Podróż PGE Atomu Trefla do innego wymiaru

Rafał Rusiecki
Fot. Karolina Misztal/Polska Press
Drużyna ze Stambułu pokazała w Ergo Arenie, jak się gra na europejskich salonach.

Naszpikowana gwiazdami europejskiej siatkówki drużyna VakifBanku przyjechała do Ergo Areny jak po swoje. W meczu 2 kolejki Ligi Mistrzyń wygrała z PGE Atomem Treflem 3:0. Wicemistrzynie Polski grały porywająco, ale tylko krótkimi momentami. Kibice sopockiego klubu mieli więc powód do radości tylko jeden, kiedy do wspólnego zdjęcia zaprosili po tym spotkaniu Kimberly Hill. Amerykanka, mistrzyni świata, była atomówką w sezonie 2013/2014.

Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Inaczej zaś było w naszej drużynie. Nie można było zakładać, że bez Brittnee Cooper (środkowa PGE Atomu narzeka na uraz barku) sopocianki ograją wicemistrzynie Turcji. Można było jednak po cichu liczyć chociażby na urwanie jednego seta. A tak już się nie stało.

- Nie przesadzajmy, że po takim meczu odechciewa się gry w siatkówkę. Dziewczyny ze Stambułu grały bardzo dobrze, nie miałyśmy zbyt wielu argumentów. Mamy więc nad czym pracować - mówiła po meczu Anna Kaczmar. Rezerwowa rozgrywająca w trzecim secie zastąpiła Danicę Radenković, która z pewnością tym występem nie pochwali się w CV.

2300 kibiców w Ergo Arenie nie dostało więc we wtorkowy wieczór dawki pozytywnej adrenaliny. Skutecznie wybił im to z głowy holenderski zaciąg w VakifBanku: środkowa Robin de Kruijf, atakująca Lonneke Slöetjes oraz przyjmująca Anne Buijs (córka byłego trenera sopockiej drużyny Teuna Buijsa).

- Popełnialiśmy wiele błędów, za dużo w starciu z takim zespołem. Bez podejmowania ryzyka i z taką liczbą pomyłek trudno o korzystny wynik. Tak było w pierwszym secie, w którym prowadziliśmy 14:10, a później straciliśmy przewagę. Następną część tej partii przegraliśmy aż 3:15. Myślę więc, że to w naszej postawie trzeba się doszukiwać tak wielkiej różnicy poziomu gry, a nie jedynie w umiejętnościach zawodniczek VakifBanku - tłumaczy Lorenzo Micelli, trener atomówek.

We wtorek najwięcej radości fanom sprawiły młode siatkarki. Magdalena Damaske i Justyna Łukasik, wychodząc na boisko, wniosły wiele ożywienia. Z drugiej strony wiele do życzenia pozostawia dynamika gry Radenković, która nie zawsze wybiera najlepsze rozwiązania, szczególnie dla atakujących. Poza tym widać, że czasu na wejście w sezon potrzebuje jeszcze Katarzyna Zaroślińska, która straciła wiele przez kontuzję w okresie przygotowawczym.

Przed meczem z VakifBankiem atomówki przegrały w Elblągu ligowe spotkanie z Tauronem MKS Dąbrowa Górnicza (1:3). Czy zatem dzieje się coś złego?

- Nie. Muszą tylko przyjść dobre wyniki. Nie ma nic złego z dziewczynami, z naszą grą. Pamiętajmy, że w tym sezonie gramy mecz za meczem. Między nimi są podróże. Musimy się do tego dostroić - mówi trener Micelli.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie