Polpharma Starogard Gdański, czyli diabły, które nie wzbudzały strachu rywali. Co dalej z klubem?

Paweł Durkiewicz
Przemysław Świderski/Polska Press/Dziennik Bałtycki
Koszykarze ze Starogardu Gdańskiego zakończyli sezon na przedostatnim miejscu w tabeli. Nawet przy ograniczonym budżecie klubu taki wynik to rozczarowanie.

Przed startem koszykarskich rozgrywek 2014/2015 wydawało się, że w Starogardzie udało się zbudować drużynę, która jest w stanie namieszać nieco w Tauron Basket Lidze. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna i dziś, oceniając postawę Polpharmy, możemy mówić o jednym z najgorszych sezonów w historii występów zespołu w ekstraklasie.

Gdyby zapytać się przypadkowego sympatyka koszykówki w Polsce, co zainteresowało go w drużynie "Kociewskich Diabłów 14/15", zapewne rozłożyłby bezradnie ręce. Gra Polpharmy była bezbarwna i pozbawiona smaku, niczym pigułka na ból głowy wyprodukowana przez głównego sponsora klubu. Jedynym zawodnikiem, który mógł budzić jakąś ekscytację kibiców, był Evan Ravenel. Amerykański podkoszowy w początkowej fazie sezonu udowodnił, że drzemie w nim całkiem spory potencjał, nawet na miarę niegdysiejszej gwiazdy SKS-u, Patricka Okafora. Odzwierciedlały to imponujące statystyki - 18,5 punktu i 9,3 zbiórki na mecz. Niestety, przygoda Ravenela w Starogardzie Gdańskim zakończyła się po zaledwie 12 występach. Powód? Kontuzja kolana.

Początkowo wydawało się, że uraz wykluczy Amerykanina z gry na mniej więcej miesiąc. Niestety, sytuacja skomplikowała się na tyle, że w lutym kontrakt gracza został rozwiązany. Co gorsza, w miejsce Ravenela nie został sprowadzony żaden inny gracz, przez co funkcję pierwszego centra musiał do końca sezonu pełnić Mateusz Jarmakowicz.

Liderem drużyny był, także sprowadzony w trakcie rozgrywek, rozgrywający Anthony Miles. Niewysoki i wątły koszykarz okazał się świetnym strzelcem, jednak jego indywidualne dokonania nie odzwierciedlały się w wynikach zespołu. W efekcie Polpharma nadal przegrywała większość meczów, a w niektórych wręcz się kompromitowała. Tak było w wyjazdowych starciach z Rosą Radom, Śląskiem Wrocław i Polskim Cukrem Toruń, w których końcowa przewaga rywala przekraczała 40 punktów.

Pod koniec rozgrywek klub zdecydował się na zmianę trenera. Jankowskiego zastąpił dobrze znany na Pomorzu Mariusz Karol. Na radykalną odmianę gry drużyny było już jednak stanowczo za późno. Starogardzianie zdołali co prawda sprawić dwie niespodzianki, jednak nie pozwoliło im to uniknąć przedostatniej, 15 pozycji w tabeli. W końcowej klasyfikacji TBL za Polpharmą znalazło się tylko słabiutkie Jezioro Tarnobrzeg.

- Celem zakładanym przez zarząd na ten sezon było miejsce w przedziale 9-12 - mówi Roman Olszewski, prezes klubu. - Niestety, poza paroma dobrymi meczami zespół nie prezentował się tak, jak tego oczekiwaliśmy, a problemem była zwłaszcza stabilizacja formy. Niektórzy zawodnicy mocno zawiedli. Uważam, że było nas stać na lepszy wynik.

Co dalej z klubem ze Starogardu?

- Zakończyła się kadencja rady nadzorczej i zarządu klubu. 23 czerwca akcjonariusze powołają nowe władze lub pozostawią stare - tłumaczy Olszewski. - Dopiero po tym terminie będziemy podejmować decyzje kadrowe. Chcielibyśmy zatrzymać trzech graczy ze składu, który mieliśmy w minionym sezonie.

Prezes Olszewski dodaje, że budżet klubu będzie w przyszłym sezonie nieco wyższy. Czy pozwoli to na zbudowanie silniejszego zespołu?

Szukasz więcej sportowych emocji?

POLUB NAS NA FACEBOOKU!">POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Rewolucja w aptekach. Farmaceuta jak lekarz?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie