc i zgonów z tego powodu mogło być mniej. Obostrzenia dotyczące kontaktowania się i wprowadzenie społecznej kwarantanny mogły sprawić, że ludzie nie zarażali się również grypą. Ale to są tylko hipotezy, na dokładne analizy musimy poczekać - informuje Rafał Halik, epidemiolog i specjalista zdrowia publicznego. Według niego, kluczowe będą statystyki za cały rok, bo sytuacja może się diametralnie zmienić jesienią. Istotne będą też dane o rozkładzie demograficznym zgonów.

Wyjątkiem jest Sopot

Przyjrzeliśmy się szczegółowo niektórym pomorskim miastom. W Gdańsku w styczniu tego roku zmarło 506 osób (rok wcześniej było to 593 osób, a w 2018 roku - 580). Z kolei w lutym zgonów było 461 (w lutym 2019 r. - 506, to o 3 osoby mniej niż w 2018 r.). Natomiast wzrost odnotowano w marcu. Zmarło wtedy 544 osób, w tym samym miesiącu rok wcześniej - 474. Czy mogła na to mieć wpływ epidemia? To wątpliwe, bo trzy lata temu marcowy wskaźnik był jeszcze wyższy i wyniósł 578 zmarłych.

O w miarę stabilnej sytuacji możemy mówić w przypadku Gdyni. Tu w styczniu 2019 r. zmarło 251 osób, w styczniu tego roku było ich 242. W lutym 2019 - 253, a w lutym tego roku zmarło o jedną osobę więcej. Z kolei w marcu 2019 zgonów było 215, a w marcu 2020 - 222.

Sytuacja zupełnie inaczej wygląda w Sopocie. I jest to jedyne miasto - spośród sprawdzanych - w którym możemy mówić o tendencji wzrostowej. W tym mieście zmarło więcej osób. W styczniu 2019 r. odnotowano 25 zgonów, w lutym 2019 r. było ich 18, a marcu 2019 r. - 29. Z kolei w styczniu tego roku stwierdzono śmierć 53 osób, w lutym - 48, a w marcu - 42 osób.

Przedstawiciele sopockiego urzędu nie wiążą tego wzrostu z pandemią. Z danych wynika, że wzrost nastąpił na początku roku, a nie w marcu, gdy kraj zaczął borykać się z epidemią. Poza tym, śmierć w tym mieście najczęściej była następstwem zatrzymania krążenia i oddechu, co z kolei nastąpiło w wyniku choroby nowotworowej. Wzrost śmiertelności wiąże się przede wszystkim ze strukturą demograficzną miasta. Urząd Miasta Sopotu podał, że już teraz ponad 33 proc. mieszkańców to osoby w wieku poprodukcyjnym.

Czytaj także

Gdzie na Pomorzu wzrost, gdzie spadek?

Jak było w innych pomorskich miastach? Bardzo różnie. Na przykład w Starogardzie Gd. liczba zgonów spadła w styczniu, lutym i marcu tego roku. Było ich niewiele ponad 70. Natomiast rok wcześniej, w styczniu - 104, w lutym - 93, a w marcu - 76. Spadek można zauważyć też w Malborku. W styczniu 2019 r. odnotowano tam 44 zgony, w lutym - 49, a w marcu - 51. W tym roku odpowiednio było to: 42, 42, 39. O odwrotnej sytuacji można mówić w przypadku Sławna, gdzie liczba zgonów wzrosła. W styczniu 2019 zmarło 16 osób, w lutym - 18, w marcu - 25. Z kolei w styczniu 2020 było 22 zgonów, w lutym - 26, a w marcu - 24. Różnice są tu jednak niewielkie. W Pruszczu Gdańskim można zaobserwować minimalny wzrost liczby zgonów w styczniu i marcu tego roku. Trudno mówić o trendzie w Miastku. W styczniu i lutym tego roku odnotowano tam nieco więcej zgonów, a w marcu mniej (w marcu 2019 r. - 25, a w marcu tego roku - 19). W Kartuzach mamy spadek śmiertelności w styczniu (z 49 do 39) i w lutym (z 49 do 30) oraz wzrost w marcu ( z 31 do 43). Z danych dotyczących Wejherowa wynika z kolei, że w tym mieście liczba zgonów spadła w styczniu i marcu tego roku. To samo można powiedzieć o Człuchowie.

Dane pochodzą z urzędów stanu cywilnego. Należy zaznaczyć, że one nie informują precyzyjnie o liczbie zgonów mieszkańców danego miasta. Są to wszystkie zgony zarejestrowane w urzędzie, niezależnie od miejsca zamieszkania osoby zmarłej (np. ktoś, kto mieszkał w miejscowości powiatu starogardzkiego mógł umrzeć w szpitalu powiatowym i jego śmierć została odnotowana w miejskim urzędzie).

W ujęciu ogólnokrajowym możemy mówić o spadku śmiertelności. Z danych resortu cyfryzacji wynika, że od stycznia do końca kwietnia 2020 r. w całym kraju zmarły 142 561 osoby. W tym samym czasie w roku 2019 liczba zgonów była o 2 570 przypadków wyższa, wyniosła 145 131. W 13 z 16 województw zgonów w marcu i kwietniu 2020 r. było mniej niż marcu i kwietniu przed rokiem. Niewielkie wzrosty można zauważyć w województwach lubelskim i lubuskim (o trzy i dwie osoby), większy w województwie świętokrzyskim (o 74 osoby). W województwie mazowieckim liczba zmarłych w pierwszym kwartale wyniosła 15 610 i była niższa o 64 przypadki. Z kolei na Śląsku zarejestrowano w tym czasie 14 021 zmarłych. To o 73 osoby mniej niż rok temu. Trzeba jednak dodać, że na Śląsku wzrost zachorowań na koronawirusa, głównie wśród pracowników kopalń, wystąpił w tym regionie w maju.

Miasta na Pomorzu z największą umieralnością. Gdzie jest naj...

Liczy się demografia

W samym tylko kwietniu 2020 r. w Polsce odnotowano 30 534 zgony. Według danych Ministerstwa Zdrowia, w tym miesiącu z powodu koronawirusa zmarło 615 osób. Ta liczba nie wpłynęła na wzrost statystyk. W kwietniu tego roku w Polsce było o 3079 mniej zgonów niż w kwietniu 2019 r. i o 4105 mniej niż wkwietniu 2018 r. Powiatów, w których liczba zgonów była niższa w pierwszym kwartale tego roku jest ok. 180. Istotna jest tu, tak jak w przypadku Sopotu, struktura demograficzna miast i powiatów.

- To oczywiste, że liczba zgonów jest wyższa tam, gdzie mieszka więcej osób starszych. Mamy wiele takich miast i całych powiatów. Działa w nich stosunkowo mało firm produkcyjnych. Osiedla, na których mieszkają młodzi, bardzo często rozrastają się pod miastami. W ścisłych centrach mieszkają głównie osoby starsze. Dlatego analizując liczbę zgonów w danym mieście, należy wziąć pod uwagę jego charakterystykę demograficzną - mówi dr Jakub Zawolski, socjolog medycyny.

Ekspert do ogólnych danych, dotyczących śmiertelności, podchodzi ostrożnie. - Za kilka miesięcy może się okazać, że nastąpi wzrost liczby zgonów wskutek innych, przewlekłych chorób. Cały system opieki zdrowotnej jest obecnie skoncentrowany na koronawirusie. Nie można wykluczyć, że pacjenci, którzy nie mają koronawirusa, mogą mieć utrudniony dostęp do lekarzy i szpitali. Myślę tu przede wszystkim o pacjentach onkologicznych i kardiologicznych. Spadek liczby zgonów, mimo trwania epidemii, być może można wytłumaczyć tym, że w latach poprzednich więcej osób umierało z powodu powikłań po grypie. W tym roku wydaje się, że grypa nie była aż tak groźna m.in. z powodów atmosferycznych. To tylko hipoteza, twardych danych nie mam- zaznacza socjolog.

Mniej śmierci w wypadkach

Niektórzy uważają, że pewien wpływ na skalę śmiertelności może też mieć mniejsza liczba wypadków drogowych. Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w marcu tego roku na polskich drogach było o ponad jedną trzecią mniej wypadków niż w marcu 2019 roku. W kwietniu liczba wypadków spadła już o ponad połowę. To przełożyło się na spadek liczby zabitych w wypadkach o około jedną trzecią. Ale nie jest to na tyle duża skala, by tłumaczyła ogólny spadek zgonów.

Niedawno „Financial Times” porównał dane na temat śmiertelności w marcu i kwietniu w kilkunastu krajach (nie ujęto Polski). W wielu z nich zmarło w tym okresie więcej osób niż w latach ubiegłych. W Belgii wzrost liczby zgonów sięgał nawet 60 proc. Stwierdzono, że w 14 krajach odnotowano w sumie o 122 tys. zgonów więcej niż średnio w marcu i kwietniu. Z oficjalnych danych, dotyczących zgonów z powodu koronawirusa, wynika, że zmarło około 77 tys. osób. Autorzy raportu przypuszczali nawet , że śmiertelność z powodu koronawirusa jest niedoszacowana.

ZABEZPIECZ SIEBIE I SWOICH PRACOWNIKÓW - MASKI Z FILTREM, PRZYŁBICE, ŚRODKI DO DEZYNFEKCJI, OKULARY I INNE PRODUKTY PROFILAKTYCZNE PRZECIWKO WIRUSOM I BAKTERIOM >> Sprawdź w naszym sklepie <<

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie