Polański na tłuczonym szkle

Dariusz Szreter
Poniedziałek, 28 września 2009

W końcowych scenach "Noża w wodzie" dziennikarz Andrzej opowiada historię o marynarzu, który popisywał się skakaniem boso po tłuczonym szkle. Aż pewnego dnia numer nie wyszedł. Dlaczego? Nie uwzględnił tego, że od jakiegoś czasu przestał już pracować w warunkach, dzięki którym podeszwy jego stóp nabrały twardości. Wydelikatniał i w efekcie polała się krew.
Coś podobnego przydarzyło się w ostatnią sobotę Romanowi Polańskiemu. Grał w kotka i myszkę z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości tak długo i skutecznie, aż stracił czujność. Piszę to bez złośliwej satysfakcji. Polańskiego podziwiam za reżyserski kunszt - moim zdaniem ocierający się o geniusz. Mam też dla niego wiele osobistej sympatii, choć bezpośrednio nigdy się z nim nie zetknąłem. Za to był czas, że jego autobiografię "Roman by Polański" znałem na wyrywki. Ja wiem: z reguły łatwiej kogoś polubić czytając książkę, którą o sobie napisał, niż obcując z żywym człowiekiem. Z drugiej strony znam wielu takich autorów, do których nijak nie potrafiłem w sobie wykrzesać sympatii. W każdym razie informację o zatrzymaniu Polańskiego przyjąłem ze smutkiem.
Okazało się, że w tym odczuciu rozminąłem się z większością moich współobywateli, którzy surowo oceniają postępek reżysera sprzed 31 lat i mają pretensję do polskich władz, iż angażują się w jego obronie. Dokładnie odwrotnie było bezpośrednio po ujawnieniu afery z Samanthą Gailey, kiedy to komunistyczne władze i ich propagandyści dokładali "degeneratowi", a społeczna sympatia była po jego stronie. Ale może się mylę, nikt przecież wtedy nie robił w Polsce takich badań opinii publicznej, a rolę bieżącego barometru nastrojów - komentarzy na internetowych forach pełniły napisy na ścianach wychodków - chyba jeszcze bardziej niemiarodajne i trudniejsze do monitorowania.
Wracając do inkryminowanego czynu Romana P. - można nań patrzeć z wielu punktów widzenia. Ten reprezentowany przez amerykański system prawno-sądowniczy jest tylko jednym z nich. O tamtejszych sądach (znów opieram się na znajomości z drugiej ręki - film, literatura, trochę publicystyki i relacji medialnych) można mówić wiele, ale na pewno nie to, że idzie pod rękę ze sprawiedliwością. Slogan, że Ameryka to kraj, gdzie wszyscy są równi wobec prawa, też można między bajki włożyć. Pamiętają państwo sprawę O.J. Simpsona? Albo tego polskiego emigranta, który został skazany na długie lata więzienia za to, że mył swoją kilkuletnią pasierbicę ręką, a nie gąbką? W dodatku sprawowanie funkcji sędziego czy prokuratora często stanowi w USA wstęp do kariery politycznej. To także sprawia, że opaska amerykańskiej Temidy, to raczej rekwizyt filmowy, niż realna gwarancja bezstronności.
Proces w USA to rodzaj społecznej gry, żeby nie powiedzieć konwenansu, gdzie liczy się głównie spryt wynajętych za duże pieniądze adwokatów, a także - w przypadku tych najsłynniejszych spraw - kontekst polityczny i społeczny. Polański miał szansę przejść przez to kilka lat temu, na warunkach korzystniejszych, niż w 1978, kiedy to przed sędzią-fanatykiem musiał wiać do Francji. Nie skorzystał z niej. Widocznie uznał, że koszt będzie zbyt duży, albo miał jakiś inny powód. Teraz musi zapłacić więcej, ale czy to znaczy, że będzie bardziej sprawiedliwie? Jak wspomniałem nie bardzo w tę amerykańską sprawiedliwość wierzę. Wierzę, za to - nie, wiem to na pewno: ludzkość będzie miała większy pożytek z Polańskiego kręcącego nowy film, aniżeli oglądającego kalifornijskie słońce zza krat.
Dlatego trzymam kciuki, żeby go jak najszybciej puścili.

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: Polański na tłuczonym szkle - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie