Po drugie: Autostrada wodna na Wiśle. Reanimacja bocznokołowca

Jacek SieńskiZaktualizowano 
Kadłub bocznokołowca Ksawery Lubecki na slipie stoczni rzecznej Malbo we Wrocławiu<br>
Kadłub bocznokołowca Ksawery Lubecki na slipie stoczni rzecznej Malbo we Wrocławiu Rafał Hordejuk

Trwa odbudowa leciwego statku bocznokołowego Ksawery Lubecki, który jako wycieczkowiec będzie odbywać rejsy rekreacyjne i turystyczne na Wiśle. Jego gruntownej rekonstrukcji dokonuje stocznia rzeczna Malbo we Wrocławiu. Obecnie na stoczniowym slipie przeprowadzane są roboty kadłubowe.

Franciszek Wesołowski, dyrektor ds. produkcji stoczni Malbo, poinformował, że jeszcze trwają ostatnie, dotyczące szczegółów konstrukcyjnych statku, uzgodnienia z projektantami statku z biura Navalcolsunting w Świnoujściu i z Polskim Rejestrem Statków w Gdańsku, zatwierdzającym jego dokumentację techniczną. Chodzi o boczne koła łopatkowe i siłownię z układem napędzającym te koła. W marcu kadłub wyciągnięto na ląd na stoczniowym slipie bocznym. Umożliwia to wymianę stalowych blach jego poszycia i fragmentów zładu, czyli wzdłużnych i poprzecznych elementów usztywniających. Z kadłubem scalono też nowe sekcję dziobową oraz część blach pokładu i nadbudówki salonu pasażerskiego. Złożono oferty dotyczące dostaw elementów wyposażenia statku. Zgodnie z harmonogramem prac stoczniowych, bocznokołowiec powinien być przekazany armatorowi w kwietniu przyszłego roku.

W 2009 roku skorodowany i zdewastowany bocznokołowy holownik wiślany Ksawery Lubecki przejęty został przez Urząd Miasta Stołecznego Warszawy. Trzy lata później stołeczny magistrat podpisał długoterminową umowę, w formie partnerstwa publiczno-prywatnego, z Rafałem Hordejukiem, właścicielem firmy Żegluga Pasażerska we Wrocławiu. Zgodnie z umową, wrocławski armator ma współfinansować odbudowę i przebudowę holownika na statek pasażerski, kosztujące kilka mln zł. Po 15 latach eksploatacji armator ma przejąć go na własność. Założono, że bocznokołowiec wypłynie z warszawskiej przystani na Wisłę w 2013 roku. Tymczasem po przeholowaniu z Wisły na Odrę tkwił on we wrocławskiej stoczni z powodu opóźnień w wykonaniu i przekazaniu dokumentacji technicznej oraz klasyfikacyjnej.

Hordejuk liczy, że przejmie statek w terminie zadeklarowanym przez stocznię. Koszt wykonanych prac stoczniowych będzie zależeć od ich zakresu. Gdy chodzi o sam kadłub, to z uwagi na stopień korozji poszycie i elementy konstrukcyjne będą wymienione w 80 proc. Zakupiono już dwa silniki wysokoprężne firmy Deutz, które zainstalowane zostaną w siłowniach głównej i awaryjnej. Po zbudowaniu i odbiorze bocznokołowiec popłynie samodzielnie do Warszawy. Jego szerokość, wynosząca ponad 11 m, pozwoli na przepłynięcie śluz na drodze wodnej Odra - Wisła. Stałym miejscem cumowania statku będzie przystań nad Wisłą, przy nowo zbudowanym nabrzeżu bulwaru na Podzamczu.

Ksawery Lubecki będzie miał długość 50 m, szerokość z tamborami (osłonami kół łopatkowych) - 11,3 m i zanurzenie - 0,7 m, pozwalające na pływanie po wypłyconej Wiśle. Ma on osiągać prędkość do około 13 km/godz. Na rufowym pokładzie słonecznym będzie 60 miejsc dla pasażerów, a na dziobowym - 46. Na pokładzie słonecznym, za rozbieralną nadbudówką sterówki, będzie się mieścić 36 leżaków. Na pokładzie głównym, w długiej nadbudówce, rozlokowane będą rufowy salon pasażerski dla 60 osób i dziobowy - dla 46. Na pokładach bocznokołowca będą miejsca dla łącznie 250 pasażerów. Załoga ma liczyć pięć osób.

Ksawerego Lubeckiego zbudowała w 1911 roku, jako holownik rzeczny, stocznia w Sankt Petersburgu, a potem w elementach przewieziono go koleją do Fabryki Statków Spławnych i Tartaku Parowego Aleksandra Pruszewskiego we Włocławku. Po zmontowaniu i zwodowaniu przekazany został armatorowi - szwedzkiemu Towarzystwu Przemysłu Naftowego E. i L. Nobel. Holownik, noszący wówczas nawę Poljak, napędzany był naftowym silnikiem spalinowym. Od roku 1912 holował on barki z naftą na wiślanym szlaku Warszawa - Gdańsk - Warszawa. Statek przetrwał na Wiśle wojny - pierwszą światową, polsko-sowiecką i drugą światową. We wrześniu 1939 roku został zatopiony przez własną, wojskową załogę. Okupanci niemieccy wydobyli go i wyremontowali. W okresie wojny pływał pod nazwą Karl Blumwe.

Od roku 1948 Ksawery Lubecki eksploatowany był przez przedsiębiorstwa państwowe Warszawska Żegluga na Wiśle, a następnie - Żegluga na Wiśle w Warszawie, pod zmienioną nazwą Warmia. W 1958 roku, w czasie przebudowy, na statku wymieniono silnik naftowy na wysokoprężny. W 1969 roku wyłączono go z eksploatacji i wkopano na brzegu Zalewu Zegrzyńskiego, aby pełnił funkcję restauracji. Korodujący na plaży bocznokołowiec uratowała przed całkowitą destrukcją firma Hydrobudowa Włocławek SA, która odkupiła wrak holownika i podarowała Towarzystwu Miłośników Włocławka. Warmię sprowadzono do Włocławka, przywracając dawną nazwę Ksawery Lubecki. Statek przeholowano do Bydgoszczy na remont, którego jednak nie przeprowadzono z powodu braku funduszy. W roku 2009 włocławska spółka przekazała statek nieodpłatnie miastu Warszawa.

Kliknij i sprawdź szczegóły akcji!

jacek.sienski@polskapress.pl

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

z
ziman

Jeszcze o ile dobrze pamiętam nosił nazwę ZIMSEN...- moim zdaniem dobrze,że znalazł się armator gotowy do tak karkołomnego dzieła odbudowy jednostki-jednak by mógł pływać to musi Wisła zostać pogłebiona bowiem w sezonie letnim nie przejdzie przemiałów w Warszawie i okolicach pomimo niewielkiego zanurzenia...

Dodaj ogłoszenie