Polska - Zimbabwe w Davis Cup. Biało-Czerwoni dzięki deblistom wyszli na prowadzenie. Kamil Majchrzak dopełnił dzieła!

Rafał Rusiecki
Łukasz Kubot i Marcin Matkowski w niedzielę pokazali w Sopocie, że w deblu niespodzianki być nie może Piotr Hukało
Spotkanie Polska - Zimbabwe w ramach drugiej rundy Grupy II strefy euro-afrykańskiej Pucharu Davisa miało rumieńce. Niedziela rozpoczęła się dla naszych tenisistów od "planowej" wygranej w sopockiej Hali 100-lecia. Łukasz Kubot i Marcin Matkowski byli murowanymi faworytami deblowej potyczki. Później wygrał także Kamil Majchrzak, a Polacy ostatecznie pokonali afrykańską drużynę 4:1.

Para Takanyi Garanganga i Benjamin Lock nie mogła niczym zaskoczyć Polaków. Już na długo przed meczem wskazywano bowiem, że deblowy lider światowego rankingu Łukasz Kubot oraz Marcin Matkowski "zmiotą" rywali z kortu sopockiej Hali 100-lecia. Część kibiców dopisywała ten punkt w ciemno. Faworycie nie zawiedli i zwyciężyli 6:3, 6:3.

- Wyszliśmy na kort wiedząc, że jesteśmy faworytami. W obu setach dość szybko udało nam się przełamać serwis rywali, a potem wystarczyło pilnować własnego - powiedział Kubot.

- Nie gra się łatwo, kiedy wszyscy z góry zakładają zwycięstwo - dodał Matkowski.

W tym momencie stan rywalizacji wynosił 2:1 dla Polski. Kluczowe były mecze singlistów. Drugi dzień z rzędu klasę pokazał Kamil Majchrzak. Będący w rytmie meczowym 22-latek znów odpłacił się publiczności za żywiołowy doping. Trzeba jednak przyznać, że zadanie w meczu z Benjaminem Lock'iem miał ułatwione. Reprezentant Zimbabwe chwilę wcześniej grał bowiem w debla. Polak nie zamierzał mu jednak dawać taryfy ulgowej i wygrał 6:3, 6:2.

- To była dla mnie niesamowita chwila. Po raz pierwszy w karierze zdobyłem dla Polski dwa punkty. Na początku było trochę nerwowo, ale z czasem poradziłem sobie ze stresem i zagrałem zupełnie dobrze. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem przypieczętować zwycięstwo reprezentacji Polski - przyznał po meczu Majchrzak.

Polska wygrała więc z Zimbabwe 4:1. Szansę występu dostał bowiem 18-letni debiutant - Daniel Michalski, który zastąpił w reprezentacji kontuzjowanego Huberta Hurkacza. Junior pokonał 20-letniego Marka Chigaazirę 6:3, 6:4.

Biało-Czerwoni zmierzą się w następnej rundzie o prawo gry w Grupie I z Rumunią, która przed własną publicznością w Kluż-Napoce rozbiła 5:0 Maroko. To spotkanie zostanie rozegrane w 15-16 września w którymś z rumuńskich miast.

- Kiedy zaczynalem grać w tenisa, jednym z moich marzeń był występ w Pucharze Davisa. Jestem więc bardzo zadowolony, że właśnie dziś się spełniło. To zupełnie inna gra niż tylko dla siebie samego. Być może nie było tego widać, ale bardzo przeżywałem ten mecz.

Jędrzejczyk nie odzyskała pasa UFC
Press Focus/x-news

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie