Pomorze: Działki nie zawsze do zwrotu

Robert Kiewlicz
Agencja Nieruchomości Rolnych od kilku miesięcy kontroluje majątek pomorskich gmin. Chodzi o działki, które agencja przekazała im w latach 90. na cele publiczne.

W przypadku kiedy gminy przekwalifikowały te parcele i sprzedały je, agencja występuje z żądaniem zwrotu obecnej ceny rynkowej sprzedanych nieruchomości. Problem ten dotknął większości pomorskich gmin. W wielu z nich ujawniono nieprawidłowości sięgające milionów złotych - gminy pozbywały się działek ANR, często przeznaczając je pod budownictwo mieszkaniowe. W ten sposób zapewniały swoim mieszkańcom dach nad głową.

Z przepisów, do których dotarliśmy, wynika jednak, że żądanie zwrotu równowartości pieniężnej nieruchomości nie jest wymogiem obligatoryjnym. Tak jest w innych regionach Polski. Przykładem może być oddział terenowy ANR w Szczecinie.

- Do takich okoliczności należą przypadki, gdy na przykład nieruchomość zostanie wykorzystana pod realizację innej inwestycji infrastrukturalnej o charakterze użyteczności publicznej, wynikającej z ustawy o zadaniach własnych gminy - mówi Elżbieta Kurpiel z ANR w Szczecinie. - Nieprawidłowości stwierdzono na naszym terenie w 20 umowach o łącznej powierzchni około 20 hektarów. Problem występuje więc w niespełna 1 procencie działek przekazanych.

Na Pomorzu problem ten jest o wiele poważniejszy. Kontrole zagrażają budżetom większości małych gmin wiejskich. Jednak zarówno dyrektor ANR w Gdańsku Włodzimierz Olszewski, jak i Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wydają się tego nie dostrzegać.

- W kwestiach dotyczących kłopotów budżetowych gmin uprzejmie informuję, iż beneficjenci są informowani o konsekwencjach i ryzyku takich działań - kwituje krótko Iwona Chromiak z MRiRW.
O działki należące do ANR upomniał się na początku tego roku właśnie nowy dyrektor Oddziału Terenowego ANR w Gdańsku Włodzimierz Olszewski, były radny PO w powiecie puckim i wicewójt gminy Krokowa. Stanowisko dyrektora ANR w Gdańsku objął w 2008 roku. W tym czasie stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi piastował już Kazimierz Plocke, były wójt gminy Krokowa. W ramach pełnionych obowiązków nadzoruje on i kontroluje działalność Agencji Nieruchomości Rolnych.
W roku 1998 zarząd gminy Krokowa sprzedał niezgodnie z prawem dwie działki przekazane gminie jeszcze przez Agencję Własności Rolnej Skarbu Państwa (poprzedniczkę ANR). Sprzedaży dokonano ze złamaniem przepisów dotyczących działek przekazywanych na cele publiczne. Jedna z działek była niezabudowana, na drugiej stał nieczynny budynek hydroforni. Obydwie, decyzją byłego wicewójta Olszewskiego, sprzedano pod budownictwo mieszkaniowe.

Niestety, zarówno Ministerstwo Rolnictwa, jak i dyrektor Olszewski nie widzi w tym nic niestosownego, że człowiek, który wcześniej sam jako samorządowiec łamał prawo, teraz kontroluje jego przestrzeganie. - Źle się dzieje i wygląda to na jakieś kolejne rozgrywki polityczne - komentuje poseł PiS, Zbigniew Kozak. - Istnieje podejrzenie, że karane są gminy, które w pewien sposób są nieposłuszne wobec obecnej władzy.

Według posła Kozaka, ściganie gmin za to, że działały na rzecz wspólnego dobra, zupełnie nie ma sensu.

100 tys. - tyle złotych kosztuje obecnie jeden hektar działki przekazanej przez ANR gminom. Wcześniej koszt takiej działki wynosił 1 tys. złotych.

Powrót na siłownię - na jakich zasadach?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie