Poezja codziennego użytku

    Poezja codziennego użytku

    Przemysław Winter

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Do kolejnych zeszytów sopockiego dwumiesięcznka literackiego "Topos" wpada się trochę jak do domu dobrych znajomych.
    Pismo świętowało parę miesięcy temu wydanie setnego numeru, ma stały krąg redaktorów i autorów oraz stały od lat układ. W setnym numerze, który teraz dopiero trafił do redakcji "Polski Dziennika Bałtyckiego", to wrażenie rodzinnego klimatu nawet jakby zanadto się narzuca. Po bliższym przyjrzeniu się widać jednak, że stoi za nim pewien rodziaj szlachetnej przyjaźni, a nie kumoterstwa.

    Z przyjaźni i szacunku wzięły się na przykład listy między redaktorem "Toposu", Wojciechem Kassem, a Ryszardem Kapuścińskim. Ostatni list reportażysty zawiera szczegół bardzo dla Kapuścińskiego charakterystyczny. Autor "Cesarza" tłumaczy się, że nie potrafi wypisać dedykacji na własnej książce, wystawionej w charytatywnej aukcji, in blanco, nie wiedząc, komu konkretnie będzie ofiarowana...


    Z przyjaźni wzięło się też wspomnienie o Annie Kamieńskiej, napisane przez Teresę Ferenc. Tu również zakończenie zawiera poruszający szczegół. Ferenc wspomina, jak po śmierci Kamieńskiej odwiedziła z mężem dom zmarłej, by - na prośbę syna Kamieńskiej - wybrać sobie jakieś niepotrzebne tam już książki. Gdy weszli do mieszkania Kamieńskiej, zobaczyli mnóstwo książek porozsypywanych na podłodze, bez żadnego dla nich szacunku. "Wyszliśmy prędko, jakby nas ogień gonił" - wspomina Ferenc.

    Te dwa wspomnienia pochodzą z czasów, gdy zamiast e-maili pisało się listy. Jest w tym coś z ducha "Toposu", który nie ściga się z ponowoczesnością, a w literaturze, poezji zwłaszcza, pilnuje ducha. Do setnego numeru dodano niezwykły tego dowód: zbiór kartek pocztowych z portretami i wierszami poetów publikujących w "Toposie". Takie same plansze, niczym reklamowe banery, zawieszone na jubileusz pisma, powiewały latem przy sopockim Monciaku.

    Z jednej strony redaktorzy "Toposu" traktują poezję jako źródło (ujście?) ducha, a z drugiej - jako element naszej codzienności. Jak reklama czy pocztowa kartka.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo