Polskie Mundiale (2018): Trzeci raz z rzędu trzy mecze i do domu Polsko

Tomasz Ryzner
Tomasz Ryzner
Po Euro 2016 były nadzieje na dobry występ w rosyjskim mundialu, ale skończyło się na trzech meczach w grupie
Po Euro 2016 były nadzieje na dobry występ w rosyjskim mundialu, ale skończyło się na trzech meczach w grupie Głos Koszaliński
Po Janasie PZPN po raz pierwszy w historii zatrudnił trenera z zagranicy. Leo Beenhakker dokonał niemożliwego, awansował z Polakami do Euro, jednak ale eliminacje do Mundialu w RPA poszły nam fatalnie.

Przed czempionatem w Brazylii (2014) Polakami dowodził posępny Waldemar Fornalik i też nie dał rady. Zbigniew Boniek, szef związku, był namawiany, by ponownie poszukać obcojęzycznego fachowca, ale postąpił wbrew podszeptom i namaścił na selekcjonera Adama Nawałkę, z którym kiedyś próbował zawojować Mundial w Argentynie.

Elegancki coach najpierw namieszał z kadrą na Euro, gdzie Polska otarła się o półfinał. Grupę eliminacyjną nasz zespół wygrał i tylko 0:4 w Danii zasiało w kibicach ziarno niepewności.

Nad Wołgą biało-czerwonym w grupie dostały się zespoły z trzech kontynentów, czyli Senegal, Kolumbia i Japonia. Po ćwierćfinale na Euro, z błyszczącym w Bundeslidze Lewandowski, przed naszą ekipą zdawały się rysować ciekawe perspektywy. Niestety, kilku podstawowych piłkarzy labo było po kontuzjach, albo miało problem z regularną grą. Nawałka uznał, że to nie jest wielki problem. W praniu wyszło, że był.

W meczu z Senegalem przegraliśmy 1:2. Bolał wynik, bolał styl gry i okoliczności utraty goli. Pierwszy dla rywali padł po samobóju Cionka, drugi w kuriozalny sposób; Krychowiak z połowy podawał do Szczęsnego, nie zauważył, że sędzia w tym momencie pozwala wrócić do gry Niangowi, ten uprzedził naszego bramkarza i wpakował piłkę do pustej bramki. Gol Krychowiaka okazał się jedynie honorowym.

O meczu z Kolumbią szkoda pisać. Polacy byli tłem dla przeciwnika, który wygrał, jak chciał (3:0). Na trzecim z kolei mundialu trzeci mecz okazywał się grą o honor. Mimo zwycięstwa 1:0 nie do końca udało się go uratować. Wszystko przez wydarzenia w końcówce potyczki.

Japończykom porażka 0:1 (gol Bednarka) dawała awans, więc w ostatnich minutach stanęli na środku boiska i grali w stylu „ja do ciebie, ty do mnie”. Polacy uznali, że skoro jest dobrze, to nie trzeba psuć i tkwili pod swoją bramką. Żałosnego obrazu dopełnił teatr w wykonaniu Kamila Grosickiego, który z polecenia trenera udawał kontuzję, aby na plac mógł wejść Jakub Błaszczykowski. Arbiter, owszem, gwizdnął, ale ostatni raz i boiskowa parodia dobiegła końca.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup najtaniej

TCL

TCL 32ES570F

969,00 zł

kup najtaniej

Telefunken

Telefunken 40FG6010

829,00 zł

kup najtaniej

LG

LG 43UQ80003LB

1 689,00 zł

kup najtaniej

Philips

Philips 50PUS7657/12

1 799,00 zł

kup najtaniej

Toshiba

Toshiba 32LA2063DG

939,00 zł

kup najtaniej

United

United 50DF58

1 149,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Polskie Mundiale (2018): Trzeci raz z rzędu trzy mecze i do domu Polsko - Nowiny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie