Podziel się procentem. Pomorskie Hospicjum dla Dzieci pomaga nieuleczalnie chorym

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
Praca Julii Kneby, uczennicy SP nr 3 w Kościerzynie, 19 miejsce w naszym konkursie plastycznym, 1839 głosów. Julia narysowała ten obrazek z myślą o Pawle, który w 2011 r. uległ ciężkiemu wypadkowi samochodowemu, spowodowanemu przez pijanego kierowcę, w wyniku którego został sparaliżowany (KRS: 0000270809 z dopiskiem: JASZCZAK, 2628)
Praca Julii Kneby, uczennicy SP nr 3 w Kościerzynie, 19 miejsce w naszym konkursie plastycznym, 1839 głosów. Julia narysowała ten obrazek z myślą o Pawle, który w 2011 r. uległ ciężkiemu wypadkowi samochodowemu, spowodowanemu przez pijanego kierowcę, w wyniku którego został sparaliżowany (KRS: 0000270809 z dopiskiem: JASZCZAK, 2628) rys. julia kneba
Po raz kolejny "Dziennik Bałtycki" rozpoczyna akcję "Podziel się procentem". Od poniedziałku, 3 marca informujemy o organizacjach pożytku publicznego, którym możemy pomóc. Jeśli do tej pory nie dokonaliście Państwo wyboru, spróbujemy ułatwić podjęcie decyzji - komu przekazać 1 procent swojego podatku. Dziś prezentujemy działalność Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci.

Z dr Anną Jędrzejczyk, dyrektorem medycznym Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci rozmawia Jolanta Gromadzka-Anzelewicz.

Docieracie z pomocą do chorych dzieci i ich rodziców mieszkających w najbardziej odległych od Trójmiasta miejscowościach…
To naturalne, bo jesteśmy hospicjum domowym, co oznacza, że nasze dzieci przebywają w swoich domach, wśród najbliższych, a nie w szpitalu. Ich domy znajdują się nierzadko w odległości stu, a nawet więcej kilometrów od Trójmiasta, jak w przypadku małej Lenki, która mieszka aż za Bytowem. To dzieci szczególne, dotknięte schorzeniami, które powodują, że odchodzą od nas przedwcześnie. Są śmiertelnie chore.

Ile chorych dzieci jesteście w stanie otoczyć opieką?
Jednoczasowo - w granicach od 26 do 30 dzieci. Tylu podopiecznym jesteśmy w stanie zapewnić wysoki standard opieki.

Na tyle starcza Wam kontrakt z NFZ?
Kontrakt z NFZ pokrywa zaledwie 38 proc. kosztów funkcjonowania hospicjum domowego, które i tak jest trzykrotnie tańsze od hospicjum stacjonarnego.

Na czym ta opieka polega?
Staramy się, by była to opieka wszechstronna. Nasze hospicjum zatrudnia sześć pielęgniarek, sześciu lekarzy, pięciu fizjoterapeutów, dwóch psychologów. Dojeżdżamy do naszych podopiecznych na wizyty planowe, pełnimy też 24-godzinne dyżury pod telefonem i jesteśmy na każde ich wezwanie.

Oprócz medycznego sprzętu musicie mieć sprawne samochody?
To aktualnie nasza największa bolączka. Teoretycznie mamy dziewięć samochodów, z czego sprawnych, gotowych do drogi - zaledwie cztery. Większość samochód otrzymaliśmy sześć lat temu w darze od hospicjum dziecięcego z Warszawy, które wymieniało je na nowe. Były to więc samochody używane, ponad dziewięcioletnie, dziś mają grubo ponad 200 tysięcy kilometrów na licznikach.

Na ten cel przeznaczylibyście środki uzyskane z 1 procenta?
Ależ nie, pieniądze z jednego procenta przeznaczone są jedynie na działalność statutową, czyli pomoc dla nieuleczalnie chorych dzieci. Te społeczne środki nam ofiarowane to być albo nie być dla naszego hospicjum. Jak już wspominałam, kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia pokrywa tylko część dobowej stawki (ok. 66 zł), którą my przeznaczamy dla każdego dziecka - jest to 172 zł. Co do samochodów, to usilnie poszukujemy sponsorów, którzy pomogli by nam kupić nowe. Chętnie przyjmiemy też samochód używany, byle był on sprawny. Bardzo boimy się, by nie doszło do sytuacji, że któreś z dzieci pilnie będzie nas potrzebować, a my nie dojedziemy do niego, bo samochód po drodze się zepsuje. Miesięcznie przejeżdżamy średnio 23 tys. km, rocznie ponad 200 tys.

Wspominała Pani o wysokim standardzie opieki, jak to rozumieć?

Dla nas mały pacjent i komfort jego życia jest najważniejszy. Jedziemy do niego na ratunek nawet w nocy. Nawet, gdy rodziców tylko coś niepokoi, nie muszą czekać do rana. Oprócz fachowej opieki personelu zapewniamy dzieciom wysokospecjalistyczny sprzęt, który poprawia jakość ich życia. Jeden koncentrator tlenu, który ułatwia oddychanie, kosztuje ok. 2,5 tys. zł. Ssak (do oczyszczania dróg oddechowych ) - ok. 500-700 zł. Udało się nam zakupić specjalną elektryczną kamizelkę do drenażu w okresie infekcji. Chore dzieci uwielbiają z niej korzystać, ale stać nas tylko na jedną, bo kosztuje ona 33 tys. zł.

Za tydzień, 1 kwietnia minie sześć lat od powstania na Pomorzu dziecięcego hospicjum…
Od początku tego roku możemy się pochwalić akredytacją ISSO. Niedawno Pomorski NFZ ogłosił konkurs na opiekę hospicyjną, mamy nadzieję, że nadal będziemy istnieć.

Pomorskie Hospicjum dla Dzieci, KRS 0000 296 652

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie