Polska jest dużym krajem i Europa patrzy na was bardzo uważnie [ROZMOWA]

rozm. Tomasz Rozwadowski
Prof. Bachmann: Już rządy PO-PSL naruszały traktaty europejskie. Rząd Pis dopuszcza się kolejnych uchybień
Prof. Bachmann: Już rządy PO-PSL naruszały traktaty europejskie. Rząd Pis dopuszcza się kolejnych uchybień SWPS
Z prof. Klausem Bachmannem, politologiem z Uniwersytetu SWPS, byłym wieloletnim dziennikarzem, ekspertem od tematyki europejskiej, rozmawia Tomasz Rozwadowski.

Czy, według Pana, w instytucjach unijnych jest duże zaniepokojenie sytuacją polityczną w Polsce?
Tak. Polska jest dużym, ważnym krajem w UE, zmiany, które budzą niepokój, są duże i idą znacznie szybciej niż w przypadku Węgier. W dodatku PiS - inaczej niż Fidesz - nie jest członkiem żadnego wielkiego i wpływowego klubu w Parlamencie Europejskim. Krytykując PiS, europejscy socjaliści, chrześcijańscy demokraci i liberałowie nie ryzykują, że tracą sojusznika w głosowaniu.

Co jest najbardziej niepokojące dla UE - merytoryczna zawartość ustaw czy styl ich wprowadzania?
Mam wrażenie, że to głównie szybkość i sposób przeprowadzenia tych zmian zwróciły uwagę na Polskę za granicą. Natomiast zdecydowanie najbardziej niepokojąca jest próba paraliżowania Trybunału Konstytucyjnego - i to właśnie z tych powodów, z których obecny rząd chciał go sparaliżować. To, co on uważa za blokadę swojej polityki w instytucjach unijnych i w zachodnich stolicach, uważa się za gwarancję, że rządzący nie przekraczają swoich uprawnień i nie nadużywają swojej władzy. Jeśli jakiś rząd próbuje się uwolnić od takich ograniczeń, to nasuwa podejrzenia, że robi to właśnie po to, aby bezkarnie móc przekraczać swoje uprawnienia i nadużywać swojej władzy.

Jakie są największe pola zadrażnień pomiędzy Polską a UE w ostatnich miesiącach?
Trybunał Konstytucyjny i w mniejszym stopniu nacjonalizacja mediów publicznych.

Jakie zadrażnienia mogą powstać w najbliższym czasie?
Polska jest w tej chwili po Grecji krajem o największej liczbie rozpoczętych procedur za łamanie traktatów. To nie jest akurat rezultat rządów PiS, to się nagromadziło w czasach PO-PSL - to są dyrektywy nieprawidłowo wcielone, rozporządzenia, których Polska nie stosuje, opóźnienia w przyjmowaniu unijnego prawa. To prędzej czy później zaowocuje skierowaniem tych spraw do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i pewna część na pewno skończy się dotkliwymi karami, które Polskę pozbawią części transferów z UE.

Problem będzie prawdopodobnie też z nowym ustawodawstwem medialnym, z podatkiem od supermarketów, który jest podobny do VAT (a prawo UE nie pozwala na wprowadzenie podatku równoległego do VAT, bo część VAT jest odprowadzona do UE, wprowadzając więc konkurencyjny podatek obrotowy, Polska pozbawia inne kraje UE części należnego VAT), z ustawą, która pozwala na inwigilowanie obywateli ze strony służb specjalnych.

Czy instytucje UE często ingerują w politykę wewnętrzną państw członkowskich?
Bardzo często, ale dotąd robiły to jedynie wtedy, kiedy dane państwo naruszyło postanowienia traktatu w poszczególnych obszarach, gdzie UE ma kompetencje, na przykład bardzo często - kiedy państwa udzielały niedozwolonej pomocy publicznej swoim firmom, dyskryminowały firmy z innych państw albo miały opóźnienia w stosowaniu prawa UE. Nigdy się jeszcze nie zdarzyła ingerencja z powodu naruszenia podstawowych wartości UE (tak zwane postępowanie według art. 7) lub dlatego że instytucje uważały, że w jakimś kraju członkowskich jest zagrożona demokracja.

Jakie może Pan wymienić i opisać przykłady takich interwencji?

Jedyna interwencja podobna do tej opisanej w art. 7 zdarzyła się, kiedy w 1999 roku Wolnościowa Partia Austrii wygrała wybory i chadecja (Austriacka Partia Ludowa) z nią zawarła koalicję. Ale wtedy art. 7 jeszcze nie było i 14 krajów UE po prostu ogłosiło bojkot dyplomatyczny Austrii - poza traktatami i poza instytucjami UE, tak na własną rękę. Aby to uregulować, potem wpisano art. 7 do traktatu - i taki pozostał w traktacie lizbońskim.

Jaka jest skuteczność UE w wywieraniu takiego wpływu?
Tego nie wiemy, bo nigdy tego nie stosowano. Jeśli chodzi o postępowania o naruszenia postanowień traktatu (jak w pyt. 4), to one są często czasochłonne (potrafią trwać lata), ale zazwyczaj skuteczne, głównie z powodu wysokich kar, np. za każdy dzień naruszenia, które można stosować też, jeśli dany kraj nie wciela wyroków ETS w życie.

Co częściej niepokoi Unię - sprawy gospodarcze czy polityka w krajach członkowskich?
Gospodarka, ale coraz częściej też naruszenia traktatów w zakresie ochrony środowiska. Z tego powodu spodziewam się też konfliktu z Komisją o Puszczę Białowieską.

Czy podoba się Panu postawa obecnego polskiego rządu wobec UE?

Nie wiem, na czym polega. W decyzjach obecny rząd jest dość pragmatyczny - nie wycofał się z decyzji rządu Kopacz dotyczących uchodźców, nie blokował nic, co miałoby jakieś znaczenie dla innych państw. Polityka zagraniczna jako taka w ogóle nie jest problemem - tu rząd jest dość elastyczny i pragmatyczny. Problem polega raczej na tym, jak polityka wewnętrzna rzutuje na zagraniczną - wkrótce może się okazać, że w wyniku krytyki z zagranicy, polskich reakcji (w tym też opinii publicznej i prorządowych mediów) Polska znajdzie się w jakimś sojuszu wewnątrz UE i NATO, który minimalizuje jej wpływy. Nie dlatego że chce, tylko dlatego że nie ma już innych sojuszników. Już teraz obserwuję, jak prorządowy publicyści szukają usilnie kogoś w Niemczech, który nie krytykuje PiS, i znajdują takich polityków jedynie na skrajnej (i dodajmy: antyunijnej i antypolskiej) prawicy.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Traugutta27

Zgadza się to prawdziwa gnida, która zakiełkowała jako "późnoplon" na podatnym łajnie ideologii lewackiej paryskich komunardów 1968 roku. Takie kanalie jak Bachmann to nic innego jak odzwierciedlenie rezydentów pruskich, austriackich i rosyjskich w okresie schyłkowym I Rzeczypospolitej. Metodologia uprawianej propagandy przez osobników pokroju Bachmanna może okazać się o wiele skuteczniejsza od tej niemiecko-nazistowskosocjalistycznej z lat 1933-1945, komunistycznej z lat 1945-1989 i wreszcie eurokołchoźnej po 1989. Ciężkie czasy przed nami.

PS. An die "Polska"Presse: Macht endlich Schluss mit der Propaganda des IV Reichs

P
Polihistor

Dodam jeszcze, że bardzo nie podoba mi się rola, jaką spełniał Bachmann w Uniwersytecie Wrocławskim. To miasto - deklaratywnie polskie, mające być substytutem Lwowa (zupełnie jakby można było uskutecznić taką podmianę) - jest dziś przeżarte wpływami niemieckimi (i lewackimi, jak wiemy). Ingerencje Bachmanna w tamtejsze życie akademickie były wprost skandaliczne, łącznie z inicjowaniem zmian personalnych. No, ale wszystko się kiedyś skończy, także wpływy zza Odry. My - Polacy - przetrwamy. Niemcy nie mają przed sobą przyszłości. Demografia + muzułmanie wykończą ich w przeciągu 20 lat.

T
Traugutta27

Typowe piepr.enie "yntelygentnego" niemieckiego lewaka. Po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 o dziwo nikt tak jak oni (niemieccy lewcy) mieli cykora przed krytycznymi uwagami skierowaymi do jaruzelskiej "wrony". Naczelny impuls Niemca (nie tylko lewaka) to od zawsze (od 1945 przynajmniej) bij i pluj na US-amerykanina. A tak poza tym to oni wszyscy (Niemcy) byli z orkierstry i niewinnymi owieczkami (czytaj ofiarami :)) a wszystko co niedobre i obrzydliwe to tylko nazisci i hitlerowcy ... z Marsa :)

PS. An die "Polska"Presse: Macht endlich Schluss mit der Propaganda des IV Reichs!!!

Dodaj ogłoszenie