Pomorze: Karetka nie pojedzie do noworodków w stanie zagrożenia życia

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
Ta karetka ratuje życie najmniejszym pacjentom z całego Pomorza
Ta karetka ratuje życie najmniejszym pacjentom z całego Pomorza Tomasz Bołt
Dyrektor Szpitala Specjalistycznego na gdańskiej Zaspie alarmuje wojewodę - jedyna na Pomorzu karetka "N", zapewniająca bezpieczny transport noworodkom i niemowlętom w stanie zagrożenia życia, lada dzień będzie zmuszona zaprzestać działalności.

Już trzeci miesiąc szpital ze swoich środków opłaca dyżury ratowniczego zespołu, kupuje benzynę, uzupełnia wyposażenie karetki, m. in. w leki i gazy medyczne, ponieważ nie ma finansowania z pomorskiego NFZ. Fundusz jest co prawda zobligowany do zapłaty za wszystkie procedury ratujące życie, ale w myśl obowiązującego prawa może z tym zwlekać nawet do grudnia. Tymczasem szpital nie jest w stanie dłużej kredytować karetki "N".

O dramatycznej sytuacji karetki "N" już 21 lutego br. zawiadomiła wojewodę odpowiedzialnego za ratownictwo medyczne na Pomorzu dr Alina Bielawska-Sowa, wojewódzki konsultant w dziedzinie neonatologii. Kopie jej wystąpienia trafiły na biurka - marszałka Mieczysława Struka i wicemarszałek Hanny Zych-Cisoń, prezesa NFZ, konsultantów krajowych ds. pediatrii oraz neonatologii. Dzień później Krystyna Grzenia, dyrektor szpitala na Zaspie, apele z prośbą o interwencję wysłała dodatkowo do Ministerstwa Zdrowia. Niestety, odpowiedzi się nie doczekała.

W ostatni piątek adresatem kolejnego już pisma został Roman Zaborowski. Dyrektor Grzenia ma jeszcze nadzieję, że nie będzie musiała zawiesić pracy karetki "N", gdy wojewoda lub powołana przez niego Pomorska Rada ds. Ochrony Zdrowia podejmą się mediacji w sprawie pieniędzy na jej funkcjonowanie. Chodzi o tzw. ryczałt dobowy. Pomorski NFZ proponuje kwotę 3270 zł, szpital żąda 4500 zł.

- Nie ustąpimy, bo proponowana przez nas stawka na karetkę "N" wyliczona jest w oparciu o realne koszty - tłumaczy dyrektor Grzenia. Od lat karetka "N" przynosi szpitalowi finansowe straty. Tylko w ubiegłym roku, przy ryczałcie 3250 zł za dobę, sięgnęły one 400 tys. zł.

O zwiększenie finansowania karetki "N" do poziomu realnych kosztów szpital na Zaspie zabiega od wielu lat, a od października ub. roku już bardzo intensywnie.
- Do tej pory godziliśmy się na dyktat funduszu, bo mieliśmy z czego dokładać do noworodkowej karetki, w tym roku budżet szpitala się zmniejszył, więc nie mamy na to szans - podkreśla dyrektor Grzenia. Jej zdaniem, najdziwniejsze jest to, że karetka "N" na Pomorzu ma najniższą stawkę w kraju. Na dodatek w większości województw na pomoc noworodkom w skrajnie ciężkich stanach jeżdżą dwie, a nawet trzy karetki.

Dla porównania - najbardziej zbliżone do nas pod względem obszaru i ludności województwo kujawsko-pomorskie obsługują dwie karetki, co na dobę kosztuje fundusz 6 tys. zł. Podkarpackie - 6117 zł. Za dwie "N-ki" w o połowę mniejszym województwie lubuskim NFZ płaci 5660 zł. Na Pomorzu doskonale poradzi sobie jedna karetka, pod warunkiem że będzie rzetelnie finansowana. Tymczasem pomorski NFZ zasłania się brakiem pieniędzy.

- Przy tej mizerii finansowej nie jestem w stanie przeznaczyć na karetkę "N" więcej pieniędzy - tłumaczy Barbara Kawińska, p.o. dyrektor oddziału NFZ w Gdańsku. - Za każdy uzasadniony wyjazd karetki będziemy płacić oddzielnie jak za procedury ratujące życie. Problem tylko - kiedy.

Wojewoda Roman Zaborowski zapowiada, że jeszcze dziś będzie w tej sprawie interweniował.
Z dr med. Aliną Bielawską-Sową, wojewódzkim konsultantem w dziedzinie neonatologii, rozmawia Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

Czym różni się karetka "N" od każdej innej karetki pogotowia?
Karetka "N" to taki mini- oddział intensywnej terapii. Wyposażona jest w inkubator, respirator i wszystko co potrzeba do reanimacji i zabezpieczenia podstawowych funkcji życiowych najmniejszego pacjenta. Przede wszystkim jednak jeździ w niej świetnie wyszkolony zespół złożony z lekarza z II stopniem specjalizacji w neonatologii, pielęgniarka neonatologiczna i kierowca ratownik.

Skąd i dokąd jeździ?

Obsługuje ona całe Pomorze, od Chojnic po Bytów, Ustkę, Kwidzyn, Malbork i Sztum. Obszar ponad 18 tys. km i populację liczącą 35 tys. dzieci, bo w ciągu roku na Pomorzu przychodzi na świat ok. 25 tys. noworodków i mamy ok. 10 tys. niemowląt do szóstego miesiąca. Zgodnie z przepisami jeździ do noworodków i niemowląt do 6 miesiąca w ciężkim stanie. Są wśród nich 500-600-gramowe wcześniaki, noworodki z wrodzonymi wadami, np. serca, niemowlęta z niewydolnością oddechową. Transport do Gdańska, do wysokospecja- listycznego ośrodka często ratuje im życie.

A nie mogą być leczone np. w szpitalu powiatowym, gdzie się urodziły?
Nie mogą, bo takie szpitale nie mają ani niezbędnej do tego aparatury, ani kadry. W położnictwie i neonatologii obowiązuje tzw. trójstopniowy system opieki. Lżej chore noworodki, urodzone powyżej 34 tygodnia ciąży, mogą być leczone w szpitalach II stopnia, jak w Wejherowie, Gdyni Redłowie, Ustce, Lęborku czy Pomorskim Centrum Traumatologii. Ciężko chore i młodsze muszą być jak najszybciej przetransportowane do szpitala na Zaspie lub Szpitala "Kliniczna". Przyjmuje ich głównie szpital na Zaspie, który ma oddział intensywnej terapii noworodka, wyposażony w 12 stanowisk do terapii intensywnej i 16 - półintensywnej. Miesięcznie karetka "N" wyjeżdża na ratunek średnio 100 razy, rocznie - 1200.

A jak fundusz nie da na "N-kę" więcej pieniędzy?
Złożę zawiadomienie do prokuratury, że pomorski NFZ nie zabezpieczył podstawowych potrzeb noworodków w zakresie ratowania życia. Brak karetki "N" zwiększy umieralność noworodków na Pomorzu.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
ksz

Niestety mamy do czynienia z głupota ludzi którzy siedzą z biurkiem, nie mających pojęcia o ratownictwie medycznym oraz o leczeniu szpitalnym. Dla tych ludzi liczy się tylko kwitek czy jest przychód czy strata i straszne jest że to dotyczy teraz wczesniaków. Warszawa posiada 2 ambulanse neonatologiczne i to jest jedno miasto ach no tak stolica , zaś pomorze posiada jeden taki ambulans gdzie liczba szpitali jest znacznie większa niż w Naszej Stolicy .....

Dodaj ogłoszenie