Po meczu Polska - Irlandia: Adam Nawałka może skończyć jak Waldemar Fornalik

Hubert Zdankiewicz
Najnowszy dowcip o reprezentacji Polski głosi, że jej bramki można obejrzeć w telewizji tylko na kanale... TVP Historia. Trafnie, bo po meczach ze Słowacją we Wrocławiu (0:2) i Irlandią w Poznaniu (0:0) licznik minut bez gola doszedł do 375. Naszym piłkarzom ostatnio udała się ta sztuka we wrześniowym spotkaniu z San Marino.

Plus jest taki, że po raz pierwszy od dawna reprezentacji Polski udało się również gola nie stracić, ale... - Trudno porównywać występ naszych piłkarzy w meczach ze Słowacją i Irlandią, bo rywale zagrali inaczej - uważa były reprezentant Polski Radosław Gilewicz. - Irlandczycy w ataku byli po prostu słabi. Wojciech Szczęsny nie miał nic do roboty, za to gdyby nie Artur Boruc, to ze Słowacją mogło być nawet 0:5. Inaczej grali nasi obrońcy, też z racji stylu rywala - podkreśla, co jednak nie zmienia jego zdaniem tego, że Adam Nawałka na pewno jest bogatszy o doświadczenia. - Do meczów o punkty ma jeszcze czas - uspokaja Gilewicz.

Czy słusznie? Patrząc na grę naszej kadry, na razie można mieć wrażenie, że Nawałka postanowił zburzyć to, co zbudował Fornalik, i poukładać klocki na nowo. Na razie jednak z miernym skutkiem, co widać zwłaszcza po grze w ofensywie. Robert Lewandowski jak nie strzelał bramek, tak nie strzela (z pozostałych przetestowanych napastników pożytku nie było żadnego). Mało tego, snajper Borussii Dortmund w ogóle nie ma sytuacji, choć nowy selekcjoner zapewniał, że "ma na niego pomysł".
Jeśli było nim przesunięcie do środka pomocy Jakuba Błaszczykowskiego, to na razie średnio to wychodzi, choć akurat Gilewicz uważa inaczej.

- Oglądam i analizuję Bundesligę. Wiem, jak Kuba gra w Borussii. Dużo częściej strzela gole i lepiej dogrywa Robertowi, grając właśnie za jego plecami. We wtorek może nie wyszło to jeszcze najlepiej, bo - po pierwsze - Kuba chciał być wszędzie, a po drugie - boisko było katastrofalne - mówi.

Nawałka nie ma zresztą zbyt dużego wyboru na tej pozycji. W meczu ze Słowacją za plecami Lewandowskiego wystąpił Adrian Mierzejewski i również nie spełnił oczekiwań. Przesunięcie Błaszczykowskiego do środka wiąże się jednak z koniecznością znalezienia kogoś na jego miejsce, a na skrzydłach też mamy problemy. Waldemar Sobota zgubił gdzieś formę z wczesnej jesieni, a o grze Piotra Ćwielonga trudno coś pozytywnego powiedzieć. Niewiele lepiej wygląda to w środku, gdzie do poziomu kolegów dorównał niestety w meczu ze Słowacją Grzegorz Krychowiak.

O nim jednak wiemy przynajmniej, że potrafi zagrać lepiej na poziomie międzynarodowym. Trudniej to sobie za to na razie wyobrazić w przypadku Michała Pazdana i Krzysztofa Mączyńskiego (którego tak zestresował debiut w kadrze, że chciał wyjść na boisko w... koszulce z metką). Lepiej spisał się za to w obu meczach Tomasz Jodłowiec, pokazując - tak jak na co dzień w Legii - że optymalna dla niego pozycja to właśnie defensywny pomocnik.
Trudno za to powiedzieć coś sensownego o grze obrońców. Gdyby oceniać ich przydatność do kadry tylko na podstawie meczu ze Słowacją, to trzeba by stwierdzić, że nadaje się tylko Artur Jędrzejczyk, ale pod warunkiem, że wróci na prawą stronę defensywy (we Wrocławiu był ustawiony na środku). Paweł Olkowski i Rafał Kosznik raczej nie rozwiążą naszych problemów na bokach. Dobrze chociaż, że pierwszy i tak ma być docelowo tylko zmiennikiem dla Łukasza Piszczka (który właśnie wrócił na boisko). W razie czego jest jeszcze Jędrzejczyk (bo Piotr Celeban chyba jednak nie).

Na lewej stronie znacznie lepiej niż Kosznik ze Słowacją spisał się z Irlandią Adam Marciniak. Podobnie było na środku, gdzie przyzwoicie wypadli Marcin Kowalczyk z Łukaszem Szukałą (w przeciwieństwie do duetu: Jędrzejczyk - Marcin Kamiński). Czy jednak na tyle, by definitywnie rezygnować z Kamila Glika? Do odpowiedzi na to pytanie potrzebny byłby trudniejszy test.

Sytuacji w bramce omawiać nie ma sensu. Wiadomo, że mamy w niej dwóch fachowców klasy europejskiej (a w odwodzie są jeszcze Przemysław Tytoń i Łukasz Fabiański). A tak na koniec, to z naszą kadrą wcale nie jest tak tragicznie, jak się niektórym wydaje. Gdy do pełni sprawności i formy wrócą Piszczek i Mateusz Klich, Arkadiusz Milik będzie grał tak jak we wtorek z Grecją (w kadrze U 21), a Piotr Zieliński tak jak w sierpniu z Danią, to będziemy mieć niemal dokładnie taki sam zespół, jaki... miał pod koniec swojej kadencji Waldemar Fornalik. Potrafiący nieźle grać do przodu, za to wciąż z niezałataną dziurą z tyłu.
Ale przecież nie po to zmienialiśmy selekcjonera.

Wideo

Materiał oryginalny: Po meczu Polska - Irlandia: Adam Nawałka może skończyć jak Waldemar Fornalik - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie