Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Do wyborów pozostało

  • 01dzień
  • 13godz.
  • 20min.
Odwiedź serwis wyborczy 

Polacy nie oswoili się z myślą, że jak nie jadą do niemieckiego rolnika, to mogą popracować w Polsce. "Szybko będą musieli się z tym oswoić"

Maciej Badowski
Maciej Badowski
- W polskim ogrodnictwie i rolnictwie zabraknie minimum 200 tys Ukraińców do pracy dorywczej, najemnej- mówi ekspert.
- W polskim ogrodnictwie i rolnictwie zabraknie minimum 200 tys Ukraińców do pracy dorywczej, najemnej- mówi ekspert. Krzysztof Piotrkowski/ Polska Press
Przedsiębiorcy obawiali się spowolnienia gospodarczego w Polsce już pod koniec lutego br. Niepokój pracodawców przekładał się na ostrożne deklaracje dotyczące zwiększania poziomu zatrudnienia, w tym rekrutacji pracowników z Ukrainy. - Rolnicy mają wielkie problemy, bo Polacy jeszcze nie oswoili się z myślą, że jak nie jadą do niemieckiego rolnika, to mogą popracować w Polsce- tłumaczy w rozmowie z AIP ekspert.

Z pierwszej edycji „Barometru Polskiego Rynku Pracy” wynika, że 63 proc. firm już pod koniec lutego obawiało się spowolnienia gospodarczego. Spokojny był co trzeci pracodawca. Obawy o recesję już wtedy przekładały się na powściągliwe deklaracje dotyczące sytuacji firmy w 2020 roku. Połowa przedsiębiorców spodziewała się, że będzie taka sama jak w 2019 roku, 13 proc. widziało szansę na poprawę, a 29 proc. oczekiwała pogorszenia.

Największe wyzwanie przed jakimi stoją teraz firmy to konsekwencje koronawirusa dla ich biznesu, ale jeszcze w lutym 3 na 4 przedsiębiorców obawiało się wyższych kosztów prowadzenia działalności, 64 proc. nie chciało zmian przepisów, a 62 proc. widziało zagrożenie w presji płacowej. Na kolejnych miejscach znalazły się m.in. inflacja czy deficyt kadrowy, który jeszcze niedawno spędzał sen z powiek większości firm.

Czytaj także

- Na rynku pracy mamy do czynienia do dużej podaży pracowników z Polski, którzy są tutaj między innymi dlatego, że nie mogą wyjechać za granice, ponieważ w przypadku powrotu do Polski czeka ich kwarantanna. Oznacza to, że masa ludzi, która wyjeżdżała z Polski do pracy sezonowej w tym okresie, czyli w lutym, marcu, kwietniu i maju do Niemczech czy Holandii w tym roku nie wyjedzie. Są to setki tysięcy ludzi, blisko miliona, które zostały w Polsce i szukają zatrudnienia. Tym samym pojawiają się w pośredniakach, w tych statystykach bezrobocia- tłumaczy w rozmowie z AIP Krzysztof Inglot, Prezes Zarządu Personnel Service.

Jednak jak tłumaczy, te statystyki i tak są zaniżone. Jego zdaniem duża część pracowników w pierwszych miesiącach koronawirusa, w marcu i kwietniu przebywała na L-4. - Te osoby nie mają dokąd wrócić po tych zwolnieniach, więc zasilą pulę bezrobotnych w Polsce. Możemy się spodziewać, że w maju będziemy mieć kolejne, silne uderzenie wzrostu bezrobocia w Polsce- mówi Inglot.

Niepewność związana z koronawirusem, przekłada się na mniej entuzjastyczne deklaracje dotyczące zwiększania poziomu zatrudnienia. W lutym tylko 17 proc. firm planowało rekrutacje na nowe stanowiska, a większość chciała utrzymać liczbę etatów na niezmienionym poziomie.

Natomiast 13 proc. pracodawców planowało redukować liczbę pracowników. Jak przyznają eksperci Personnel Service, ta liczba będzie jeszcze spadać, wraz z obniżającymi się przychodami firm. Dane Pracodawców RP wskazują, że pod koniec marca br. aż 93 proc. pracodawców odczuwało straty finansowe w związku z epidemią. W konsekwencji spada także zapotrzebowanie na pracowników z Ukrainy.

Czytaj także

Pod koniec lutego odnotowano najniższy wynik od początku prowadzenia przez Personnel Service badania – tylko 11 proc. firm deklarowało zatrudnianie kadry ze Wschodu, a 10 proc. zamierzało rekrutować ich w najbliższej przyszłości. Nie oznacza to jednak, że pracy dla Ukraińców nie będzie w ogóle.

- W tej chwili polska gospodarka nie ma problemu z brakiem Ukraińców poza dwoma sektorami: rolnym i ogrodniczym, które właśnie teraz mają najwięcej pracy. Nie zauważymy tego w dużych statystykach. Cały czas podkreślaliśmy, że jeżeli w Polsce przebywa 1- 1,2 mln Ukraińców średnio miesięcznie, to w ZUSie zarejestrowanych jest 600- 640 tys. Naszym zdaniem ta różnica, czyli 500- 600 tys pracowała w szarej strefie w rolnictwie, ogrodnictwie i budownictwie. Tych ludzi nie będzie widać na liczbach, ponieważ to nigdy nie było zgłoszone w ZUSie- mówi.

Natomiast rolnicy mają wielkie problemy, bo Polacy jeszcze nie oswoili się z myślą, że jak nie jadą do niemieckiego rolnika, to mogą popracować w Polsce ale szybko będą musieli się z tym oswoić- alarmuje Inglot.

- Ukraińców nie ma na taką skalę. Ja mówię o skali, że w polskim ogrodnictwie i rolnictwie zabraknie minimum 200 tys Ukraińców do pracy dorywczej, najemnej- dodaje.

Czytaj także

- Te osoby z Ukrainy, które są legalnie w Polsce, a straciły pracę w fabrykach czy w usługach, w tej chwili zasilą ten głód pracownika, który się pojawi w ogrodnictwie i rolnictwie. De facto nie przyjadą nowi Ukraińcy, czyli około 200 tys, natomiast ci, którzy wylądowali bez pracy, a muszą ponosić koszty życia, zdecydują się na dorywczą pracę w rolnictwie i ogrodnictwie w Polsce.

Obejrzyj wideo:

Dobra passa deweloperów musiała się kiedyś skończyć. Sprzedaż dużej liczby mieszkań zaowocuje zapewne dużą liczbą ich zwrotów

Wideo

Materiał oryginalny: Polacy nie oswoili się z myślą, że jak nie jadą do niemieckiego rolnika, to mogą popracować w Polsce. "Szybko będą musieli się z tym oswoić" - Strefa Biznesu

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Za żadne pieniądze nie poszedłbym pracować do Niemca i do polskiego co zwie się rolnikiem. Rolnik to ten co moze obrobić ziemię własnymi siłami z rodziną. Dziś "rolnik" liczy miliony dopłat dotacji, dostał ziemię na której haruje niewolnicze bydło , produkuje tanio toksyczną żywność na "dopalaczach" a on kąpie się w piwie z własnych browarów. Nigdy pracy u tych s......!!!!

Przy okazji debaty prezydenckiej naród mógł się dowiedzieć że po sprywatyzowaniu kraju zachodni koncern spożywczy ma z Polski dochód równy budżetowi naszego kraju i pewnie jeszcze podatku tu nie płaci.

Dalej głosujmy na solidarnych zdrajców którzy sprzedali naród z krajem bandytom uprzednio ograbiwszy suwerena z całego majątku wypracowanego w PRL a w zamian będziemy mieli honor segregowania odpadków za śmieciowego mafioza.

Dodaj ogłoszenie