Po zakażeniu żółtaczką w Euromedicu. Prokuratura prosi o pomoc lekarzy

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz, Łukasz Kłos
Do zakażenia wirusem WZW zdecydowanie najczęściej dochodzi poprzez krew, w sytuacji gdy zostaje naruszona ciągłość tkanek, jeżeli nie zostaną użyte narzędzia jednorazowego użytku lub narzędzia wielokrotnego użytku nie zostaną poddane sterylizacji - mówi  Anna Obuchowska, wicedyrektor  Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku.
Do zakażenia wirusem WZW zdecydowanie najczęściej dochodzi poprzez krew, w sytuacji gdy zostaje naruszona ciągłość tkanek, jeżeli nie zostaną użyte narzędzia jednorazowego użytku lub narzędzia wielokrotnego użytku nie zostaną poddane sterylizacji - mówi Anna Obuchowska, wicedyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku. www.sxc.hu
Choć postępowanie trwa już ponad pół roku, wciąż nie widać końca śledztwa w sprawie masowego zakażenia żółtaczką w Gdańsku. Prokuratorzy grzęzną w zgromadzonych dowodach, a pokrzywdzeni niepokoją się, w jakim stanie dotrwają jego końca.

- Tak trudnej sprawy dawno nie mieliśmy - przyznają gdańscy prokuratorzy.

Właśnie przekazali zgromadzoną dokumentację ekspertom jednego z ośrodków badawczych. Jakiego? Tego nie chcą ujawnić, zasłaniając się tajemnicą śledztwa. Biegli lekarze mają pomóc w ocenie okoliczności zakażenia.

Służby sanitarne oraz sami pokrzywdzeni są przekonani, że do zakażenia tym groźnym wirusem doszło podczas badań tomografem komputerowym i rezonansem magnetycznym z użyciem kontrastu. Wojskowy Ośrodek Medycyny Prewencyjnej w Gdyni ustalił, że to dramatyczne zdarzenie nastąpiło wskutek złamania podstawowych zasad higieny i aseptyki.

Postępowanie zaczęło się pół roku temu, jednak prokuratura odmówiła informacji, czy, a jeśli tak, to jakich świadków przesłuchała w sprawie. Wiadomo, że śledztwo wszczęto po zawiadomieniu złożonym przez Wojskowy Ośrodek Medycyny Prewencyjnej w Gdyni. Wojskowe służby sanitarne zarzucają Pomorskiemu Centrum Medycznemu Euromedic złamanie podstawowych zasad higieny i aseptyki poprzez wielokrotne użycie u pacjentów sprzętu jednorazowego użytku.

Oliwska prokuratura doliczyła się dotąd 10 pokrzywdzonych. Pozostają oni pod stałą kontrolą lekarską.

„Jesteśmy w kontakcie z pacjentami - napisał w mejlu do redakcji Piotr Pytlewski, dyrektor Pomorskiego Centrum Medycznego Euromedic - u których stwierdzono obecność wirusa żółtaczki typu C. Zapewniliśmy im możliwość skorzystania z opieki lekarza specjalizującego się w chorobach zakaźnych, a dodatkowo również opiekę psychologiczną oraz konsultacje lekarza hepatologa. Większość z nich zdecydowała się skorzystać z oferowanej przez nas pomocy. Utrzymujemy kontakt z pacjentami i pomagamy im w leczeniu.”

Prokuratorzy nie potrafią dziś jednak odpowiedzieć, kiedy zamkną śledztwo i wskażą winnych. Jednak jej szef, prok. Cezary Szostak, informuje, że zanim zostanie podjęta decyzja o ewentualnych zarzutach, należy przygotować szczegółową ekspertyzę biegłych z zakresu medycyny.

Na czym ona ma polegać - CZYTAJ w środowym (23 bm) papierowym wydaniu :Dziennika Bałtyckiego", gdzie zamieściliśmy pełną wersję tego tekstu.

TU kupisz e-wydanie "Dziennika Bałtyckiego"!

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie