Po polsku rozmawiać nie wolno

    Po polsku rozmawiać nie wolno

    Marcin Pacyno

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    W czwartek przed sądem w Wiedniu zapadnie wyrok w sprawie Wojciecha Pomorskiego z Bytowa, Polaka walczącego o swoje córki, uprowadzone przez matkę Niemkę. Mężczyzna jest już pewien, że przegra i definitywnie straci możliwości kontaktów ze swoimi dziećmi. Mówi wprost, że cały ten proces był jedną wielką farsą.
    Jego walka o córki, Iwonę i Tanię, rozpoczęła się w 2000 roku, gdy żona Niemka zabrała dziewczynki z domu i zniknęła. Przez długi czas ukrywała się, prowadząc sprawę rozwodową. Pomorski walczył o prawo spotkań z córkami, ale trafił na ścianę w postaci niemieckiego Jugendamtu, czyli urzędu ds. dzieci.

    - Nasze spotkania były ściśle nadzorowane, a córki nie mogły rozmawiać ze mną po polsku - opowiada Wojciech Pomorski.
    Przegrywał w niemieckich sądach kolejne sprawy o prawo spotkań z córkami i rozmawiania z nimi po polsku.

    "Jeżeli Pomorskiemu zezwolimy mówić po polsku z jego córkami, to wszystkie narodowości w Niemczech będą chciały mówić w swoich językach" - napisali w wewnętrznej korespondencji urzędnicy oddziału Jugendamtu w Hamburgu Bergedorfie.

    Wcześniej, w oficjalnych pismach do Pomorskiego, tłumaczyli, że z pedagogicznego punktu widzenia jest lepiej, aby dzieci mówiły po niemiecku i pielęgnowały język, w którym wzrastają. Pomorski się nie poddał, ale stracił niemal całkowicie kontakt z córkami. Matka zniknęła bowiem z nimi w Austrii.

    Pomorski wystąpił do sądu w Polsce o wydanie córkom polskich paszportów. Mają one bowiem polskie obywatelstwo i wciąż zameldowane są w Bytowie. Decyzja była odmowna. Złożył więc w austriackim sądzie pozew o prawo spotkań z córkami. Tam też jednak działa Jugendamt.
    - Już po pierwszej rozprawie widziałem, że nie mam szans - podkreśla.

    - Moje córki były przesłuchiwane przez austriackiego sędziego. Nie widziały mnie już kilka lat, ale miały powiedzieć, że je biłem i pamiętają to jak dziś, choć miały wtedy po kilka lat. Stwierdziły także, że już nie potrafią mówić po polsku. Podobno nawet nie próbowałem się z nimi kontaktować, choć mam całe stosy odesłanych listów, których nikt nie odebrał. Na pewno przegram tę sprawę, ale to jeszcze nie koniec. Nie poddam się w walce o dzieci - dodaje.

    Pomorski uważa, że jako Polak jest wciąż dyskryminowany przez niemiecki i austriacki wymiar sprawiedliwości. - Jak można zakazywać rodzicowi rozmowy w języku ojczystym z własnymi dziećmi. Przecież żyjemy w zjednoczonej Europie, a ta jest chyba cywilizowana - zaznacza.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Europa po niemiecku.

    Jaroslaw (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 10

    Niemcy nie nauczyli sie jak widac jeszcze kultury i tolerancji. Musimy ich tego nauczyc. Duch Adolfa Hitlera - jak widac - wciaz tam zyje. Daleko im do normalnosci europejskich narodow. Wstydcie...rozwiń całość

    Niemcy nie nauczyli sie jak widac jeszcze kultury i tolerancji. Musimy ich tego nauczyc. Duch Adolfa Hitlera - jak widac - wciaz tam zyje. Daleko im do normalnosci europejskich narodow. Wstydcie sie Niemcy i Austriacy!zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo