Podziel się procentem. Pomorski Okręg Związku Niewidomych pomaga oswoić się z ciemnością

rozm. Irena Łaszyn
Praca Jolanty Gul, uczennicy SP nr 2 w Nowym Dworze Gdańskim, 16 miejsce w naszym konkursie plastycznym, 2211 głosów
Praca Jolanty Gul, uczennicy SP nr 2 w Nowym Dworze Gdańskim, 16 miejsce w naszym konkursie plastycznym, 2211 głosów rys. Jolanta Gul
Rozmowa z Krystyną Dzióbek, dyrektorem Okręgu Pomorskiego Polskiego Związku Niewidomych w Gdańsku.

Okręg Pomorski Polskiego Związku Niewidomych ma około 4 tysięcy członków. Czy to oznacza, że tylu mamy niewidomych?
Szacuje się, że osoby niewidome, takie bez poczucia światła, to 8-10 procent naszych członków, czyli około 400 osób. Pozostali to osoby słabowidzące. Ale mamy też około 300 niewidomych i słabowidzących dzieci, często dotkniętych także innymi niesprawnościami.

Każdy niewidomy albo słabowidzący należy do stowarzyszenia?
Zdarza się, nad czym ubolewamy, że rodzice wstydzą się swoich niewidomych dzieci, nie pokazują ich światu. Niektórzy zgłaszają się do nas po wielu latach, gdy już sobie nie radzą i potrzebują pomocy.

Na jaką pomoc mogą liczyć?
Polski Związek Niewidomych zajmuje się przede wszystkim rehabilitacją. Uczymy orientacji przestrzennej, czyli chodzenia z białą laską i przewodnikiem, by niewidomy mógł dojść do pracy, szkoły. Osoby, które tracą wzrok, mają kłopot z poruszaniem się nawet po własnym mieszkaniu. Boją się zaparzyć kawę, włączyć kuchenkę gazową, uczesać się, zadzwonić. Uczymy więc codziennych czynności, oswajania ciemności. Staramy się też wyciągać takie osoby z domu, organizujemy wycieczki czy imprezy integracyjne. To z kolei rodzaj rehabilitacji społecznej.

Pieniądze uzyskiwane z 1 procentu podatku bardzo się przydają?
Oczywiście! Te pieniądze przeznaczamy głównie na rehabilitację i leczenie naszych dzieci. Ale dofinansujemy też dzięki nim różne szkolenia dorosłych. Czasami odbywają się one w naszej placówce przy ulicy Jesionowej 10 w Gdańsku, czasami wyjeżdżamy do odpowiednio przystosowanego ośrodka . Poza tym kupujemy sprzęt rehabilitacyjny, potem odstępujemy go naszym członkom za darmo albo po obniżonych cenach. Nie tylko białe laski (które kosztują ponad 100 zł i wbrew pozorom, szybko się niszczą), ale też mówiące zegarki, minutniki, termometry, igły brajlowskie, które można nawlec po omacku, czy też tak zwane czujniki poziomu cieczy, dzięki którym podczas nalewania do kubka wiemy, kiedy się zbliża krawędź naczynia.

Akurat trafiłam na szkolenie komputerowe…
Coraz więcej niewidomych, nawet tych starszych, korzysta z komputerów. Ci, którzy w ogóle nie widzą, mają "gadające" komputery, inni - tak jak ja, osoba słabowidząca, komputer z powiększoną klawiaturą.

Dużo pieniędzy z 1 procentu trafia do PZN?
W poprzednich latach było ich więcej, teraz coraz więcej organizacji walczy o ten 1 procent. Ale za rok 2012 i tak zdołaliśmy zebrać około 90 tys. złotych.

Co się Państwu marzy?
Większa i bardziej funkcjonalna siedziba. Ale tego nie sfinansujemy z 1 procentu. Musimy szukać innych możliwości.

Polski Związek Niewidomych, Okręg Pomorski
KRS: 0000099691

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie