Pomorskie: Mieszkańcy województwa solidarni w czasie epidemii koronawirusa. Bez społecznego zaangażowania walka z wirusem byłaby możliwa?

Piotr Kallalas
Piotr Kallalas
Przemyslaw Swiderski
Epidemia koronawirusa cały czas postępuje, jednak krzywa wzrostów zakażeń uległa znacznemu wypłaszczeniu, a niektóre regiony mogą odetchnąć i lepiej przygotować się do organizacji dalszej opieki. To dobry moment, aby spojrzeć w jaki sposób nasz region zwalczył pierwszy rzut epidemii. Wszystko wskazuje, że bez pomocy pomorskich firm i darczyńców skuteczna walka z wirusem nie byłaby możliwa.

Mieszkańcy Pomorza solidarni w czasie epidemii koronawirusa

Epidemia koronawirusa w nieoczekiwany sposób przetestowała kondycję polskiego sektora opieki medycznej. W pewnym momencie, doniesienia z Włoch i Hiszpanii wskazywały, że również do naszego kraju zbliża się kryzys epidemiczny, który doprowadzi do paraliżu oddziałów intensywnej terapii, nie wspominając już o placówkach zakaźnych.

Właściwie całkowite zamknięcie granic, wprowadzenie restrykcji w przemieszczaniu się, a także pewnie jeszcze inne, nieznane nam jeszcze czynniki, doprowadziły do wypłaszczenia krzywej zachorowań. To pozwoliło lepiej przygotować się na pierwszy rzut pandemii i zabezpieczyć szpitale. Jednak bez zaangażowania lokalnych firm i mieszkańców regionu we wsparcie placówek medycznych, skuteczna opieka nad pacjentami nie byłaby możliwa.

Trwa głosowanie...

Jak oceniasz stan przygotowania polskich szpitali do epidemii?

– Dzięki darczyńcom wsparcie finansowe i materialne otrzymało łącznie 29 podmiotów leczniczych. Wśród nich było 14 szpitali, przychodni i stacji pogotowia ratunkowego podlegających samorządowi województwa – informuje Dorota Kulka z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. Pozostałe 15 podmiotów to tzw. szpitale resortowe, jak np. 7. Szpital Marynarki Wojennej w Gdańsku i 115. Szpital Wojskowy w Helu oraz placówki powiatowe, m.in. Powiatowe Centrum Zdrowia w Kartuzach i Szpital Powiatu Bytowskiego.

Czytaj także

Koronawirus. Jaką pomoc otrzymały szpitale

Skala wsparcia była niezwykła. Darczyńcy przekazywali paczki z maseczkami, odzież ochronną czy środki dezynfekcyjne, których najbardziej brakowało w pierwszym rzucie epidemii. Uczelnie i ośrodki naukowe, a także trójmiejscy licealiści rozpoczęli produkcję przyłbic zabezpieczających lekarzy i personel medyczny. Natomiast firmy i większe przedsiębiorstwa włączyły się w zakup specjalistycznego sprzętu – na oddziały trafiały respiratory, aparatura do diagnostyki czy nowoczesne łóżka. Nawet sektor gastronomiczny, tak dotknięty w czasie koronakryzysu, angażował się w dostarczanie posiłków medykom.

Czytaj także

Ważnym elementem wsparcia były też zbiórki pieniędzy – łącznie darczyńcy wpłacili niespełna 11 mln zł. W różnego rodzaju akcje włączyło się przeszło 1,5 tys. osób. Jak przyznają pracownicy Departametu Zdrowia UMWP, spektrum wpłacanych datków pozostaje szerokie.

– Od 1 zł po maksymalnie 10 tys. zł. Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy w trudnym dla pracowników ochrony zdrowia czasie, okazali pomoc i wsparli nasze szpitale.

– Liczył się każdy najdrobniejszy gest i każde wsparcie. To było dla każdego nowe doświadczenie, które pokazało, że potrafimy się dzielić tym, co mamy – stwierdził Maciej Laszkiewicz, zastępca dyrektora Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego.

Czytaj także

Koronawirus. Jak pracują szpitale na Pomorzu?

Z obecnej perspektywy, trudno jest oceniać gotowość polskich szpitali do funkcjonowania w tak ekstremalnych warunkach. Z jednej strony epidemia obnażyła lata niedofinansowania sektora zdrowotnego w naszym kraju. Wskazują na to, między innymi:

  • niskie wyceny świadczeń w zakresie specjalizacji chorób zakaźnych,
  • niedobory infrastrukturowe,
  • niedociągnięcia w rozwiązaniach systemowych.

Wystarczy powiedzieć, że w gdańskim Szpitalu Zakaźnym nadal nie funkcjonuje oddział intensywnej opieki medycznej.

Z drugiej strony, chyba żaden kraj nie był gotowy na tak dynamicznie rozwijającą się epidemię. Informacje o brakach maseczek czy sprzętu napływały z państw, które przekazują znacznie większe środki na opiekę medyczną. Dodatkowo okazało się, że kłopoty dotyczą również ściągania produktów z fabryk, które nie nadążały z zaspokajaniem rynku.

W takich warunkach, lokalna pomoc mieszkańców i przedsiębiorstw okazała się nieoceniona i pokazała prawdziwą solidarność społeczeństwa, które jednoczy się w czasie kryzysu.

– Państwa życzliwość, zaangażowanie i realne wsparcie dają siłę i nadzieję nie tylko pracownikom ochrony zdrowia, ale nam wszystkim – dziękował w liście Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego. – Zdaliśmy egzamin jako społeczeństwo, a Państwo możecie poczuć dumę i satysfakcję ze swojej bezinteresownej pomocy i podjętego działania na rzecz dobra wspólnego.

Złe prognozy dla polskiego eksportu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie