Pomoc dla pani Lidii. Pożar zniszczył dom 71-latki w Pruszczu Gdańskim. Przyjaciele organizują zbiórkę. Też możesz pomóc

Danuta Strzelecka
Danuta Strzelecka
Tydzień temu, w sobotę 18 kwietnia 2020 r. palił się dach i piętro domku jednorodzinnego przy ulicy Kopernika w Pruszczu. Na parterze mieszkała emerytka pani Lidzia. W wyniku akcji ratowniczo-gaśniczej zalany został dół domku, trzy pokoje, kuchnia, przedpokój. 71-latka nie może tam mieszkać, dopóki góra nie zostanie odbudowana. Pruszczance pokój zaoferowali sąsiedzi, a przyjaciele ruszyli ze zrzutką na najpilniejsze rzeczy. Pomóc może każdy.

Zbiórkę na portalu www.pomagam.pl dla pani Lidii Wilk z Pruszcza, w której domu nie z jej winy wybuchł pożar, założyła jej koleżanka z dawnej pracy.

- Pracowałam z Lidzią kiedyś w Auchan - mówi Wanda Suliga. - O pożarze zawiadomiła mnie znajoma. Zadzwoniłam do Lidzi, porozmawiałam i pomyślałam, że trzeba jej pomóc. W niedzielę założyłam już zbiórkę. Początkowo wyglądało to tak, jakby cały dom był do zburzenia, ale w poniedziałek pojawili się ludzie z nadzoru budowlanego i stwierdzili, że góra jest całkowicie do rozbiórki, bo spłonął dach i uszkodzona jest konstrukcja.

- Dół wymaga generalnego remontu, czyli tam, gdzie mieszka, a w zasadzie mieszkała Lidzia, bo teraz nie może tam mieszkać. Teraz jest u sąsiadów, którzy udostępnili jej pokój z dobrego serca. My tę zbiórkę zrobiliśmy, żeby odkupić to, co się zniszczyło, zalało podczas tej akcji gaśniczej. Myślimy, że jej to pomoże.

Pani Wanda wraz z zaprzyjaźnionymi pracownikami Auchan proszą o pomoc w zebraniu dla Lidzi kwoty, za którą odkupi sobie niezbędny sprzęt kuchenny, łóżko, meble itp. Drobiazgi jednak kosztowne w obecnej sytuacji.

- Ona teraz bardzo się martwi, że nie ma dachu nad głową. Mamy nadzieję, że do pomocy włączą się obcy ludzie. Lidzia była lubiana w pracy. Zawsze sumiennie pracowała. Starała się sobie radzić, nawet jak już była na emeryturze to jeszcze jak mogła dorabiała - dodaje pani Wanda.

Pani Lidzia jest samotną emerytką. Przez wiele lat pracowała jako kasjerka w Auchan w Gdańsku, później na Przymorzu. Niewielka emerytura nie pozwalała na ubezpieczenie dobytku. Nie wie jeszcze, jak wyremontuje swoją część domku, za co naprawi zalany sufit, podłogi, wymieni całą elektrykę, kupi łóżko. Na razie suszy buty na parapecie okna i dywany na płocie.

- Od pożaru mieszkam u sąsiadów. Są mili, serdeczni. Jestem im bardzo wdzięczna, ale ile mogę być u kogoś - mówi Lidia Wilk z Pruszcza Gdańskiego. - Szczęście w nieszczęściu, że w dzień się to obyło, a nie w nocy. Kilka domów, by spłonęło. Tydzień minął, a ja nie mogę dojść do siebie. Mieszkanie było stare, ale ładnie urządzone. W tej chwili jest w opłakanym stanie. Wszystko jest do wyrzucenia, dywany, meble. Strażacy wynieśli tylko telewizor i komputer.

Czytaj także

Jak mówi pani Lidia, żyła tu biednie, ale spokojnie. Jest pruszczanką od urodzenia.

- Całe życie pracowałam, żeby mieć godne życie na starość, a teraz... - dodaje ze łzami w oczach. - Każdy grosz jest mi potrzebny W tej chwili jest zakaz użytkowania domu. Dopóki góra nie zostanie zrobiona i wyremontowany mój dół, nie mogę tam mieszkać. Czuję się jak bezdomna. Jestem bez dachu nad głową. To dom rodzinny. Odziedziczyłam dół po śmierci rodziców. Wcześniej mieszkałam kilka ulic dalej. Zrobiłam tu sobie remont. Dobrze mi się tu działo. Biednie, ale spokojnie.

Pani Lidia przeszła na emeryturę, kiedy skończyła 60 lat. Emerytury ma 1300 zł na rękę.

- Jakoś daję sobie radę. Pierwsze to opłaty robię, a to, co zostanie, to na życie. Jak zabraknie, to na karty kredytowe biorę. Mam jeszcze z czasów jak pracowałam. Później spłacam i tak na okrągło - mówi 71-latka.

- Nigdy nie byłam prosić o jakąś pomoc. Zdaję sobie sprawę, że ludzie są w gorszej sytuacji, bezdomni, czy matki z dziećmi. Jak pracowałam, to wszystko robiłam, żeby starość była dobra, żeby było na jedzenie, na opłaty i żeby ciepło było w domu. Można było temu zapobiec. Chodziłam, mówiłam, jakie jest zagrożenie.

Po pożarze w pomoc pruszczance włączył się MOPS w Pruszczu i Urząd Miasta.
- W czwartek ma zebrać się komisja i mają mi mieszkanie zastępcze przyznać. Tam będę mogła tylko pralkę i lodówkę wziąć. Łóżka mam zalane, fotele, dywany, meble, sufity, podłogi. Nie wiem, kiedy tu wrócę - dodaje pani Lidzia. - Kuzyn, który mieszkał na górze miał ubezpieczoną swoją część. Ale to trzeba najpierw zrobić, żebym mogła o swoim dole myśleć.
Kto chce się włączyć do zbiórki dla pani Lidzi może to zrobić TUTAJ

Pomoc dla pani Lidii. Pożar zniszczył dom 71-latki w Pruszcz...

Czytaj także

Rząd obiecuje szybkie szczepionki na COVID-19

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.