reklama

Pomorze: Dzieciom chorym na astmę nie służy nadmorski klimat

Dorota AbramowiczZaktualizowano 
Dziecko znów zachorowało? Musi pani wyprowadzić się z Gdańska, a najlepiej z Pomorza! - taką radę usłyszała ostatnio od pediatry mama siedmioletniego Michała. Chłopczyk, u którego zdiagnozowano astmę wczesnodziecięcą, znów ma zapalenie gardła.

Dzieci w Trójmieście chorują nie tylko z powodu grypy. Zdaniem niektórych specjalistów przyczyną zdrowotnych kłopotów maluchów jest zanieczyszczenie środowiska, a zwłaszcza powietrza.

- Na pewno stan zanieczyszczenia powietrza i wody ma wpływ na stan zdrowia nie tylko dzieci, ale i dorosłych - potwierdza prof. Maria Korzon, konsultant wojewódzki w dziedzinie pediatrii. - Jeśli dziecko często choruje, wskazana byłaby przeprowadzka za obwodnicę.

Co tak szkodzi dzieciom? W woj. pomorskim regularnie monitoruje się stężenia w powietrzu: dwutlenku siarki, tlenków azotu, pyłu zawieszonego PM10, ołowiu, ozonu, benzenu i tlenku węgla. W ubiegłym roku poziom PM10 nie jeden raz przekraczał poziom dopuszczalny w Trójmieście, strefie Kartuz, Kościerzyny i Kwidzyna i Tczewa.

- Głównym źródłem zanieczyszczeń nie jest jednak przemysł, ale spaliny, wydzielane przez samochody i ogrzewanie gospodarstw domowych - mówi Jarosław Stańczyk, kierujący Wydziałem Monitoringu Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.- Na pytanie, co truje nas i nasze dzieci, trzeba odpowiedzieć - my sami.

Do sanatorium "Górnik" w Szczawnicy trafiają dzieci ze schorzeniami układu oddechowego, przewlekłym alergicznym zapaleniem błony śluzowej nosa zatok i gardła, zapaleniami oskrzeli, astmą. Średnio na turnusie, na 60 małych pacjentów, dziesiątka pochodzi z Pomorza.

- Sporo - przyznaje dr Anna Wójcik, lekarz sanatorium. - Często przyjeżdżają dzieci z Trójmiasta. Wyraźnie nie służy im nadmorski klimat. Po przyjeździe do nas stan ich się polepsza, ale wielu małych pacjentów wraca.

Podobną opinię można usłyszeć od niektórych gdańskich pediatrów.
- Po kolejnej wizycie z chorym dzieckiem u pediatry na Oruni usłyszałam, że jedyną szansą na zdrowie dziecka jest... przeprowadzka jak najdalej od Gdańska - mówi jedna z naszych Czytelniczek. - Czy to znaczy, że moje rodzinne miasto truje mi dziecko?

Coś jest na rzeczy. Z przeprowadzonych przez pomorskich alergologów badań wynika, że u gdańskich dzieci , w porównaniu z Elblągiem lub Tczewem, pojawia się najwięcej przypadków astmy oskrzelowej. A może być jeszcze gorzej.
Przewiduje się wzrost zachorowań dzieci na schorzenia o podłożu immunologicznym w tym na choroby dróg oddechowych - czytamy w dostępnym na stronach internetowych Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku programie "Zdrowie dla Pomorzan".

- Niestety, jest to bardzo prawdopodobny scenariusz - przyznaje dr Jerzy Karpiński, pomorski lekarz wojewódzki. - Zwłaszcza w Gdańsku, ze względu na zanieczyszczenia atmosfery, liczba chorób może wzrosnąć.

Niektórzy lekarze wyraźnie wskazują na winę zakładów przemysłowych. Gdańsk jest jednym z niewielu miast, gdzie blisko centrum usytuowane są rafineria, Siarkopol, Fosfory. Dopiero od niedawna likwidowana jest hałda fosfogipsów w Wiślince.

- O wiele bardziej niż wielkie zakłady przemysłowe zagraża nam komunikacja i tzw. niska emisja powodowana jest przez liczne źródła wprowadzające do powietrza niewielkie ilości zanieczyszczeń - mówi Jarosław Stańczyk, naczelnik wydziału monitoringu w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska.

Z badań monitorujących zanieczyszczenia w Gdańsku wynika, że najwięcej zanieczyszczeń występuje w Śródmieściu, Wrzeszczu i Nowym Porcie.

W czołówce raka

Pomorze znajduje się w niechlubnej czołówce zachorowań na raka w Polsce. Najwięcej osób choruje w dużych aglomeracjach - Trójmieście oraz w Słupsku. Z powodu nowotworów rocznie umiera ponad 5 tys. osób, ale w porównaniu z ostatnimi latami - ze względu na wcześniejszą wykrywalność i lepszą opiekę medyczną - śmiertelność maleje.
Z roku na rok rośnie także liczba nowych przypadków raka.
Liczba chorych na nowotwory dzieci w 2008 r. w porównaniu z rokiem poprzednim wzrosła o 10 proc.

Niezdrowy wiatr od morza i zanieczyszczenia komunikacyjne

Z dr med. Teresą Małaczyńską, ordynatorem oddziału alergii i pulmonologii w szpitalu na Polankach rozmawia Dorota Abramowicz

Przed kilkoma laty zespół prowadzony przez panią doktor przeprowadził badania, z których wynikało, że w Gdańsku jest najwięcej, przypadków astmy oskrzelowej wśród dzieci. Dlaczego u nas jest tak źle?
Astma oskrzelowa występuje u co dziesiątego dziecka i u ok. 5 proc. dorosłych. Ta tendencja jest stała. Podobnie jak w przypadku alergicznego nieżytu nosa, na który cierpi ok. 20-25 proc. populacji. Za to gwałtownie rośnie liczba przypadków atopowego zapalenia skóry u dzieci, które występuje u ok. 10 proc dzieci. Wracając do pani pytania - nie jest u nas wcale gorzej, niż w innych dużych aglomeracjach miejskich.

Czyli winny jest przemysł?
Takie wnioski uczonych pojawiły się w latach 90. XX wieku. Jednak z badań, przeprowadzonych po połączeniu Niemiec wynika, że niekoniecznie jest to uzasadnione. Zanieczyszczenie przemysłowe w dawnej NRD było o wiele wyższe, ale w Niemczech zachodnich chorowało więcej dzieci.

A zanieczyszczenia komunikacyjne?
Na pewno szkodzą dzieciom. Wdychanie tlenku azotu, dwutlenku siarki - na pewno toruje drogę alergenom. Spaliny unoszą się metr nad ziemią, są wdychane przez dzieci. Parkujemy samochody pod domami, otwieramy okna. Szczególnie niezdrowe są spacery wzdłuż głównych ciągów komunikacyjnych.

Nie przewiewa tego wiatr od morza?
Proszę popatrzeć na usytuowanie geograficzne Trójmiasta, między morzem a wzgórzami morenowymi. Wiatr "zabiera" zanieczyszczenia z ulic i uderza we wzgórza morenowe. Zanieczyszczenia opadają na domy usytuowane w południowej części aglomeracji trójmiejskiej. Przed laty przeprowadzono badania, z których wynikało, że szczególnie dużo dzieci obarczonych wadami rodzi się w górnym Sopocie, gdzie zwiewało zanieczyszczenia z centrum.

Czy oznacza to, że powinniśmy uciekać z dziećmi z Trójmiasta?
Bez przesady. Sytuacja zdrowotna dzieci z dużych miast jest porównywalna. Można oczywiście szukać mieszkań w dzielnicach na wzgórzach otaczających Trójmiasto, ale potem trzeba będzie jakoś do centrum dojeżdżać. I stać w korkach. Nie wiem, czy warto...

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie