Pomorze: Bezkarnie dręczył nastolatkę SMS-ami

Dorota Abramowicz
Wiadomości, jakie otrzymywała dziewczyna nie nadają się do pokazania - są tak obrzydliwe
Wiadomości, jakie otrzymywała dziewczyna nie nadają się do pokazania - są tak obrzydliwe
Udostępnij:
Propozycje "pobawienia się cycuszkami" to jedne z delikatniejszych ofert seksualnych, jakie nadchodziły w grudniu ub.r. pod nr telefonu dwunastolatki z Gdańska. Zdesperowana matka walczy, aby policja ustaliła, kto seksualnie prześladuje jej córkę.

Po odebraniu setki wulgarnych SMS-ów matka Laury zawiadomiła policję o nękaniu dziecka. Policja najpierw umorzyła sprawę z powodu "niewykrycia sprawcy", a następnie wszczęła ją jeszcze raz na wniosek matki. Przedstawiciel operatora sieci komórkowej zadeklarował, że jeśli pojawi się pismo z prokuratury, to Orange przekaże organom ścigania dane umożliwiające zidentyfikowanie osoby odpowiedzialnej za dręczenie dziecka. Jednak Sąd Rejonowy w Gdańsku 4 marca br. nie wyraził zgody na taki krok. Dlaczego?

Rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku Magdalena Michalewska tłumaczy, że postępowanie zostało zakwalifikowane przez policję nie jako przestępstwo, ale wykroczenie zagrożone karą ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo naganą.

- Aby uznać dane zachowanie za przestępstwo, czyn musi wypełnić pewne znamiona - wyjaśnia podkom. Michalewska. - Po analizie treści SMS-ów nie dopatrzono się, by doszło do gróźb karalnych. Były to wulgarne SMS-y o treści erotycznej, a ich wysłanie małoletniej zakwalifikowano jako złośliwe niepokojenie.

- Nie rozumiem takiego postępowania - mówi Alicja, mama Laury. - Córka przeżyła ogromny stres. Przez miesiąc budziła się każdej nocy zlana potem, krzycząc przez sen. Nikogo nie interesuje, kim był człowiek, który skrzywdził moje dziecko. Póki się nie dowiemy, jakie były motywy jego działania, będziemy czuć się zagrożone.

Według prawnika, mec. Romana Nowosielskiego tego typu działania należy traktować jako przestępstwo. - To było znęcanie się nad osobą małoletnią - twierdzi mec. Nowosielski.

A rzecznik praw dziecka Marek Michalak zapowiada interwencję w sprawie Laury. - Sytuacja, o której pani mówi, jest niedopuszczalna. Sprawa powinna być jak najszybciej wyjaśniona, a sprawca ustalony. Nękanie kogokolwiek tego typu wiadomościami powinno być napiętnowane, tym bardziej w przypadku, gdy ofiarą staje się osoba małoletnia - mówi Marek Michalak.
Pierwszy SMS przyszedł w mikołajki, 6 grudnia. Laura była jeszcze w szkole. Przeczytała i zrobiło się jej niedobrze. A potem telefon wyświetlał kolejne oferty seksualne, kierowane do drobnej dwunastolatki...

- Najgorzej, że na początku córka była z tym zupełnie sama - opowiada pani Alicja, mama Laury. - Nie wiedziała, co zrobić, bała się zadzwonić do mnie w obawie, że może ktoś "podpiął się" pod jej telefon. Kiedy weszła do domu, zobaczyłam zdrętwiałe ze strachu dziecko. Wyobraźnia każdego człowieka, a zwłaszcza dziecka zaczyna w takich sytuacjach działać bardzo szybko. Laura przypomniała sobie o obnażającym się przed dziećmi mężczyźnie, o którym głośno było już w szkole w ubiegłym roku szkolnym. Bała się, bo dziewczynki opowiadały, że miał on biec za jedną z koleżanek aż do mieszkania. Nauczyciele zresztą nagłaśniali sprawę w każdej klasie i na zebraniach z rodzicami. Kiedy przeczytałam wiadomości z telefonu, też się przeraziłam.

Pierwszego dnia pani Alicja doliczyła się 49 SMS-ów. Następnego dnia liczba ofert przekroczyła pięćdziesiątkę... Matka Laury zdecydowała się zawiadomić policję.

- Zgłoszenie przyjęto, ale usłyszałam, że znalezienie sprawcy nie będzie łatwe - wspomina Alicja. - Skontaktowałam się też z biurem obsługi klienta sieci telefonii komórkowej. Wprawdzie początkowo sugerowano, że córka sama "zapisała się" na portalu erotyczno-randkowym, ale po sprawdzeniu historii połączeń wycofano się z tego. Wreszcie pomocną dłoń wyciągnął do nas pan z Orange, który w moim imieniu wystąpił po czterech dniach z wnioskiem o zablokowanie numeru, z którego wysyłano SMS-y.

To właśnie w Orange pani Alicja dowiedziała się, że z ustaleniem danych osoby, która jest odpowiedzialna za wulgarne SMS-y, nie powinno być problemu.- To prawda - potwierdza Liliana Kulesza, szefowa Biura Prasowego Grupy TP w Gdańsku. - Wystarczy wniosek od prokuratora...

Po miesiącu pani Alicja otrzymała pismo z policji. Komendant jednego z gdańskich komisariatów zawiadomił matkę Laury, że nie skierowano wniosku do sądu, gdyż "nie ustalono sprawcy tego czynu".
- Wróciłam na komisariat i jeszcze raz złożyłam zawiadomienie - opowiada pani Alicja. - Spytałam policjanta, czy on by zrezygnował, gdyby takie propozycje otrzymało jego dziecko.

Podkom. Magda Michalewska, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, wyjaśnia, że przysłanie dwunastolatce stu ofert seksualnych potraktowano jako wykroczenie polegające na "złośliwym niepokojeniu". - Były to wulgarne SMS-y o treści erotycznej, ale bez gróźb karalnych - mówi podkom. Michalewska. - Stąd kwalifikacja prawna czynu. Niestety, jeszcze w naszym prawie nie obowiązuje pojęcie stalkingu, czyli złośliwego, uporczywego nękania. Po ostatnich decyzjach posłów powinno się to niedługo zmienić.

Policjanci zdecydowali się jednak 11 stycznia na wystosowanie do VIII Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Gdańsku wniosku o zwolnienie operatora z zachowania tajemnicy. Odpowiedź - odmowna - przyszła 4 marca br. - Powiedziano mi, że w przypadku wykroczeń nie stosuje się takich działań - twierdzi pani Alicja.

Sędzia Tomasz Adamski, rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku, obiecał pod koniec ubiegłego tygodnia sprawdzić, jakie było uzasadnienie decyzji. Na przeszkodzie jednak stanęła piątkowa... ewakuacja sądu. - Dokumentację otrzymam dopiero w poniedziałek - odpisał na naszą prośbę.

- Zastosowano błędną interpretację prawną - twierdzi mec. Roman Nowosielski. - Można to zakwalifikować jako molestowanie seksualne, znęcanie się, działanie grożące demoralizacją. Naszym obowiązkiem jest chronienie dziecka, a nie osoby, która temu dziecku wyrządza krzywdę!

Pani Alicja: - Trzeba głośno mówić o naszej historii. Nie tylko po to, by dotrzeć do sprawcy. Także, by zwrócić uwagę zapracowanych rodziców, że muszą być bardziej czujni, bo niebezpieczeństwo czyha wszędzie. Zdaję sobie sprawę, że pojedynczo prawa nie zmienię, ale może po nagłośnieniu tego, co zrobiono mojej córce, pracownicy komisariatów i sądów będą na takie sprawy patrzeć dalej, niż nakazują regułki kodeksu.

Imiona bohaterek zostały na ich prośbę zmienione
Z Markiem Michalakiem, rzecznikiem praw dziecka, rozmawia Dorota Abramowicz

Dwunastoletnia dziewczynka przez dwa dni odbiera setkę wulgarnych SMS-ów z erotycznymi propozycjami. Policja traktuje to jako błahe wykroczenie, a sąd nie zgadza się na zwolnienie z tajemnicy operatora, który mógłby ustalić, kto za tym stoi. Czy tak powinno się traktować tego typu sprawy?
Sytuacja, o której pani mówi, jest niedopuszczalna. Sprawa powinna być jak najszybciej wyjaśniona, a sprawca ustalony. Nękanie kogokolwiek tego typu wiadomościami powinno być napiętnowane, a tym bardziej w przypadku, gdy ofiarą staje się osoba małoletnia.

Czy w czasach, gdy prawie każdy uczeń ma telefon komórkowy, możemy mówić o rzeczywistej ochronie dziecka przed takim działaniem?
Tym bardziej musimy o tym mówić. Pierwszą osobą, która powinna zareagować, jest rodzic. To on bierze telefon w rękę i nie pozwala, by wulgarne propozycje dochodziły do dziecka.

Tak też, po powrocie Laury ze szkoły, zrobiła jej mama. Teraz chce jednak wiedzieć, kto i dlaczego nękał jej córkę...
I to jest zadanie dla organów ścigania. Postępowanie w celu wykrycia sprawcy powinno być wszczęte z urzędu. Są dwa ku temu powody. Po pierwsze, ustalenie sprawcy zablokuje podobne jego działania w przyszłości. Po drugie, ważna jest świadomość nieuchronności kary. Jeśli ktoś popełnia przestępstwo, musi wiedzieć, że będzie ono przez państwo ścigane.

Kto dziś powinien stanąć po stronie Laury?
Jako rzecznik obrony praw dziecka nie pozostanę obojętny. Proszę o kontakt mamę dziewczynki, na pewno podejmę interwencję w tej sprawie.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jozef z Bazin
Prokuratura, policja nie bedzie dochodzila w tej sprawie bo wysylajacy SMSy moze byc potencjalnym wyborca PO jak nie teraz to w przyszlosci. Wiezniowie w przewazajacej wiekszosci glosowali na PO.
Dodaj ogłoszenie