Pokolenie '89. Emilia Haczkowska: - Uważam się za szczęściarę...

rozm. Barbara Szczepuła
Emilia Haczkowska
Emilia Haczkowska Tomasz Bołt
Powinniśmy starać się, by Polska była dobrym miejscem do życia. Poczynając od tworzenia dobrych relacji sąsiedzkich, koleżeńskich, rodzinnych... - mówi 25-letnia Emilia Haczkowska, rówieśniczka III Rzeczypospolitej.

Urodziła się Pani...
...dwudziestego czwartego marca 1989 roku, więc jeszcze w PRL, ale jak mówi mama, już się czuło polityczną wiosnę.

Gdzie mieszkali rodzice?

W Słupsku. Tata jest lekarzem, mama nauczycielką, ale nauczycielką wyjątkową, bo uczy chore dzieci. Nie tylko uczy, ale działa w organizacji międzynarodowej Hospital Organisation of Pedagogues in Europe - HOPE i zabiega o to, by polskie szkoły przyszpitalne dorównały unijnym. Mama może pracować w organizacji międzynarodowej, bo żyje w wolnej Polsce.

Rodzice opowiadali o PRL?
Opowiadali, że ogólnie było beznadziejnie. Oni jednak czuli się szczęśliwi, byli młodzi, kochali się. Z domu wyniosłam taki właśnie obraz - miłości i szczęścia. Mieszkaliśmy we czwórkę, mama, tata, brat i ja, w mieszkaniu zupełnie mikroskopijnym. Nikt nigdy nie mógł się choć na chwilę odizolować od reszty rodziny. Było to szczególnie męczące, gdy już byłam nastolatką.

Jako studentka pojechałam na wakacje do Szwecji, by trochę zarobić, i zobaczyłam, że tam każdy członek rodziny ma swój pokój, zaś gdy rodzina liczy więcej niż trzy osoby, w domu powinny być dwie łazienki! Myślałam, że śnię.

Wspominając PRL, rodzice narzekali, że nie mogli wyjeżdżać za granicę, bo nie było ich na to stać, a poza tym nie wszystkim przyznawano paszporty. Mówili mi też, że niektórych książek nie wydawano ze względów cenzuralnych. To także odczuwali jako dolegliwość. Mama podkreślała, że w szkole nie uczono prawdziwej historii Polski. Poznała ją dzięki swoim rodzicom. Porównując to, co było, z tym, co jest, mama i tata cieszą się, że żyją w wolnej Polsce.

Czy rodzice działali w opozycji?
O ile wiem, nie angażowali się w politykę. Ale w 1989 roku byli szczęśliwi, że tamten system się skończył.

A Pani podoba się III Rzeczpospolita?
Z jednej strony tak, z drugiej - nie.

Jakie są plusy dodatnie, jak mówi klasyk?
Pozytywnie oceniam swoje życie.
Jestem młoda, ładna, szczęśliwie zakochana...
…skończyłam dobre studia, mam interesującą pracę, mieszkam w pięknym miejscu.

Po kolei.

Skończyłam prawo na Uniwersytecie Gdańskim.

Za darmo?
Nie ma darmowych studiów, tak jak nie ma darmowych obiadów.

OK, ale Pani nie płaciła.
Nie płaciłam czesnego, to fakt. Studia okazały się raczej interesujące, koledzy i koleżanki różni, jak to w życiu bywa. Muszę jednak wyznać, że trochę się rozczarowałam. Myślałam, że studiowanie na uniwersytecie daje radość, że trwa tam nieustające intelektualne święto, a profesorowie starają się odkrywać i rozwijać talenty swoich uczniów. Tak nie zawsze było, niestety. Studia skończyłam w zeszłym roku, rozpoczęłam aplikację radcowską...

Rozmawiamy w budynku Olivia Business Centre. Tutaj Pani pracuje. Prestiżowe miejsce...
Rzeczywiście dobre, blisko biblioteki uniwersyteckiej, z której stale korzystam.

Pracuje Pani na tak zwanej umowie śmieciowej?
Prowadzę własną działalność gospodarczą. W jej ramach współpracuję z kancelariami radców prawnych.

Czyli samozatrudnienie.
Tak mi jest wygodniej, więc nie narzekam. Mam nienormowany czas pracy, jestem samodzielna, ale oczywiście, płacę ubezpieczenie, podatki, VAT. Mogę za to współpracować z kilkoma prawnikami, co dostarcza mi dodatkowych doświadczeń. Trafiłam na wspaniałych ludzi. Dużo się od nich uczę i cieszę się, że mogę z nimi współpracować. Uważam się za szczęściarę.

Nie myślała Pani o studiach za granicą?
Zastanawiałam się nad tym, ale nic z tego nie wyszło, bo pojawiła się bariera finansowa. No i nie chciałam rozstawać się z rodzicami. W przyszłym roku planuję jednak wyjazd na roczne studia podyplomowe. Szukam właśnie jakiejś dobrej oferty stypendialnej. Za granicę jeżdżę natomiast na wakacje. Najchętniej do Włoch, bo je kocham. Znam włoski, uczyłam się także angielskiego i francuskiego. Zachęcali mnie do tego rodzice.

A własna rodzina? Myśli Pani o tym, by się usamodzielnić?
Oczywiście. Mam chłopaka, którego bardzo kocham, on mnie też, ale dziecka na razie nie planujemy, również ze względów finansowych. Działalność gospodarczą rozpoczęłam w styczniu, a z tego wynika, że przez dwa lata mogę płacić mniejszą składkę ZUS-owską. Gdybym jednak chciała skorzystać z jakichś świadczeń społecznych, będą one także proporcjonalnie niższe. Dotyczy to również zasiłku macierzyńskiego. Dostawałabym bardzo niewiele.

Chłopak też jest prawnikiem?
Kończy prawo w tym roku.

Zmieńmy temat na bardziej odświętny: co to dla Pani znaczy - patriotyzm?
Mam z tym pewien problem. Wydaje mi się, że polski patriotyzm bywa czasem trochę wypaczony, zbyt patetyczny. Nie chodzi przecież o to, żebyśmy umierali za Polskę, ale żebyśmy dla niej żyli. Moim zdaniem, powinniśmy starać się, by Polska była dobrym miejscem do życia. Poczynając od tworzenia dobrych relacji sąsiedzkich, koleżeńskich, rodzinnych... Żebyśmy dbali o porządek...

Czy to wystarczająco ambitne zadanie?
Myślę, że uczy troski o dobro wspólne. O to, by wokół nas było porządnie, schludnie i przyjemnie. Mamy skomplikowaną historię, życie Polaków nie pieściło, więc teraz może zadbajmy trochę o sprawy mniejszej wagi, ale poprawiające jakość życia. Ojczyzna, co to właściwie znaczy: ziemia, państwo, ludzie?

Co pani robi dla ojczyzny?
Uczę się, pracuję, płacę podatki, przestrzegam prawa... Ale czasem emigracja mnie kusi. Wrócę jeszcze raz do Szwecji. Będąc tam, obserwowałam, jak państwo może opiekować się matką, dzieckiem i ojcem! Urlopy wychowawcze, zasiłki, żłobki, przedszkola et cetera. Nic, tylko rodzić dzieci. I Szwedki rodzą, na ulicach widać pełno maluchów, a to z mamą, a to z tatą.

My, młodzi, porównujemy się do rówieśników z innych europejskich krajów i chcemy żyć jak Szwedzi, Brytyjczycy, Francuzi. Mam nadzieję, że kiedyś ich dogonimy, byle tylko nie trzeba było czekać na to 50 lat. A może nawet uda nam się stworzyć coś lepszego.

Interesuje się Pani polityką?

Staram się być na bieżąco z wydarzeniami politycznymi, czytam, oglądam, słucham...

Głosuje Pani?

Oczywiście, że głosuję.

Na kogo?
To moja prywatna sprawa (śmiech).

Dlaczego nie chce Pani powiedzieć, na kogo?

Bo mam takie prawo.

Czwartego czerwca to dla pani Święto Wolności?

Myślę, że tak. Ten dzień daje okazję do zastanowienia, w jakim miejscu naszej polskiej drogi jesteśmy. I skłania do konstatacji, że mamy jeszcze sporo do zrobienia. Może dlatego nie wyjeżdżam?

Pokolenie '89

Prezydent Bronisław Komorowski w orędziu przed Zgromadzeniem Narodowym 4 czerwca 2014 powiedział:
"Pokolenie urodzone po 1989 roku to najlepiej wykształcone pokolenie w historii Polski".

b.szczepula@prasa.gda.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie