Pomoc po pożarze Wild West Ranch w Dębogórzu! Wielki zryw serc i zrzutka na odbudowę niezwykłego miejsca [zdjęcia]

Piotr Niemkiewicz
Piotr Niemkiewicz
Pożar w Dębogórzu Wybudowanie strawił ośrodek Wild West Ranch - stadninę koni, mini zoo oraz przyległe budynki. Wielka tragedia poruszyła wielu! W Internecie ruszyła zrzutka, a codziennie na ranczu koło Rumi pomagają dziesiątki osób.

Pożar w Dębogórzu w Wild West Ranch

Ogień wybuchł w nocy, w poniedziałek 15 marca 2021 roku. Zauważono go ok. godziny 3, a w płomieniach stanęły stajnie, mini zoo i obiekty rekreacyjne Wild West Ranch. Dzięki błyskawicznej i pełnej poświęceń pomocy udało się uratować przebywające tu zwierzęta, choć zdrowiem opłacił to Szeryf - Adam Mazurek, właściciel obiektu, który z licznymi oparzeniami trafił do szpitala. I tam dochodzi do zdrowia pod okiem lekarzy.

O skali pożaru świadczyć może ilość użytych sił i ludzi. Ogień był bardzo groźny, więc w jego gaszeniu uczestniczyło ok. dziesięciu strażackich zastępów m.in. z Kosakowa, Dębogórza, Pucka, Rumi i Gdyni.

Natychmiast po opanowaniu ognia i pracach policji można było przystąpić do sprzątania pogorzeliska i odbudowy rancza w Dębogórzu Wybudowaniu. A wyzwań nie brakowało, bo ogień pałaszował co tylko mógł...

Pożar obiektów rekreacyjnych we wsi Dębogórze 15.03.2021. Pł...

Pomoc dla Wild West Ranch

Kilka dni przed pożarem w Wild West Ranch pojawił się pomysł, by zorganizować kolejny dugnad, czyli zbiórkę wolontariuszy, którzy wspólnymi siłami np. porządkują teren obiektu. Termin pomocowej akcji przyspieszył fatalny pożar w Dębogórzu.

- Dziś jest ten dzień, kiedy musimy zorganizować dugnad, bo sami nie damy rady. Część Rancha niestety doszczętnie spłonęła, niektóre miejsca tylko częściowo... - komentowali i apelowali w Wild West Ranch. - Więc jeśli ktoś dysponuje czasem, chęciami i gorącym sercem to będzie nam bardzo miło, jeśli wpadniesz i pomożesz. Mimo że nasze buzie trochę mniej uśmiechnięte, niż zwykle. Zapraszamy... O dowolnej godzinie i na dowolną ilość czasu. My już zaczęliśmy.

Reakcja przeszła najśmielsze oczekiwania. Pierwszego dnia zjawiła się ok. setka ludzi. Inni podsyłali to, co mogli: żywność, materiały, chęci, swoją energię...

Potrzeby były niemałe.

- Potrzebne są także podstawowe materiały budowlane: płyty OSB, deski, kantówki, dużo gwoździ, wkręty oraz rury stalowe konstrukcyjne - przekazywał Tomasz Florek, kuzyn poszkodowanego właściciela.

Zbiórka trwa! Pomoc dla rancza i mini zoo

Niezależnie od apelu właścicieli rancza w Dębogórzu ruszyła też zbiórka pieniędzy na portalu zrzutka.pl. Nieformalna, bo niezatwierdzona przez Szeryfa. Ale wiarygodna, bo założona przez dobrych znajomych - Katarzynę Wisowatą z rodziną.

Cel? W jak najkrótszym czasie uzbierać 45 tysięcy złotych. Sporo? Niemało, ale i czasu wyznaczono dość dużo - bo aż 30 dni. Jednak szybko okazało się, że tę granicę określono... bardzo mocno na wyrost.

Dlaczego? Bo w zaledwie 3 dni udało się uzbierać blisko 44 tysiące złotych. Cel jest zatem na wyciągnięcie ręki, ale liczyć się będzie dosłownie każdy grosz, dlatego na konto rancza i mini zoo można wpłacać nawet po osiągnięciu mety.

Kliknij w baner i przejdź na stronę charytatywnej akcji:

W Wild West Ranch w Dębogórzu doceniają każdą pomoc, która już dotarła do tego poszkodowanego przez los miejsca. Poniedziałek w stadninie i zoo już został okrzyknięty Dniem Bohatera. To ukłon w stronę każdego, kto dołożył swoją cegiełkę, bez względu na jej formę.

- To niesamowite. Wy jesteście niesamowici! Dziś krótko, bo sił już brak. Dziękujemy za Wasz czas, chęci, energię. Dziękujemy za dziesiątki wiadomości ze słowami wsparcia... Dziękujemy, dziękujemy, dziękujemy - komentowano w Dębogórzu.

Tak wyglądała pomoc na ranczu w Dębogórzu:

Po pożarze pali się inaczej…

W nocy z niedzieli na poniedziałek wybuchł groźny pożar na prowadzonej przez Adama Mazurka, dziennikarza i podróżnika farmie "Wild West Ranch w Dębogórzu" – Wybudowanie, na granicy Rumi. Właścicielowi udało się uratować wszystkie zamieszkujące tam zwierzęta – w sumie kilkadziesiąt sztuk: koni, kucyków, owiec, osiołków, lam i strusia, a nawet te najmniejszekróliki i ptactwo. Niestety, pełną poświęcenia akcję gospodarz przypłacił poważnymi obrażeniami.

Ogień około godziny 3 nad ranem zauważył pracownik farmy, natychmiast powiadomił straż pożarną oraz swego mieszkającego nieopodal szefa, , który już kilka minut później rozpoczął walkę o życie zwierząt. Bardzo szybko dołączyli strażacy, w kulminacyjnym momencie akcji na miejscu było 10 jednostek i ogień w końcu udało się opanować. Groźne rany oraz poparzenia odniósł ratujący z wielką determinacją i poświęceniem właściciel Wild West Ranch Adam Mazurek, trafił do szpitala, gdzie przeszedł poważne operacje poparzonych kończyn. Na szczęście jego życiu obecnie już nie zagraża niebezpieczeństwo.

Tuż po godzinie 6 rano, natychmiast po oględzinach miejsca pożaru przez strażaków, na miejscu pojawiło się dziesiątki ludzi, ale bardzo pomyliłby się ktoś kto pomyślałby, że to gapie, którzy przyszli biadolić nad ludzkim nieszczęściem. Stare przysłowie powiada, że PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ POZNAJE SIĘ W BIEDZIE i tego ranka to słowa tego przysłowia stały się wielkim czynem przyjaciół Szeryfa (jak nazywają na Wild West Ranch Adama). Natychmiast po rozlokowaniu uratowanych zwierząt w tymczasowych, naprędce zorganizowanych zagrodach i namiotach, przybysze rozpoczęli rozbieranie spalonych pomieszczeń i porządkowanie terenu. Starsi – silniejsi zajęli się brudną robotą, ładowaniem na podstawione kontenery i przyczepy spalonych żagwi, zniszczonego przez żywioł wyposażenia. Na miejscu było dużo młodzieży, uczestniczącej na co dzień w zajęciach farmy, również pomagali jak tylko potrafili przy lżejszych pracach. Po południu przy usuwaniu skutków pożaru pracowało blisko 100 osób. Wiele ludzi przywoziło na farmę żywność, napoje, nie zabrakło gorących posiłków dostarczonych przez rumskie fastfoody i pizzerie.

Wszyscy z niepokojem oczekiwali informacji o stanie zdrowia Szeryfa. Późnym popołudniem nadeszły, że jest po poważnej operacji i jeszcze nie wybudził się z narkozy. Szczęśliwe przebudzenie nastąpiło wieczorem.

Od godzin porannych ruszyła też spontaniczna zbiórka finansów na odbudowę, zorganizowana na popularnym portalu zrzutka.pl. Około godziny 18. suma przekraczała 16 tys. zł, a w chwili kiedy piszę ten tekst - dzień później - godz. 21, dobija do 40 tysięcy. Swój "grosik" dorzuciło już ponad 400 wpłacających!

Kiedy udało mi się porozmawiać tuż przed południem z przebywającym w szpitalu Adamem, był obolały i poruszony, nie krył swojego wzruszenia tak wielkim odzewem serdeczności i przyjaźni na jego tragedię.

Dzisiaj – we wtorek po południu, miejsce na farmie prawie gotowe do rozpoczęcia dzieła odbudowy.

– Jak prace będą szły w dotychczasowym tempie – mówi Piotr, wieloletni przyjaciel Adama – a Szeryfa przetrzymają jeszcze kilka dni w szpitalu, to nie znajdzie tu śladów pogorzeliska. Udało nam się już załatwić część materiałów po korzystnych cenach, jutro ruszamy dalej z robotą.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Gojke

Nie lekceważ migreny. To może być niebezpieczne!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie