Poeta Jacek Dehnel nie szuka gwiazdki z nieba [ROZMOWA]

rozm. Gabriela Pewińska
Wacław Klag
Co dla Jacka Dehnela oznaczają święta? Czy szuka gwiazdki z nieba? Z poetą rozmawia Gabriela Pewińska.

"Gwiazdka z nieba". Co to dziś właściwie jest i skąd ją wziąć?
Wydaje się, że to samo, co dawniej: symbol nieosiągalnego dobra. Czasem - kaprys. "Chciałbym gwiazdkę z nieba" mówimy, jak "Krokodyla daj mi luby"; częściej chyba mówimy "Dałbym ci gwiazdkę z nieba" jak "Nieba bym ci przychylił". Wówczas chodzi o dobro, które chętnie byśmy komuś dali - przynajmniej w teorii, w komplemencie, w niekosztujących nic słowach. O takich gwiazdkach z nieba łatwo się mówi, znacznie taniej to wychodzi niż faktyczny wysiłek czy skromny nawet prezent. Bierzemy zatem gwiazdkę z nieba właśnie z języka, ze skarbnicy obiegowych i niewiele znaczących fraz, z naszego wspólnego zasobu banałów.

Czym dla Pana była gwiazdka z nieba, gdy był Pan dzieckiem?

Mnie bardzo wcześnie wyjaśniono jak wygląda kosmos: planety, Księżyc, Słońce, pozostałe gwiazdy - na ile, oczywiście, można to wyjaśnić dziecku. Czy komukolwiek, dorosłemu, bo to są przecież tak naprawdę rzeczy, które bierzemy raczej na wiarę niż na rozumienie, nasz mózg nie potrafi przerobić wielkich liczb, nieskończoności, i tak dalej - niektórym ludziom wydaje się zabawne, że pewne plemiona mają liczebniki od jednego do pięciu czy dziesięciu, a potem już tylko "dużo"; a tymczasem mamy podobnie, tylko to niewyobrażalne "dużo" pojawia się wśród liczebników nieco dalej. Tak czy owak, wiedziałem, że gwiazdy to widziane przez nas strumienie światła z bardzo odległych nieraz czasów - pamiętam, że jak w początkowych klasach podstawówki mieliśmy śpiewać piosenkę o tym, że niebo ma w fartuszku pełno gwiazd, to myślałem sobie, że jakiś kretyn tę piosenkę napisał. Żadnych dziecięcych sentymentów, że mruga do mnie gwiazdka mrugu-mrugu-mrug.

W internecie pod tym hasłem figuruje: "Najoryginalniejszy prezent". I do tego niedrogi. Czy w języku "gwiazdka z nieba" to określenie zapomniane?
Zapomniane? Nie, to chyba obiegowy zwrot. Google podają ponad sto tysięcy wyników. A czy najoryginalniejszy prezent? Skoro "gwiazdkę z nieba" można kupić, czy raczej, skoro można kupić prawo do jej nazwania - choć nie wiem, czy szczególnie honorowane przez astronomów, ale to już inna sprawa - i skoro trudnią się takim handlem jakieś firmy, to podejrzewam, że prezent nie jest aż tak oryginalny. W ogóle przymiotniki z przedrostkiem "naj" są często podejrzane.

Pomyślałam, by spytać o tę gwiazdkę nie astronoma, a poetę. Bo może ta gwiazdka z nieba nie jest dziś, w świecie tak konsumpcyjnym, materialnym, pragnieniem, a natchnieniem? Dla Pana była?
Że poeta patrzy w gwiazdy i mu się tam nagle - pink! - pojawia wiersz? Ech, proszę pani, takie rzeczy to proszę między bajki włożyć. Owszem, zdarzają się wiersze o gwiazdach, bo chyba jakoś się utarło, że ciała niebieskie to dość poetycki temat, ale dobrych wierszy w tej grupie niewiele pani uświadczy, na ogół są to kiczowate banały.

I jeszcze jedno: nie wydaje mi się, żeby dzisiejszy świat był bardziej konsumpcyjny niż w innych epokach. Wystarczy poczytać "Braci Karamazow" Dostojewskiego czy teksty Balzaka, by dowiedzieć się o konsumpcyjności społeczeństwa XIX-wiecznego. Dobry szlachcic u Reja to jest sama konsumpcja, świat jako lodówka z jedzeniem. Jesteśmy żarłocznymi zwierzętami, które, jeśli tylko mogą, celują we wszelkim rozpasaniu.

Gwiazdka z nieba - pierwsza gwiazdka. Oczywiste podobieństwo, Pana zdaniem?
Pierwsza gwiazdka jest niewątpliwie z nieba, jak i pozostałe. Ale jest chyba poważniejsze połączenie: odsyła nas nie tylko do naszego dzieciństwa, do wigilijnej tradycji, ale i gdzieś dalej, do czasów, kiedy człowiek po raz pierwszy próbował na swój skromny sposób okiełznać kosmos: okiełznać go poprzez obserwację, wynajdowanie prawidłowości. Słońce zachodzi i wschodzi, Księżyc ma kolejne kwadry, maleje i rośnie; świetliste punkty na niebie układają się w kształty z legend i opowieści - stworzenie koncepcji gwiazdozbiorów to jest przecież poważniejsza wersja dziecięcej zabawy w znajdowanie kształtów zwierząt, roślin i ludzi w zmieniających się obłokach. Oswajanie nocy, oswajanie bezkresnego firmamentu: złudna nadzieja, że jeśli nadamy kawałkom wszechświata jakieś znaczenia, to będzie bezpieczniejszy, mniej bezwzględny. Nie będzie.

g.pewinska@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie