Podwyżki w budżetówce. Solidarność analizuje propozycje rządu. Jerzy Wielgus: - Nie można wykluczyć jesiennych strajków

Karol Uliczny
Karol Uliczny
Anna Kaczmarz/Polskapress
Udostępnij:
- Występowaliśmy o 12-proc. wzrost płac w budżetówce i tego się trzymamy - mówi Jerzy Wielgus, przewodniczący Sekretariatu Służb Publicznych NSZZ „Solidarność”. Związkowcy nie wykluczają, że najbliższe tygodnie mogą zaowocować strajkami o podłożu płacowym. Oczekują transparentności oraz podejmowania decyzji w oparciu o konsensus. Obecnie analizują propozycje im przez stroną rządową.

W przekazanym do konsultacji projekcie budżetu państwa na 2022 r. rząd proponuje wzrost wynagrodzeń w państwowych jednostkach budżetowych o 7,8 proc., razem z odmrożonymi premiami i nagrodami. To wciąż daleko od oczekiwań związkowców.
Występowaliśmy o 12-proc. wzrost płac w budżetówce i tego się trzymamy - mówi Jerzy Wielgus z "Solidarności". - Tak naprawdę w wielu obszarach, m.in. ministerstwach, wzrost wynagrodzeń wynosi ponad 10 proc., a więc więcej, niż w propozycji, którą nam przedłożono. Informacje na temat zostały już rozesłane do struktur związkowych. Rozmowy trwają.

Jeżeli przedstawiciele „S” uznają, że to za mało, także w kontekście ogłoszonej 5,4-proc. inflacji, a do tego podwyżek na jakie mogli liczyć posłowie, osoby na kierowniczych stanowiskach czy samorządowcy, kolejne decyzje mogą dotyczyć strajków.

Jesteśmy w trakcie zbierania informacji. W przyszłym tygodniu spotykamy się z przedstawicielami struktur i wtedy dowiemy się jakie jest ich stanowisko w tej sprawie.

Skąd te 12 proc.?
Wynika to ze wzrostu wynagrodzeń w poprzednich latach, a także inflacji. 12 proc. byłoby odpowiednią rekompensatą zamrożonych podwyżek czy zamrożonego w ostatnim czasie, 3-proc. funduszu nagród.

Część pracowników budżetówki wzięła na swoje barki trudy walki z pandemią. Pytanie czy to od niej nie powinno się zaczynać dyskusji o podwyżkach.
Rzeczywiście jest tak, że przy walce z pandemią jedne grupy były zdecydowanie bardziej zaangażowane i bardziej widoczne, a inne mniej. Chociaż to nie oznacza, że pozostali pracowali w mniejszym zakresie, bo bardzo często wypełniali luki po osobach delegowanych do walki z Covid-19. Zależy na tym, by w budżecie zapisano 12-proc. wzrost funduszu wynagrodzeń, natomiast jego podział powinien odbywać się w porozumieniu ministrów ze związkami zawodowymi. Ten proces powinien być uczciwy i transparentny, a nie wprowadzany znienacka i bez logicznego wytłumaczenia. To jest niezbędne dla prawidłowego kształtowania relacji z pracownikami sektora publicznego.

Sytuacja wymagała stanowczej reakcji

PiS strzeliło sobie w stopę, dekretując w środku sezonu urlopowego podwyżki nie tylko dla prezydenta czy ministrów, ale również posłów oraz samorządowców?
Na pewno spowodowało to duże, społeczne niezadowolenie. Czy rząd strzelił sobie w stopę, to nie wiem, na pewno nie było to zbyt zręczne posunięcie, które dodatkowo przeprowadzono z dnia na dzień, bez rozmów np. na forum Rady Dialogu Społecznego. Żeby było jasne. Uważamy, że przedstawiciele rządu, ministrowie czy sekretarze stanu, powinni zarabiać dobrze, w celu zapobiegania m.in. zjawiskom korupcyjnym.

Jednocześnie stoimy na stanowisku, że przy 40 proc. podwyżkach dla ministrów, pozostała część sfery budżetowej nie może pozostać z niczym i również powinna odczuć, że państwo o nich pamięta. Chociażby z uwagi na trudny czas pandemii. Natomiast, trzeba przyznać, że ostatnie decyzje w sprawie podwyżek nie wyglądały najlepiej.

Organizacje związkowe odbierają w ostatnim czasie więcej głosów niezadowolenia?
Odbiór jest różny. Proszę zauważyć, że sytuacja jest dynamiczna. W ostatnich dniach dostaliśmy informację o podwyżkach planowanych na przyszły rok. Może nie w takim zakresie jak to sobie wyobrażaliśmy, ale jednak. Sprawa jest świeża. Musi upłynąć kilka dni, zanim przedstawiciele związków się z tym oswoją.

Na początku sierpnia, gdy wiele wskazywało, że przez kolejny rok wynagrodzenia pozostaną zamrożone, przewodniczący Piotr Duda mówił o ryzyku „poważnych napięć społecznych”. Trudno było nie odnieść wrażenia, że tego rodzaju sformułowania mają charakter mobilizujący.
Przewodniczący miał racje, sytuacja wymagała stanowczej reakcji. Jednak związek zawodowy „Solidarność” jest organizacją demokratyczną. Obecnie trwają konsultacje z organizacjami związkowymi oraz z pracownikami. W najbliższych dniach przekonamy się jakie będą podejmowane decyzje. Nie można wykluczyć, że jesień upłynie pod znakiem strajków i akcji protestacyjnych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rośnie poczucie zagrożenia cyberprzestępczością

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie