Polsce potrzebny jest kompromis konstytucyjny

Mariusz Szmidka
Mariusz Szmidka, redaktor naczelny Dziennika Bałtyckiego
Mariusz Szmidka, redaktor naczelny Dziennika Bałtyckiego archiwum db
Udostępnij:
Kryzys konstytucyjny i chaos prawny szkodzi Polsce coraz bardziej, a mimo to polityczne strony sporu okopały się na swoich pozycjach. Kompletnie tego nie rozumiem.

Czasami mam wrażenie, że politycy zachowują się jak dzieci w piaskownicy, co rusz wskazując, że to nie oni, że to wszystko przez tego drugiego. Faktem jest, że Prawo i Sprawiedliwość otrzymało w wyborach mocny mandat społeczny do sprawowania władzy w Polsce. I jak każda partia, po zdobyciu władzy, ma prawo zmieniać szefów spółek Skarbu Państwa, instytucji państwowych, wojewodów itd. Oczywistym jest, że ma prawo, a nawet obowiązek wprowadzać w życie zmiany i reformy, które obiecywała w kampanii, m.in. 500+, obniżenie wieku emerytalnego, obniżenie kwoty wolnej od podatku i wiele innych. Do ich zrealizowania potrzebne jest nowe prawo lub zmiany dotychczas obowiązujących ustaw. To opozycja musi przyjąć do wiadomości.

Natomiast rządzący muszą zrozumieć, że wszystko to winno się odbywać w granicach prawa, bo jest to fundament naszej demokracji. A do zgodności nowego prawa z konstytucją powołany jest Trybunał Konstytucyjny, którego orzeczenia są ostateczne i powszechnie obowiązujące. Dlatego z ogromnym zniesmaczeniem obserwuję to, co dzieje się w Polsce po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. To orzeczenie nie jest żadnym zaskoczeniem. Zmienia tylko tyle, że konflikt dostaje nowe paliwo. Fatalnie dla państwa, dla wizerunku naszego kraju za granicą. A najgorzej, że w ten megaspór angażowane są kolejne instytucje unijne - Komisja Europejska czy Komisja Wenecka, która dzisiaj ogłosi swoją opinię na temat zmian w ustawie o TK. Sygnały zaniepokojenia płyną z wielu krajów, w tym także z USA.

Zamiast merytorycznej dyskusji, obserwujemy w kraju przekraczanie wszelkich granic w debacie publicznej. Naprawdę trzeba się zatrzymać. Bo ewentualne koszty, jakie poniesie Polska, mogą być naprawdę wysokie i bardzo bolesne dla naszego wizerunku. Mam nadzieję, że tego nikt nie chce. I że znajdzie się pole do kompromisu, na przykład w przygotowaniu zmiany ustawy o TK, a później do zmiany konstytucji.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

p
patient patient
Może w ramach dziennikarskiej rzetelności pojawi się informacja o analogicznej sytuacji, która aktualnie istnieje w USA? Otóż wakat w Sądzie Najwyższym jest blokowany tak aby nie dostał go człowiek Obamy. I świat sie nie kończy...
To jest "normalna" gra polityczna, gdzie "słabsza" strona sięga po wszelkie środki aby odwrócić niekorzytne roztrzygnięcia. Wykorzystywany jest fakt braku legislacji mediacji konfliktu według zasady "sąd sądem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie". Mogą budzić zastrzeżenia szybkie ruchy strony rządzącej i bliska współpraca z prezydentem. Ale czy może dziwić brak chęci do wejścia na minę, którą przygotowała przegrana w wyborach strona?
Jeśli ktoś się odwołuje do wrażeń estetycznych i emocjonalnych, to niech sam takich wartości przestrzega. Taka nauka płynie z "piaskownicy", gdzie pod wpływem "bądź mądrzejszy i ustąp" mały człowiek doznaje goryczy porażki wobec bezczelności, agresji i kunktatorstwa.
Jak najbardziej "w granicach prawa" ale prawo też ma swoje granice. W naszej sytuacji wyjątkowo pogmatwane, zmanipulowane i bez mechanizmów samonaprawy. Bo nikomu na tym nie zależy.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie