reklama

Polski król łososia inwestuje w przetwórnię warzyw w Choczewku

Joanna KielasZaktualizowano 
Jerzy Malek jest nowym właścicielem przetwórni warzyw w gminie Choczewo
Jerzy Malek jest nowym właścicielem przetwórni warzyw w gminie Choczewo Hubert Bierndgarski
Jeden z najbogatszych Polaków, Jerzy Malek jest nowym właścicielem przetwórni warzyw w gminie Choczewo. Dzięki temu zakład, który miał problemy, nie upadł. Planowany jest jego spory rozwój.

Kilka lat temu w Choczewku powstał wielki nowoczesny zakład przetwarzający warzywa, jeden z największych w powiecie i na Pomorzu. Na pracę liczyło kilkuset mieszkańców. Jednak zaczęły się problemy z urzędami.  Centralne Biuro Śledcze podało, że zatrzymało 5 osób związanych z założycielami zakładu, stawiając im 74 zarzuty, m.in. wyłudzeń 200 mln zł z Unii Europejskiej i udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Ale od niedawna przetwórnia w Choczewku  znajduje się w zupełnie innych rękach, niezwiązanych z założycielami i ich kłopotami. Nowy właściciel planuje nie tylko postawić przetwórnię na nogi, ale też mocno rozwinąć zakład. To Jerzy Malek, zwany w Polsce królem łososia. Jest on jednym ze stu najbogatszych Polaków, a jego majątek wyceniany jest na ponad pół miliarda złotych. Jeszcze do niedawna był on potentatem w branży rybnej.

 

Zobacz też: Przetwórnia warzyw w Choczewku kupiona przez Jerzego Malka [ZDJĘCIA]

- Trafiłem tu przypadkiem. Mam pieczarkarnię pod Słupskiem, myślałem o hodowli warzyw ekologicznych i wtedy usłyszałem o ogromnej przetwórni warzyw w Choczewku - opowiada Jerzy Malek. - Pierwszy raz byłem tam w lutym zeszłego roku. Zobaczyłem bardzo nowoczesny zakład, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Postanowiłem go uratować przed upadkiem, przed rozdrapaniem przez komorników. Prawdopodobnie to się uda.

Firma należąca do Malka kupiła zakład, spłaca komorników, część postępowań jeszcze trwa. Jak informuje Romualda Tuszer, koordynator zarządzający zakładem w Choczewku, już teraz podwojono zatrudnienie. Przejęto przetwórnię z 20 pracownikami, obecnie pracuje tu 50 osób. Więcej osób do pracy będzie potrzebnych jesienią, po zbiorach.

- Podania o zatrudnienie cały czas spływają - mówi pani kierownik. - Potrzebujemy nie tylko pracowników fizycznych na produkcji, ale też kierowców sztaplarek czy też osób z wykształceniam technicznym do obsługi całego nowoczesnego procesu technologicznego - mówi Romualda Tuszer.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie