18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

"Podejrzani Zakochani" Kryńskiego. Pewińska i Tronowicz: Farsa z winem oraz kotem [ROZMOWA]

Gabriela Pewińska i Henryk Tronowicz
Gabriela Pewińska i Henryk Tronowicz w rozmowie o filmie "Podejrzani Zakochani" Mehring/Kwiatek
O polskiej komedii romantyczno - kryminalnej "Podejrzani Zakochani" w reżyserii Sławomira Kryńskiego rozmawiają Gabriela Pewińska i Henryk Tronowicz

Henryk Tronowicz: - Byłem święcie przekonany, że komizm sytuacyjny w kinie został wyeksploatowany do dna. Był Flip i Flap, byli bracia Marx, potem Louis de Funes, czy Mel Brooks. Długa jest lista komików wybornych, jak ci pierwsi, czy mniej oryginalnych, jak ci drudzy, którzy śmiechem podbijali masową widownię. Ale ten typ rozśmieszania chyba umarł śmiercią naturalną. Czy tak?

Gabriela Pewińska: - A jednak trupy w szafie trzymają się mocno, panie Henryku! "Podejrzani Zakochani" to klasyczna komedia omyłek. Nieśmiały Albert szukając miłości w internecie, trafia na wrażliwą, spragnioną uczucia, korpulentną prawniczkę Basię. On podaje się za francuskiego amanta, ona za szczupłą Simone. A kiedy wreszcie postanawiają się spotkać, wysyłają na randkę atrakcyjnych zastępców... Mamy tu jeszcze szajkę przestępców ze Wschodu, z rosyjskim agentem na czele, śliczną cizię łasą na kawior i markowego szampana oraz gonitwę po korytarzach luksusowego hotelu...

H.T.: - Odgrzewanych kotletów też czasem jestem skłonny bronić.

G.P.: - Te kotlety trochę z dworcowego baru, lekko przyciężkawe, ale problemów żołądkowych, jak inne polskie komedie z podtekstem "romantyczna", nie wywołują.

H.T.: - Pewnie dlatego, że "Podejrzani Zakochani" stylem nawiązują do "Killerów" Juliusza Machulskiego, z Cezarym Pazurą.

G.P.: - Szczęśliwie Pazura tu nie wystąpił. Przerażenie natomiast wzbudziła we mnie Katarzyna Figura. Myślałam, że pomyliła plany filmowe!

H.T.: - Figurę filmowcy ostatnio angażują do epizodów, jak w "Bejbi blues". Spuśćmy na to zasłonę. "Podejrzanych Zakochanych" chciałbym bronić w tych partiach, w których reżyser Sławomir Kryński nawiązuje do "Różowej pantery" Blake'a Edwardsa, a przede wszystkim do wyśmienitej komedii "Victor/Victoria".

G.P.: - Jakich by mistrzów Kryński nie naśladował, prawda jest gorzka, prócz mnie na sali kinowej w czasie wieczornego seansu były jeszcze... trzy osoby.

H.T.: - Tak samo było na seansie przedpołudniowym. A kiedy rozpoczęła się projekcja, zacząłem podejrzewać, że szykuje się jakaś totalna pochwała konsumpcji wina, czyli film o tym, że warszawiacy nie wycierają sobie rękawów, tylko wiecznie zajęci są flirtowaniem drogą internetu, a dla pokrzepienia ducha popijają bez umiaru czerwone wytrawne.

G.P.: - Może wino łagodzi obyczaje? W każdym razie, oto w polskim filmie pada tylko jedno (!) chamskie słowo. Ten minimalizm nie pozwalał mi się skupić, panie Henryku! W końcu złapałam się na tym, że mimowolnie słownego rynsztoku wyczekuję, nie mogąc uwierzyć, że o nim zapomnieli! Wreszcie zaczęłam marzyć, żeby padł choć jeden, marny bluzg, miałabym spokój.

H.T.: - Za to pikantnych sytuacji w tej farsie nie brakuje. Gdy Basia odwiedza swego ojczulka, który jest po siedemdziesiątce i akurat trzyma pod kołderką dziewczynę jak ją Pan Bóg stworzył, chce go z wrzaskiem zawstydzić: "Tato! Przecież ona ma 25 lat!". Głosik spod kołdry prostuje: "Nieprawda! Mam 21 !". Albo gdy blondwłosa piękność zamartwia się, jak wyżyć z emerytury, jej partner z całym spokojem komentuje: "Od kiedy to dziwki dostają świadczenia emerytalne?".

G.P.: - Niezły jest tekst o związkach damsko - męskich. Ona: "Znasz jakiś związek, który przetrwał więcej niż rok?". On: "NSZZ Solidarność?". Bolesne...

H.T.: - Albo te podteksty? O podwójnych etatach kelnerów była już mowa w niejednym filmie. Ale żeby służba hotelowa dorabiała nawet w toaletach...?

G.P.: - Przyjmijmy, że jest to ...komedia omyłek.

H.T.: - Pomówmy o aktorach. W komedii Kryńskiego zbyt dużo szarżowania. To cecha znamienna dla polskiego wodewilu, który zbłądził przed kamerę.

G.P.
: - A może zbyt dziarsko szarżował sam reżyser zapominając o aktorach, którym pewnie mógł poświęcić więcej czasu? Szarża to prawie jak pod Samosierrą, tylko te koniki trochę na biegunach.

H.T.: - W moim odczuciu broni się właściwie tylko Sonia Bohosiewicz. Może również Rafał Królikowski, który "żywych nieboszczyków" odtwarza już jakby etatowo. Kilka lat temu wcielił się w taką postać w filmie "Ciało". Twarzą nową jest dla mnie Weronika Książkiewicz.

G.P.: - Nowa twarz? To nie widział jej Pan w "Playboyu"?

H.T.: - Wstyd przyznać, ale nie czytam.

G.P.: - Też nie o czytanie pytam.

H. T. : Aktorka z werwą miota się po ekranie, a w jednej ze scen ma dla panów cierpiących na gruczoł krokowy radę nieocenioną: "Przy prostacie nie wolno... siadać!". Poza tym polskie kino miewa różne obsesje. Był niegdyś, pamiętam, taki okres, kiedy na ekranie nie mogło zabraknąć siekiery. Teraz zamiast siekierek w ruch idą butelki. Nie tylko u Kryńskiego. Także u Smarzowskiego. I to w "Drogówce", która wczoraj weszła do kin.

G.P.:
- Myśli pan, że w "Drogówce" też, jak w "Podejrzanych..." piją markowego szampana? Jeden recenzent napisał: "W filmie Smarzowskiego Warszawa chleje wódę i rzyga"...

H.T.: - Filmowcy podniebienia mają subtelne. Niech pani zauważy, że rosną też w narodzie przyjazne uczucia do zwierząt. Bohater "Sępa", singiel, mieszka z kotem. Singielka Basia w "Podejrzanych..." też w domu gawędzi z kotem...

G.P.: - I tak daleko im do najbardziej kultowego kota filmowego na świecie. Ów zagrał w "Śniadaniu u Tiffany'ego", przywołanego przez pana na początku naszej rozmowy, mistrza komedii finezyjnej Blake'a Edwardsa. Kot w jego filmie nazywa się po prostu Kot - The Cat. A grana przez Audrey Hepburn bohaterka Holly mówi, że nie ma prawa nadawać mu imienia, skoro zwierzę nie jest jej własnością.

H.T.: - To jaki to był kot?

G.P.: - To była kotka. Ruda, pręgowana Orangey - największa kocia gwiazda filmowa w tamtych czasach. Za rolę w "Śniadaniu" dostała nagrodę Patsy, zwierzęcego odpowiednika Oscara! Czy jakiś polski kot może się z nią równać?!

KONKURS

Dla Czytelników mamy dziś 1 dwuosobowe zaproszenie (ważne do końca miesiąca od pon. do czw.) na wybrany film do Multikina. Wyślij dziś do północy SMS na nr 72355 o treści: DBKINO. W odpowiedzi otrzymasz pytanie, które dotyczy zamieszczonego obok tekstu. Dwuosobowe zaproszenie otrzyma Czytelnik, który w najkrótszym czasie udzieli poprawnej odpowiedzi. Laureata powiadomimy telefonicznie. Koszt SMS-a: 2,46 z VAT.

Także w Multikinie:

- 05.02.- w ramach Kina na obcasach przedpremierowy pokaz komedii "Poradnik pozytywnego myślenia", (Gdańsk, Gdynia, Sopot, Rumia)
- 07.02. - dokument "Jimi Hendrix: Live At Woodstock", czyli koncert artysty nagrany podczas festiwalu w 1969 roku, (Gdańsk, Rumia)
- 12.02. - wyjątkowa opera z okazji Dnia Zakochanych - "Romeo i Julia",
(Gdańsk, Gdynia)
- 15.02. - kolejna propozycja dla zakochanych, czyli ENEMEF: Walentynki. Repertuar maratonu: "Poradnik pozytywnego myślenia", "Drive", "Kochankowie z księżyca" oraz "Café de flore". (Gdańsk, Gdynia, Rumia)

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie